Nowy numer 29/2019 Archiwum

Minimalnie żywy

Vincent Lambert ma być żywiony – nakazał francuski sąd. To sukces jego obrońców, ale nie koniec walki o życie chorego.

Mający dziś 42 lata Lambert żyje w stanie tzw. minimalnej świadomości. Nie potrzebuje respiratora, ale nie potrafi normalnie się odżywiać. Aby żyć, musi dostawać wodę i substancje odżywcze dojelitowo. Od 2012 r. jego żona i część lekarzy walczy o to, by przestano go żywić. W sprawie poszkodowanego ponad 10 lat temu w wypadku mężczyzny wypowiadali się już Europejski Trybunał Praw Człowieka, oenzetowski komitet i francuska Rada Stanu. Na razie Vincent Lambert żyje. Nie ma jednak pewności, że nie zostanie zagłodzony na śmierć.

Bez słów

Wszystko zaczęło się 29 września 2008 r. 32-letni wówczas Vincent Lambert, ojciec rodziny pracujący jako pielęgniarz na oddziale psychiatrycznym szpitala w Châlons-en-Champagne, uderzył samochodem w drzewo. Przeżył, ale zapadł w śpiączkę. Trafił do szpitala, w którym wcześniej pracował. Po pewnym czasie wyszedł ze śpiączki, ale jego stan określono jako minimalna świadomość. Jest to sytuacja, w której pacjent – w przeciwieństwie do osób będących w stanie wegetatywnym – może utrzymywać pewien kontakt z otoczeniem, np. ruszając oczami lub mrugając. Dzięki zastosowaniu specjalistycznej aparatury z niektórymi osobami można wymieniać całe zdania. We Francji ok. 1,7 tys. osób znajduje się w takim stanie.

Lambert czasami porusza lewą nogą albo obraca głowę, kiedy puszcza mu się jego ulubioną muzykę. Śpi i budzi się, przełyka ślinę. Czasem płacze, choć trudno ocenić, czy to smutek, czy radość. Nie korzysta z aparatury podtrzymującej życie. Jak podkreślają jego bliscy, nie ma powodu, by twierdzić, że stale odczuwa ból. Nie udało się natomiast nawiązać z nim kontaktu, choć w 2016 r. kilkakrotnie zauważono, że chory próbuje się odezwać.

Niezbyt skomplikowany przypadek

Matka Vincenta – Viviane oraz jego ojciec Pierre, pracujący w Marsylii jako kardiolog, robili, co w ich mocy, by pomóc synowi. Przez 3 miesiące poddawano go terapii w ośrodku fizjoterapeutycznym w miejscowości Berck zajmującym się wybudzaniem pacjentów. Następnie trafił do należącego do kapucynów szpitala, gdzie zajmował się nim m.in. dr Eric Kariger. Pacjent został na kilka dni przyjęty do Coma Science Group funkcjonującego na uniwersytecie w Liège w Belgii. Pracujący tam prof. Steven Laureys jest światowej sławy specjalistą zajmującym się pacjentami mającymi ograniczoną świadomość. Profesor Laureys potwierdził stan poszkodowanego (minimalną świadomość można pomylić ze stanem wegetatywnym) i zalecił opracowanie sposobu komunikacji z nim, co jednak okazało się niemożliwe.

Po powrocie do Francji Vincent trafił na oddział opieki paliatywnej Szpitala Sewastopolskiego w Reims, którym kierował dr Kariger. Medyk nie widział przeszkód, by pacjent został zabrany na kilka dni do rodzinnego domu. Stwierdził, że Lambert nie jest skomplikowanym przypadkiem. Gdy w październiku 2012 r. podopieczny wrócił do szpitala, sytuacja nagle się zmieniła. Doktor Kariger nakazał wstrzymanie wszystkich procedur terapeutycznych. Tłumaczył, że i tak nie przynoszą one rezultatu i nigdy ich nie wznowił, mimo apeli rodziny. Co więcej, dwa miesiące później zwołał konsylium, które miało ocenić, czy Vincent nie jest poddawany uporczywej terapii. Gdyby stwierdzono, że tak jest, można by zaprzestać podtrzymywania pacjenta przy życiu. O konsylium nie wiedział nikt oprócz żony Lamberta, która wciąż walczy o to, by poddano go eutanazji.

Szklanka wody dziennie

Na początku kwietnia 2013 r. rodzice pacjenta przyjechali do niego na dwa tygodnie. Doktor Kariger zasugerował, że powinni „pozwolić Vincentowi odejść”. Nie wspomniał, że sam podjął już decyzję. Lekarz i rodzina mieli wrócić do rozmowy w połowie maja, jednak już kilka dni po kwietniowym spotkaniu dr Kariger za zgodą żony pacjenta przestał podawać mu substancje odżywcze, a nawodnienie ograniczył do 200 ml dziennie. Nie nazywał tego eutanazją, gdyż ta nie jest we Francji legalna. Nie mógł też ogłosić, że zaprzestał uporczywej terapii, bo Vincent nie był podłączony do żadnej aparatury, którą można by teraz odłączyć. Głodzenie pacjenta zostało odnotowane jako dieta lecznicza. Rodzina, poza żoną, o niczym nie wiedziała. Lambert zmarłby z głodu i pragnienia, gdyby nie to, że jeden z jego braci podczas odwiedzin odkrył przypadkiem, co się dzieje. Chory nie dostawał pożywienia już od 16 dni. Rodzina złożyła w prokuraturze doniesienie o usiłowaniu zabójstwa. Doktor Kariger cały czas odmawiał podłączenia Vincentowi sondy dostarczającej pożywienie. Gdy sprawa trafiła przed sąd, tłumaczył, że podjąłby taką samą decyzję, choć tym razem zgodnie z procedurą poinformowałby o tym rodzinę. Na szczęście dla chorego sąd z powodów formalnych (czyli przez to, że rodzina nie wiedziała o działaniach lekarza) nakazał przerwać głodzenie. Vincent Lambert przeżył bez jedzenia 31 dni. Apelacja wniesiona przez żonę chorego została odrzucona.

Niepełnosprawny

Sądowa batalia z 2013 r. okazała się dopiero początkiem walki rodziny o życie Vincenta. W grudniu dr Kariger ponownie zarządził konsylium. Przeciwko wstrzymaniu odżywiania opowiedział się prof. Xavier Ducrocq, neurolog i etyk z Uniwersytetu w Nancy. Ducrocq uznał konsylium za farsę, podczas której zatwierdzana jest decyzja podjęta o wiele wcześniej. Zauważył też, że Vincent Lambert nie jest pacjentem umierającym, jak np. podopieczni hospicjów, ale osobą o wysokim stopniu niepełnosprawności. Zaniepokojony praktykami w Szpitalu Sewastopolskim zaproponował przeniesienie Lamberta do innego ośrodka. Był jednak odosobniony w swojej opinii. Niedługo po konsylium dr Kariger poinformował rodzinę Lamberta, że wstrzymuje podawanie mu żywności. Dał bliskim chorego 2 dni na ewentualne zażalenie, po czym ponownie zaczął głodzenie Vincenta. Przekonywał, że on sam nie chciałby żyć w taki sposób.

Tym razem decyzja sądu była szybsza i bardziej korzystna dla pacjenta. Po dwóch dniach od rozpoczęcia głodówki sędzia nakazał ją wstrzymać. Zaważyły nie tylko względy proceduralne. Sąd uznał, że kontynuacja leczenia nie jest niepotrzebna, jak twierdzi lekarz. Uznał ponadto, że dr Kariger myli się, twierdząc, iż pacjent nie chciałby żyć.

Huśtawka

Gdy wydawało się, że sprawa Lamberta zmierza do końca, wmieszała się w nią Marisol Touraine, socjalistyczna minister zdrowia i opieki społecznej. Touraine skontaktowała się z żoną chorego, zapewniając ją o swoim wsparciu, i podjęła starania prowadzące do pozbawienia chorego życia. Argumentem zwolenników pozbawienia chorego życia było tzw. prawo Claeys z 2005 r. (później nieco zmienione i nazywane prawem Claeys-Leonettiego). Jest ono znane jako ustawa pozwalająca na sedację, czyli wprowadzenie ciężko cierpiącego człowieka w trwały stan śpiączki za pomocą leków. Jednak w zeszłym roku na mocy tych samych przepisów odłączono od respiratora 14-latkę nieprzytomną z powodu choroby powodującej zanik mięśni. Lambert mógłby stać się kolejną osobą, która zgodnie z prawem Claeys-Leonettiego zostałaby poddana faktycznej eutanazji.

Sprawa trafiła przed podlegającą premierowi Radę Stanu oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ten ostatni uznał, że odmowa żywienia nie łamie praw Lamberta. Głodówki jednak nie wznowiono, a sprawą ponownie zajęły się francuskie sądy. Żona, która od pewnego czasu mieszka w Belgii, nie ukrywa, że chętnie sprowadziłaby męża do siebie. Vincent był już badany w tym kraju, ale tym razem prawdopodobnie cel przeprowadzki byłby inny – w Belgii eutanazja jest legalna. Sprawa mogła mieć tragiczny finał w maju 2019 r. W styczniu tego roku sąd uznał, że pacjenta można zagłodzić. Mimo że protestował m.in. Komitet ONZ ds. Praw Osób Niepełnosprawnych, dr Vincent Sanchez, który od kilku miesięcy zajmuje się Lambertem, 20 maja wstrzymał odżywianie go. Kilka dni później sąd jednak znowu stanął po stronie chorego. Nie kończy to sprawy. Zwolennicy pozbawienia Vincenta życia usiłowali to zrobić już 5 razy, w tym 3 razy rozpoczynali głodzenie. Prawdopodobnie więc będą próbowali dalej. Od tego, czy im się uda, zależy nie tylko los Vincenta Lamberta, ale i 1,7 tys. innych osób znajdujących się w stanie minimalnej świadomości. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji