Nowy numer 41/2019 Archiwum

Starcie geniuszy

Dwa angielskie kluby spotkają się w finale Ligi Mistrzów. Nie byłoby sukcesów Liverpoolu i Tottenhamu bez ich wybitnych trenerów: Jürgena Kloppa i Mauricia Pochettina.

Niemca i Argentyńczyka różnią styl bycia oraz osiągnięcia na boisku i na ławce trenerskiej. Mają jednak wiele cech wspólnych. Najważniejsze z nich to ogromna miłość do futbolu i zdolność stworzenia niesamowitej chemii z zawodnikami, dzięki której wpoili im, że w piłce nie ma rzeczy niemożliwych. Wykorzystując te umiejętności, Liverpool przeciwko Barcelonie i Tottenham przeciwko Ajaxowi dokonały remontad (tak z hiszpańska w piłkarskim slangu określa się odrobienie dużej straty bramkowej), które będą wspominane przez lata. Sukcesy Niemca i Argentyńczyka przywracają deficytowy w dzisiejszym futbolu pierwiastek romantyczności. Na długo też zostanie w pamięci ich radość po półfinałowych zwycięstwach: Klopp śpiewający z kibicami hymn Liverpoolu, Pochettino padający z płaczem na kolana w radości pomieszanej z wyczerpaniem.

Trener „polskiej Borussii”

Jürgen Klopp to postać znana nawet średnio obeznanym w futbolu polskim kibicom, oczywiście od czasów prowadzenia Borussii Dortmund. Gdy obejmował ją w 2008 r., klubowi z Zagłębia Ruhry daleko było jeszcze do roli drugiej siły w Niemczech. Klopp, mając do dyspozycji ograniczone środki finansowe i mało znanych graczy, w krótkim czasie doprowadził do odrodzenia klubu. W 2011 i 2012 zdobył mistrzostwo Niemiec, a rok później dotarł do finału Ligi Mistrzów. Kluczowymi graczami tej wielkiej drużyny było trzech Polaków. Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski pod wodzą Kloppa osiągnęli apogeum swojej kariery, z kolei Robert Lewandowski dzięki zaufaniu trenera przetrwał trudny pierwszy sezon w Bundeslidze, a potem wskoczył na poziom światowego czołowego napastnika. Zresztą cała grupa zawodników w Borussii (Shinji Kagawa, Nuri Şahin czy niemieccy mistrzowie świata: Kevin Grosskreutz i Mario Götze) osiągnęła pod wodzą tego trenera szczyt formy, którego już nigdy nie powtórzyła.

Heavy metal w mieście Beatlesów

W sezonie 2014/2015 współpraca Kloppa z Borussią zaczęła się wypalać, już po słabym początku szkoleniowiec ogłosił, że to ostatni sezon w Dortmundzie. Kolejnym miejscem jego pracy został Liverpool. Klopp przejął po Brendanie Rodgersie zespół rozbity, ze słabą kadrą, niedającą szans na rywalizację z czołówką. W pierwszym sezonie sprawił kibicom wiele radości, awansując do finału Ligi Europy, ale w Premier League zajął dopiero 8. miejsce i nie awansował do pucharów. Zespół czekała gruntowna przebudowa, na którą – w przeciwieństwie do sytuacji w swoich poprzednich klubach – Klopp dostał ogromne pieniądze.

Z perspektywy czterech lat można ocenić, że dobrze wywiązał się z zadania. Stworzył siejące postrach w całej Europie trio napastników: Mohammed Salah – Roberto Firmino – Sadio Mané. Transferowym majstersztykiem były zakupy dokonane latem 2018 roku. Po sprzedaży do Barcelony Philippe Coutinho za rekordowe 145 mln euro wzmocnił kulejącą od lat defensywę. Sprowadził bramkarza Alissona i obrońcę Virgila van Dijka. Z miejsca stali się liderami formacji defensywnej, a van Dijka ogłoszono piłkarzem sezonu Premier League.

Klopp wypracował w Borussii i doprowadził do perfekcji w Liverpoolu charakterystyczny styl oparty na ciągłym, agresywnym pressingu i ogromnej intensywności gry. Słynne stały się jego słowa, że drużyna ma grać „heavymetalowy futbol”. Styl wyczerpujący fizycznie, wymagający pełnego poświęcenia zespołu. To z kolei udaje mu się osiągnąć dzięki świetnym zdolnościom przywódczym i motywacyjnym. Po rewanżowym meczu z Barceloną eksperci byli zgodni: spektakularna remontada to zasługa ducha, którego tchnął w zawodników Klopp. Przed meczem powiedział im: „Stoimy przed zadaniem niemożliwym. Ale dzięki wam mamy szansę”.

Zarażony futbolową pasją

Mauricio Pochettino ma za sobą znacznie bogatszą karierę zawodniczą niż Klopp. Niemiec nigdy nie zagrał nawet w 1. Bundeslidze, Argentyńczyk jako środkowy obrońca wywalczył na boiskach kilka ważnych trofeów. W wieku zaledwie 18 lat w barwach Newell’s Old Boys Rosario zdobył mistrzostwo Argentyny, rok później powtórzył to osiągnięcie. W zespole tym poznał ważne postaci współczesnego futbolu. Jego kolegą z boiska był obecny szkoleniowiec Atletico Madryt – Diego Simeone, trenerem zaś słynny Marcelo Bielsa. Znany pod pseudonimem El Loco słynie z szalonej nawet jak na latynoamerykańskie realia pasji do futbolu i obsesyjnej dbałości o taktykę. Cechy te zaszczepił w młodym Pochettino.

