Nowy numer 29/2019 Archiwum

Grzechy cnotliwe

Myśl wyrachowana: Nic lepiej nie znieczula własnego sumienia niż celebrowanie cudzych grzechów.

Rozmawiałem kiedyś z księdzem zawieszonym w obowiązkach i prawach kapłańskich z powodu pijaństwa. Największy jego problem był taki, że nie potrafił uznać swojego problemu.
– Ale z jakiegoś powodu jest ksiądz suspendowany... – zauważyłem.
– Ojciec Pio też był – odpalił tyleż beztrosko, co nieściśle.

W każdym z nas jest taki pasożyt, który bezustannie zajmuje się przeprowadzaniem naszego procesu kanonizacyjnego. Cokolwiek by się zrobiło, on będzie mówił: „Jesteś okej, co złego, to okoliczności, pogoda, dieta, testosteron, libido, no i ci wszyscy. Popatrz na nich, co oni robią. Przy nich to ty jesteś wzór cnót”.

Mam wrażenie, że w obecnej sytuacji ten pasożyt ma używanie jak nigdy. Od czasu wzmożenia „sprawy pedofilskiej” złapałem się na tym już kilkakrotnie. Mój pasożyt mówi mi: „Ciebie to nie dotyczy. Nie jesteś pedofilem, więc uśmiechnij się, zrelaksuj!”.

No dobra, nie jestem. Ale to, że się nie zrobiło jednego z wielu możliwych świństw, jest chyba dość wątpliwą przepustką do chwały ołtarzy. A jednak na wieść o czyichś paskudztwach dzieje się coś takiego jak przy złudzeniu optycznym, gdy do szarej kartki ktoś przystawi czarną: szara wydaje się bielsza.

Ten proces teraz chyba następuje: równanie w dół. Człowiek, zestawiając się z głębokim mrokiem, ma fałszywe wrażenie, że pojaśniał, i odpuszcza sobie duchowe wymagania.

Czy mi się wydaje, czy może Państwo też to zauważyli, że nam w ostatnim czasie standardy moralne poleciały na łeb? Jak ktoś teraz nie ma na sumieniu seksualnego krzywdzenia dzieci, to normalnie istny z niego ojciec Pio i matka Teresa ze świętą Agnieszką. Konkubinaty, przygodny seks, jakieś zdrady małżeńskie? Duchowni z panienkami na boku? Ale o co chodzi? Przecież to wszystko dorośli ludzie, nieprzymuszeni! A gdy na dodatek dzieje się to w parach męsko-damskich, to powstaje wrażenie, że mamy do czynienia z obrońcami tradycyjnych wartości i rzecznikami prawa naturalnego. Co tam szwindle i przekręty, co kłamstwa i kradzieże. Wszystko jakby wyblakło, stało się nagle nieważne, nieszkodliwe, cnotliwe niemal.

Obawiam się jednak, że gdy stanę przed Bogiem goły do kości, aktualne standardy stracą aktualność. W świetle wieczności guzik mi pomoże porównywanie się i zestawianie z kimkolwiek. Moja odpowiedzialność jest moja i dotyczy wszystkich moich grzechów, a nie tylko tych, które akurat na świecie za takie się uznaje.

Nie słyszałem, żeby się Bóg wycofał z Dekalogu albo choćby z jednego przykazania. Uznawanie tylko pojedynczych jest może i wygodne, ale tak bezpieczne, jak uznawanie przez kierowcę tylko niektórych przepisów drogowych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji