Nowy numer 43/2020 Archiwum

Disney kontra Georgia

Czy jeżeli orzeczenie legalizujące aborcję zostanie obalone, to przemysł filmowy wyniesie się z USA lub ulegnie samolikwidacji?

W kilku południowych stanach USA uchwalono ustawy ograniczające prawo do aborcji. Najdalej poszła w tym kierunku Alabama. Przyjęta przez senat stanowy i podpisana przez gubernator Kay Ivey ustawa zabrania przerywania ciąży we wszystkich przypadkach, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia i zdrowia kobiety. Mniej radykalne rozwiązania chroniące życie dzieci nienarodzonych zostały też wprowadzone w stanach Iowa, Ohio, Kentucky, Missisipi, Georgia i Missouri.

Oczywiście spotkało się to z krytyką zwolenników szerokiego dostępu do aborcji, Partii Demokratycznej oraz… studiów filmowych, które zapowiedziały bojkot. Większość republikanów ustawy nie popiera. Nie ma jednak wątpliwości, że działacze proaborcyjni zaskarżą ją. Sądy niższej instancji zapewne staną po stronie proaborcjonistów, kierując się orzeczeniem w sprawie Roe v. Wade z 1973 r. Jednak antyaborcyjna fala legislacyjna w USA może doprowadzić do sytuacji, w której sprawą zajmie się federalny Sąd Najwyższy. Tam większość sędziów jest konserwatywna. A to daje nadzieję na przyznanie poszczególnym stanom prawa decydowania o kształcie prawa aborcyjnego.

Wspomniany bojkot może dotknąć szczególnie Georgię, która jest trzecim, po Nowym Jorku i Kalifornii, filmowym centrum produkcyjnym w USA. Stan przyjął ustawę zakazującą aborcji w przypadku, gdy bicie serca nienarodzonego dziecka jest już wyczuwalne. Podpisał  ją republikański gubernator Brian Kempa.

W 2008 roku w Georgii wprowadzono znaczące ulgi podatkowe dla studiów filmowych, co stało się dla nich istnym rajem podatkowym.  W ubiegłym roku  zrealizowano tam 455 programów, filmów i seriali, a przemysł rozrywkowy zatrudnia 92 tysiące pracowników. W Georgii powstawały takie hity Disneya jak „Black Panther” czy „Avengers: Koniec gry”. Jeżeli dojdzie do bojkotu, będzie on miał dla stanu i pracowników tego przemysłu poważne konsekwencje ekonomiczne.

Wśród studiów, które zapowiedziały, że wycofają się z produkcji w Georgii, znalazł się prorodzinny podobno Disney. - Myślę, że wielu ludzi, którzy dla nas pracują, nie będzie chciało tam pracować, a my będziemy musieli  uwzględnić ich życzenie - powiedział Disney Bob Iger, dyrektor generalny studia. Na pytanie, czy dalej będą tam kręcić filmy, odpowiedział, że bardzo w to wątpi.

Myślę, że Walt Disney, twórca studia, przewraca się w grobie, widząc, co robią spadkobiercy jego filmowego imperium.

Powstaje pytanie: czy jeżeli orzeczenie z 1973 roku zostanie obalone, to przemysł filmowy wyniesie się z USA lub ulegnie samolikwidacji?

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także