W 1994 roku Pochettino przeniósł się do Espanyolu Barcelona. Przez 9 lat gry stał się jedną z legend zespołu, wywalczył z nim w 2000 r. Puchar Hiszpanii. Występował także w Paris Saint-Germain oraz Girondins Bordeaux. W bardzo silnej reprezentacji Argentyny z przełomu wieków zagrał łącznie 20 meczów, uczestniczył w mistrzostwach świata w 2002 roku.

Pochettino rozpoczął karierę trenerską w styczniu 2009 r., w dobrze znanym miejscu – Espanyolu Barcelona. Zespół był wtedy w strefie spadkowej, Argentyńczykowi udało się wyprowadzić go z kryzysu i zakończyć sezon na 10. miejscu. Espanyol, ubogi krewny FC Barcelona, nigdy nie należał do potentatów hiszpańskiej piłki, stąd zajmowane w kolejnych sezonach miejsca 8. i 11. były uznane za dobre wyniki. Szczególny smak miały wygrane derby z prowadzoną wtedy przez Pepa Guardiolę Barceloną. Argentyński trener przeprowadził gruntowną przebudowę struktur klubowych, ujednolicając system szkolenia w drużynach wszystkich kategorii wiekowych.

Po odejściu z Espanyolu w listopadzie 2012 r. nie musiał długo czekać na nowe oferty. W styczniu 2013 r. objął angielskie Southampton. Szybko poprawił grę drużyny błąkającej się w dole tabeli i zapewnił jej spokojne utrzymanie. W sezonie 2013/2014 doprowadził Southampton do 8. miejsca w tabeli, najwyższego od 12 lat, następnie został zatrudniony przez londyński Tottenham.

Drużyna za zero

Popularni Spurs to drużyna z wielkimi ambicjami, ale też nieprzystającymi do nich środkami. W 2010 r. Tottenham po raz pierwszy awansował do Ligi Mistrzów i od tego momentu na trwałe dołączył do czołowej szóstki Premier League (tzw. Big Six). Prezes klubu Daniel Levy każdego roku oczekuje awansu do Ligi Mistrzów. Mauricio Pochettino przejął jednak drużynę po nieudanym sezonie 2013/2014, kiedy to zabrakło kwalifikacji do LM (tylko 5. miejsce), a transfery z rekordowych 100 mln euro zarobionych na sprzedaży Garetha Bale’a do Realu Madryt okazały się niemal w zupełności nieudane. Rozczarowany prezes Levy przykręcił więc kurek z pieniędzmi, w dodatku w 2015 r. rozpoczął budowę nowego stadionu na 62 tys. widzów. Pochłonął on 1,3 mld funtów.

Podczas dwóch ostatnich okienek transferowych To- ttenham nie wydał ani funta, a mimo to z Pochettino u steru wytrzymał rywalizację z czołówką ligi i osiągnął historyczny sukces w LM. Świadomy finansowych ograniczeń trener zaufał klubowym wychowankom i młodym graczom ściągniętym za śmieszne jak na angielskie realia pieniądze. Danny Rose, Kieran Trippier, a przede wszystkim Christian Eriksen, Dele Alli oraz Harry Kane to dziś piłkarze światowego topu. Z wyjątkiem Eriksena wszyscy wyżej wymienieni to Anglicy, dziś stanowiący o sile narodowej kadry (Kane jest jej kapitanem). Paradoksalnie, dzięki znakomitej pracy ściągnął na siebie jeszcze większe kłopoty. Tottenham był klubem mającym najwięcej graczy w fazie półfinałów mistrzostw świata 2018. Kiedy więc inni byli w pełni przygotowań do sezonu 2018/19, kręgosłup drużyny Spurs odpoczywał po mundialu. Dysponując wąską, przemęczoną i trapioną kontuzjami kadrą, Pochettino dokonywał prawdziwych cudów. Na najważniejsze wiosenne mecze musiał wystawiać zawodników z ławki rezerwowych, dotychczas rozczarowujących i przeznaczonych na sprzedaż. Fernando Llorente, Moussa Sissoko i Lucas Moura okazali się bohaterami ćwierćfinałów i półfinałów LM.

Wygrani czy przegrani?

Klopp i Pochettino należą teraz do ścisłego topu trenerskich nazwisk. Prowadzą jednak zespoły z czołówki najsilniejszej ligi na świecie, a więc bezustannie ciąży na nich gigantyczna presja. W przypadku Kloppa czwarty przegrany finał europejskich pucharów (2013 z Bayernem, 2016 z Sevillą, 2018 z Realem) może utrwalić wizerunek trenera efektownego, lecz mało efektywnego. Natomiast u Pochettina pucharowy sukces nieco zaciemnił rzeczywistą kondycję Tottenhamu. Londyńczycy na koniec sezonu opadli z sił. W dziesięciu ostatnich meczach doznali pięciu porażek, ledwo uratowali 4. miejsce gwarantujące udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Dla Spurs udział w tych rozgrywkach to najsilniejszy argument, by przekonywać swoje gwiazdy do pozostania w klubie. Jeżeli w przyszłym sezonie zespół będzie równie słabo punktować, gwiazda Pochettina może przygasnąć.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL