Nowy numer 32/2020 Archiwum

Katolicy z Transylwanii

Kościół w Rumunii jest Kościołem męczenników. Wielu Rumunów uważa go za Kościół Węgrów.

W połowie XIX w. 70 proc. rumuńskich katolików mówiło po węgiersku. Jeszcze w latach 20. ubiegłego wieku „niepatriotycznymi” katolikami, podobnie jak protestantami, zajmował się w Ministerstwie Religii Departament Cudzoziemskich Kultów. Papież Franciszek odwiedza regiony zamieszkane przez katolików węgierskiego pochodzenia. 20 lat temu Jan Paweł II nie mógł tego zrobić.

Podróż na Wschód

Wśród krajów, których język wywodzi się z łaciny, Rumunia jest jedynym państwem z prawosławną większością. Do wschodniego Kościoła należy 85 proc. z 22 mln Rumunów. Rzymscy katolicy stanowią ok. 4,5 proc. Grekokatolicy to niecały 1 proc., czyli kilkaset tysięcy wiernych. Przed wojną w samej Transylwanii było ich ponad 1,3 miliona.

Największymi skupiskami katolików są regiony zamieszkane przez ludność pochodzenia węgierskiego: Transylwania i Mołdawia (granicząca z państwem o tej samej nazwie). Węgierskojęzyczni, wyznający katolicyzm mieszkańcy Mołdawii to Czangowie (csángó), zwykle ubodzy rolnicy. Od połowy XIX w. doświadczali oni dyskryminacji i przymusowej romanizacji, w czym niekiedy brali udział księża identyfikujący się jako Rumuni. Ratyfikowany w 1929 r. konkordat unormował relacje między państwem a Kościołem katolickim, ale nie pomógł węgierskojęzycznej mniejszości. Z kolei po wojnie, gdy komuniści znacjonalizowali kościelne majątki, Czangowie nie dostawali uzyskanej w ten sposób ziemi.

Dziś dialekt csángó rozumie ok. 60 tys. osób, a za członków tej grupy uważa się mniej niż 2 tys. z nich. Nie porzucili jednak wiary. W Mołdawii mieszka aktualnie 250 tys. katolików, także w miastach, gdzie asymilacja przebiegała najszybciej. Z kolei mołdawskie wsie słyną z religijnego folkloru, którego przejawem są m.in. procesje z chorągwiami.

Kościół męczenników

Transylwania przed I wojną światową należała do Węgier i to Rumuni byli tu siłowo madziaryzowani. Na mocy układu z Trianon region przyznano Rumunii i role się odwróciły. Kraina Stefana Batorego pozostaje niezwykle ważna dla rumuńskiego katolicyzmu. To tutaj znajduje się miejscowość Csíksomlyó z sanktuarium maryjnym, do którego co roku w uroczystość Pięćdziesiątnicy pielgrzymuje 50–100 tys. osób, głównie węgierskojęzyczynych Seklerów. Zwyczaj ten zapoczątkowano w 1567 r., kiedy to lokalny władca Jan Zapolya postanowił narzucić Seklerom unitarianizm. Ci stawili opór, a podczas bitwy, mającej miejsce w wigilię Zesłania Ducha Świętego, rodziny żołnierzy modliły się do Matki Boskiej. Seklerzy obronili się i w podzięce za to zaczęli pielgrzymować do Csíksomlyó.

Grekokatolicy trafili do Transylwanii na przełomie wieków XVII i XVIII. Do połowy zeszłego stulecia ich relacje z prawosławnymi były dość dobre. Zmieniło się to za rządów komunistów. W 1948 r. dekretem władz całą 2-milionową wspólnotę grekokatolików włączono do Cerkwi prawosławnej. Na jej rzecz przeszedł majątek, w tym kościoły, klasztory i wszystkie cztery katedry. Duchowni byli zmuszani do podpisania dokumentu o powrocie do wyznania prawosławnego. Zrobił to co piąty greckokatolicki ksiądz. Pozostali – około tysiąca – przeszli do podziemia. 28 października 1948 r. aresztowano siedmiu biskupów. Wcześniej niektórym z nich proponowano objęcie funkcji w Cerkwi prawosławnej. Biskup Vasile Aftenie usłyszał nawet, że zostanie biskupem Bukaresztu. – Ani moje wyznanie, ani moja narodowość nie są na sprzedaż – odpowiedział. Był torturowany – na polecenie generała Securitate Alexandru Nicolschiego – i zmarł w więzieniu, podobnie jak biskupi Valeriu Traian Frenţiu, Ioan Suciu i Tit Liviu Chinezu. Biskup Alexandru Rusu został przeniesiony do aresztu w klasztorze, ale później za publiczne odprawienie Boskiej Liturgii (Eucharystii) został skazany na 25 lat ciężkich robót i także nie przeżył więzienia. W areszcie domowym zmarli kolejni hierarchowie, aresztowani w 1948 r. – Ioan Bălan i Iuliu Hossu. Wszyscy zostaną beatyfikowani ostatniego dnia podróży apostolskiej Franciszka. Tym samym Rumunia będzie miała 13 błogosławionych, z których 11 było męczennikami komunizmu, a dwunasta – Weronika Antal z Mołdawii – także poniosła w XX w. męczeńską śmierć (z rąk niedoszłego gwałciciela).

Czas odnowy

Dziś w Rumunii działa coraz więcej katolickich wspólnot. Od 2009 r. w karpackim państwie funkcjonuje Opus Dei, które prowadzi w Bukareszcie dwa ośrodki dla studentów. Kieruje nim ks. Robert Weber, odpowiedzialny także za Dzieło w Austrii i na Węgrzech. W 2010 r. Rumunię odwiedził ks. Javier Echevarría, zwierzchnik całego ruchu. Droga Neokatechumenalna liczy w Rumunii kilkadziesiąt wspólnot, a od 2011 r. w mieście Satu Mare działa niewielkie seminarium misyjne Redemptoris Mater. Przynajmniej od początku lat 90. minionego wieku w kraju aktywne są też grupy charyzmatyczne. Co roku kilkaset osób przyjeżdża na spotkanie młodzieży organizowane przy okazji pielgrzymki do Csíksomlyó. Młodzi ludzie uczestniczą w koncertach i modlitwach uwielbienia, dzielą się też świadectwem wiary.

Także Kościół greckokatolicki może wreszcie normalnie się rozwijać. W 2014 r. utworzono eparchię (odpowiednik diecezji) w Bukareszcie.

Publicznie i prywatnie

Przeprowadzone 10 lat temu badania wykazały, że Rumuni są najbardziej religijnym narodem Europy, przynajmniej jeśli chodzi o deklaracje. Potwierdza to ich podejście do małżeństwa. Na 100 ślubów przypada tu 21 rozwodów (dane Eurostatu z 2017 r.), co jak na Europę jest bardzo niskim wynikiem. Lepiej jest jedynie na Malcie. W marcu senat w Bukareszcie odrzucił projekt ustawy o związkach partnerskich. Wcześniej odbyło się referendum w sprawie konstytucyjnej ochrony tradycyjnej rodziny. Wzięło w nim udział tylko 20 proc. wyborców, przez co głosowanie nie było wiążące, ale 90 proc. uczestników opowiedziało się za rodziną.

Rozrasta się ruch pro-life, choć akurat on ma przed sobą wiele pracy. Rumuńskie prawo pozwala na aborcję na życzenie do 13. tygodnia ciąży, także u dziewcząt mających mniej niż 16 lat. Aborcja jest legalna od 1957 roku. W połowie lat 60. XX w. śmiercią dziecka kończyło się aż 80 proc. ciąż, czyli ponad 1 mln rocznie. Z tego powodu rząd Nicolae Ceaușescu wprowadził pewne ograniczenia, choć i tak co drugie lub trzecie poczęte dziecko nie przychodziło na świat. W 1990 r. pod hasłem dekomunizacji zniesiono ochronę wprowadzoną przez Ceaușescu. Przez kilka lat z rzędu 3 na 4 ciąże kończyły się aborcją. Później odsetek dzieci ginących przed narodzeniem zaczął spadać. W sumie od 1990 r. wykonano 8 mln aborcji. W ostatnich latach obrońcy życia są coraz aktywniejsi. Po 2000 r. w zaledwie kilku miastach organizowane były marsze dla życia. W 2013 r. podobne demonstracje miały miejsce równocześnie w 23 miejscowościach, w 2018 r. – w 300, a w 2019 r. – już w 600.

Było, nie minęło

Papież Franciszek musi zmierzyć się w Rumunii z problemami typowymi dla współczesnej Europy, ale i z niezałatwionymi sprawami z przeszłości. Do tych drugich należą spory między prawosławnymi a katolikami. Sprawa majątku zagrbionego grekokatolikom do dziś kładzie się cieniem na wzajemnych relacjach. Przez lata państwo odsyłało grekokatolików z kwitkiem, twierdząc, że powinni załatwić sprawę z Cerkwią. Spór oparł się o Europejski Trybunał Praw Człowieka. Mimo wszystko relacje między wschodnim a zachodnim Kościołem zdają się poprawiać. Przed wizytą w 1999 r. Stolica Apostolska długo starała się o zaproszenie Jana Pawła II przez rumuńskiego patriarchę. Papież musiał przyjąć upokarzające warunki – miał przyjechać jedynie do Bukaresztu, pomijając katolickie regiony, a podczas prawosławnego nabożeństwa nie mógł stanąć przy ołtarzu. Franciszek nie ma tych ograniczeń. Na mapie jego podróży apostolskiej są Transylwania i Mołdawia.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama