Nowy numer 42/2019 Archiwum

Skansen Europa

Na Europejskim Kongresie Gospodarczym co roku dominują dwie kwestie. Kryzys Europy i rozwój Polski.

Dyskusja o kryzysach w Europie stała się tradycją Europejskich Kongresów Gospodarczych. Tradycja katowickich kongresów zaczęła się niejako od kryzysu, bo rozpoczęła się wraz z krachem finansowym w 2007 r. Co ciekawe, od tamtego roku, kryzys finansowy w Europie wcale się nie zakończył. Ale za to doszły kolejne. Kryzys imigracyjny, kryzys związany z brexitem, wreszcie najnowszy – kryzys związany z wojnami handlowymi.

Kiedy jednak spytać się w kuluarach gości z Chin czy Indii, okaże się, że nie do końca rozumieją te dyskusje. Przyjechali oni, często nie po raz pierwszy, do kraju szybkiego rozwoju. Przyjechali tu, bo chcą zdobywać kontakty, dzięki którym mogą zarobić. A zarabia się w krajach, które mają przed sobą dobre perspektywy rozwoju.

Na jednym z paneli EKG, w którym dyskutowano o roli Europy w świecie, pojawiła się informacja o ciekawym badaniu. Obywateli kilku państw świata zapytano o perspektywy związane z rewolucją technologiczną, z jaką dzisiaj mamy do czynienia. Najbardziej optymistyczni byli przedstawiciele Chin i Indii, którzy widzieli w tej rewolucji szanse dla swoich narodów. Najbardziej pesymistyczni byli Niemcy i Szwedzi. Co ciekawe, zaraz za Chińczykami i Hindusami, w poziomie optymizmu byli Bułgarzy, którzy reprezentowali nasz region.

I tu nasuwa się bardzo ciekawa konstatacja. Czy kryzys Europy naprawdę nas dotyczy? Nas, czyli Europę Środkowo-Wschodnią. Wielu panelistów EKG podkreśla, że Europa zatraciła swoją przewodnią role w świecie. Ale taka rola nie jest dana raz na zawsze. Trzeba się w końcu ze spadkiem znaczenia pogodzić. Tyle, że ta przewodnia rola dotyczyła Niemców, Anglików, Francuzów, Hiszpanów, Włochów, Holendrów. A nie Polaków, Czechów, Rumunów, Węgrów, Ukraińców, Serbów. Czy spadek znaczenia na świecie ma nas też dotyczyć? W końcu nasz region zaczął dopiero niedawno to znaczenie zyskiwać.

Jeszcze nie wiemy, jakie efekty będzie miał dla naszego regionu tlący się kryzys w Niemczech. Jedne dane pokazują, że sobie poradzimy, inne, że będziemy mieli duży problem. Ale to, że boimy się kichnięcia Trumpa, które u Niemców wywoła katar, ale u nas może wywołać grypę, świadczy o pewnym problemie politycznym, nie ekonomicznym. To była nasza decyzja polityczna, aby tak mocno gospodarczo związać się z Niemcami. Ekonomiści ostrzegają przed zbytnim przywiązaniem się do jednego partnera handlowego. A my eksportowo wręcz przykuliśmy się do Berlina.

Dyskutanci katowickiego kongresu zastanawiają się, dlaczego nie ma europejskiego Huaweia? Ale Chińczycy też musieli zbudować firmę, która jest dzisiaj liderem innowacyjności. Naród ten startował z podobnej pozycji jak Polacy, Ukraińcy czy Czesi. Też musiał wyjść z komunizmu i włączyć się w światowy obieg gospodarczy. Ale nie ma dziś polskiego, czeskiego czy ukraińskiego Huaweia. Dlaczego więc martwimy się, że nie ma europejskiego „czampiona” innowacyjności? Może powinniśmy zacząć myśleć o polsko-czesko-ukraińskim Huaweiu, skoro Chińczykom udało się go zbudować w podobnych do naszych okolicznościach.

Różnice między światowym a europejskim podejściem do rozwoju widać dobrze na Europejskim Kongresie Gospodarczym. Kiedy cały świat rozwija technologie ekologicznego wykorzystania węgla, Europa chce z węgla całkowicie rezygnować. A to właśnie na katowickim kongresie dyskutuje się, jak wykorzystać nasz potencjał węglowy w transformacji technologicznej. Niektórzy mówią, że Europa powinna w ogóle odpuścić sobie wyścig gospodarczy i skupiać się na „zielonych rozwiązaniach”. Być może ludzie ci najchętniej przerobiliby nasz kontynent na taki „zielony” skansen. Pytanie, czy Polska i inne kraje regionu, stać na bycie takim skansenem.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bartosz Bartczak

Redaktor serwisu gosc.pl

Ekonomista, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach specjalizujący się w tematyce historii gospodarczej i polityki ekonomicznej państwa. Współpracował z Instytutem Globalizacji i portalem fronda.pl. Zaangażowany w działalność międzynarodową, szczególnie w obszarze integracji europejskiej i współpracy z krajami Europy Wschodniej. Zainteresowania: ekonomia, stosunki międzynarodowe, fantastyka naukowa, podróże. Jego obszar specjalizacji to gospodarka, Unia Europejska, stosunki międzynarodowe.

Kontakt:
bartosz.bartczak@gosc.pl
Więcej artykułów Bartosza Bartczaka

Zobacz także

  • tomaszl
    15.05.2019 07:13
    Pomijając tradycyjną niechęć do Niemiec, czy EU to jedno pytanie z tego artykułu warte jest analizy.
    Czemu w Polsce nie ma firmy na miarę Huawei?
    Otóż dogi redaktorze jednym z powodów jest nieustanne praktyczne traktowanie przedsiębiorcy jako krętacza, złodzieja czy oszusta.
    Wystarczy spojrzeć dla przykładu na pierwszą, stworzoną na końcu komuny ustawę o działalności gospodarczej i spojrzeć na dorobek ostatnich 30 lat w dziedzinie rozwoju przepisów regulujących gospodarczą wolność Polaków.
    Co więcej, wystarczy poczytać o kolejnych pomysłach obecnego rządu, o teście przedsiębiorcy, o kolejnych obowiązkach nakładanych na biznes aby zrozumieć, czemu dziś nikt rozsądny nie będzie inwestował aby budować wielka firmę.
    Zresztą gdyby takową wybudował, to by się w opinii publicznej okazał złodziejem, komunistą, SB-ekiem uwłaszczonym na komunie etc.
    W dodatku taki wielki biznes musiałby obecnie w Polsce opłacać rzesze dzieci, niepracujące matki itd.
    A wystarczyło nie psuć tego co na końcu zrobił jeden z ostatnich ministrów z czasów komuny.
    doceń 7
  • Prosiak
    15.05.2019 07:58
    Prosiak
    Każdemu to, co chce usłyszeć. W Brukseli Europa spotyka się, by pogadać o tym, jaki to w Polsce jest kryzys państwa prawa. Tak że, tego... luźne gadki.
    doceń 4
  • Stary OBSERWATOR
    15.05.2019 08:34
    Dlaczego nie mamy Polskiego Huaweia? Bo ciagle po studiach mamy wiecej humanistów i speców od "spraw międzynarodowych".Zamiast informatyków, inżynierów,speców od elektroniki....
  • DREM0R
    15.05.2019 10:23
    DREM0R
    Czemu nie ma "polskiego Huaweia"? Ano dlatego, że Chiny, Indie i Korea, podobnie jak wcześniej Japonia najpierw kilkadziesiąt lat ciężko pracowały klepiąc podzespoły dla USA i Niemiec, po czym w końcu to doświadczenie zaowocowało i kraje zaczęły rozwijać własne projekty. Początkowo gorsze, kopiujące rozwiązania innych, by w końcu wybić się na coś przyzwoitego.

    W Polsce to nie przejdzie, przyjmowanie zamówień od "Niemca" traktowane jest przez niektórych za zdradę narodową, populiści krzyczą o "białych Murzynach", którzy za grosze pracują w niemieckich montowniach, a fantaści (jak Pan Redaktor) opowiadają bajeczki, że Zachód to powinien klękać przed potęgą Polskiej Myśli Technicznej, która ponoć jest wspaniała, tylko spisek Niemców nie pozwala nam być bogaczami.

    Panu Redaktorowi podpowiem, że Huawei jest koncernem międzynarodowym. Potęga firmy opiera się na specjalistach z USA, Francji, Szwecji, Rosji, Indii, UK, Niemiec i Japonii. W Polsce taka firma byłaby uznawana za obcy koncern, wyzyskujący Polaków.

    Poza tym do stworzenia takiej firmy potrzeba wizji i planu, w Polsce praktycznie rzecz nie do przeskoczenia.
    doceń 5

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji