Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jean Vanier i jego lekcja

- Żeby przestać się bać miłości, trzeba się w nią rzucić jak w wodę i zacząć pływać. – Tak powiedział mi Jean Vanier. I to była dla mnie najważniejsza lekcja dziennikarstwa.

Bo przecież trzeba kochać swoich bohaterów, którym oddaje się w służbie swoje pióro czy raczej dziś - klawiaturę komputera. Inaczej nie można pisać i żyć, a raczej, jakby chciał Jean – pływać zawsze w nieznanej, głębokiej wodzie, która, okazuje się, że jednak nas niesie. 

Nieraz powtarzałam, że ta rozmowa z Jeanem Vanierem ustawiła mi nie tylko dziennikarskie, ale i życiowe priorytety. Potem zrobiłam z Nim kolejny wywiad, pojechałam do jego wioski Trosly, gdzie założył „Arkę” i zobaczyłam, jak żyje tymi słowami. 

Jean umarł dziś w nocy, ale nadal do mnie mówi. I to nie zza grobu, bo przecież śmierci już nie ma, a On w to święcie wierzył.

Dziesiątki razy na spotkaniach autorskich powtarzałam historię, którą opowiedział mi ten konsekwentny promotor niepełnosprawnych. Oczywiście to były słowa o miłości. Kiedy jeszcze mieszkał w rodzinnej Kanadzie, jako wolontariusz odwiedzał w więzieniach skazanych na karę śmierci. Kiedyś jeden z osadzonych, który za kilka dni miał umrzeć, sięgnął do kieszeni i wyjął z niej zawiniątko. – To najcenniejsze, co mam – powiedział Jeanowi. – Chcę ci ofiarować mój skarb. Obdarowany z ciekawością czekał, co znajdzie się w małym pakunku. Skazany rozwinął go i powiedział, że to ząb mleczny jego bratanicy. – Pomyślałem wtedy, jak musiał ją kochać i że przez tę miłość został uratowany – opowiadał mi Jean. – Bo jeżeli kogoś kochamy, to ta miłość nas ocali i będziemy mieli z czym stanąć przed Bogiem.  

Jean jak nikt wiedział, czym jest miłość. Zwłaszcza ta trudna, do niepełnosprawnych umysłowo, z którymi mieszkał i na co dzień żył. Był zafascynowany tym, że nie muszą nikogo udawać. – Mają tę wolność, że mogą być sobą – tłumaczył mi. – Uczą zajmujących się nimi asystentów, jak być wolnymi i jak być sobą. Bo najważniejsze to nie dać się zniewolić przez swoje lęki. Także przez lęk przed miłością. 

Dziś z tą miłością stoi już przed Miłością. 

    

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także