Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Anioł z dachu Notre Dame

Cywilizacja europejska nie zwaliła się 15 kwietnia 2019 r. Płonąca katedra jest tylko symbolem procesu, który dokonał się co najmniej pół wieku temu.

Weseju „Paryż odnaleziony” (1948) Tymon Terlecki opisuje przeczucie katastrofy, jakie towarzyszyło mu przed wojną podczas wędrówek po stolicy Francji: „Pamiętam, że jak ptaki drapieżne, jak tratujące konie, zlatywały na mnie, raniły mnie przerażenia, że ten świat urzekający i odpychający, straszny i wspaniały, jest skazany na zatracenie, zniknie z powierzchni ziemi jak Niniwa”. Znakiem nadciągającej apokalipsy stała się dla pisarza figura anioła trzymającego w dłoniach długi róg, umieszczona między dwiema wieżami Notre Dame, na wierzchołku dachu katedry: „Instrument już prawie dotyka gorzkich warg, ale jest opuszczony ku ziemi. W zwrocie głowy na lewo, w opuszczeniu jej na ramię, w ociężałości rąk trzymających róg jest przeraźliwy smutek, straszliwa wiedza, nieopisana czułość zwłócząca od stuleci chwilę oznajmienia rzeczy ostatecznych”. Przestarzałe słowo „zwłóczyć” oznacza tu tyle co „opóźniać”. Anioł podnosi róg do ust, aby obwieścić doczesnemu światu dzień gniewu, ale zwleka, dając ludziom czas na nawrócenie. Być może dzięki niemu Terlecki, w którym przeczucie katastrofy wywoływało myśli samobójcze, przetrwał najczarniejsze godziny: „Wdrapywałem się sam jeden na górę, na ganek między wieżami, żeby odwiedzać tego anioła. Był mi bliski jak ktoś żywy”.

Po wrześniu 1939 roku wybitny teatrolog i krytyk literacki służył ojczyźnie jako oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, redaktor tygodnika „Polska Walcząca”, ideolog niepodległościowej emigracji. Wojna, która przyniosła hańbę cywilizacji zachodniej i męczeństwo milionom ludzi, zwłaszcza Żydom i Polakom, nie okazała się jednak końcem historii. Terlecki wciąż odczuwał niepokój, niemal pewność najazdu barbarzyńców, którzy unicestwią chrześcijańskie dziedzictwo: „Dziś kozacy stoją na Łabie, jutro mogą stanąć na Renie, a wtedy nikt ich nie zatrzyma ani na Marnie, ani na Sekwanie, ani na Loarze”. W eseju „Kuszenie w Paryżu” (1951) pisał: „Modliłem się z moim ojcem na ruinach Akropolu w uniesieniu nad nieśmiertelną trwałością piękna. Modliłem się na gruzach getta warszawskiego w bolesnym upokorzeniu uczuć chrześcijańskich. Modliłem się na zgliszczach Warszawy w rozeznaniu, że już nigdzie i nigdy nie będę szczęśliwy. Boże przepływających obłoków i rosnących miast, nie daj mi się modlić na ruinach Paryża”. Dziś wiemy, że proroctwo pisarza się sprawdziło. Modląc się na ruinach Notre Dame, modlimy się jednocześnie na gruzach cywilizacji europejskiej. Ale cywilizacja europejska nie zwaliła się 15 kwietnia 2019 r. Płonąca katedra jest tylko symbolem procesu, który dokonał się co najmniej pół wieku temu. To nie Sowieci ani innowiercy zniszczyli chrześcijańską kulturę. Barbarzyńcami okazali się sami Europejczycy. Zresztą czy mogło być inaczej, skoro już podczas rewolucji francuskiej Notre Dame cudem uniknęła zburzenia? „Co się odwlecze, to nie uciecze” – głosi mądrość ludowa. „Idee mają konsekwencje” – podpowiada krytyczny umysł.

Długo nie potrafiliśmy pogodzić się z rzeczywistością. Jeszcze dziś niektórzy z nas interpretują pożar Notre Dame jako „ostatni dzwonek ostrzegawczy” dla „pogrążonej w kryzysie” Europy i mają nadzieję na odrodzenie dawnej cywilizacji. Ale jak odbudować coś, z czego nie korzystają już nawet chrześcijanie. W mieszkaniach młodych ludzi ze wspólnot jedyną książką jest zazwyczaj Biblia, obrazem – ikona autorstwa Kiko Argüello, a nagraniem muzycznym – sygnał w telefonie. Dante, Fra Angelico czy Palestrina nie są im do zbawienia koniecznie potrzebni.

Dla nas, pogrobowców cywilizacji chrześcijańskiej, to oczywiście przygnębiające. Mamy w domu zapasy zebrane z tysiąca lat: klasyczne dzieła, w których wciąż trwają prawda, dobro i piękno, ale zdajemy sobie też sprawę, że – jak pisał Thomas Stearns Eliot – „będą musiały przeminąć wieki barbarzyństwa”, zanim Słowo ponownie zakorzeni się w kulturze. Na szczęście to Bóg, a nie my, jest Panem historii. Choć spłonął dach Notre Dame, anioł na jego wierzchołku wciąż trzyma w dłoniach długi róg. „Instrument już prawie dotyka gorzkich warg”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • PP
    25.04.2019 12:39
    Pekinie napisane! Szacun!
    doceń 6
  • Bodo Altmann
    25.04.2019 19:06
    Ponieważ póki Polska jest w unii tworzenie prawdziwego państwa wyznaniowego nie jest możliwe. Jeżeli jednak Polacy zamierzają chrystianizować Europę to też nie mam z tym problemu. Odsetek niemieckich katolików uczęszczających w niedzielnej mszy św. wynosi ok. 24%. Weźmie się polskich katolików których tu mamy 1,5 mln do 2,3 mln i pomimo że w każdym mieście istnieje polska misja katolicka zaledwie 10 % uczestniczy w niedzielnej mszy św. Dlatego lepiej żyć w kraju świeckim i prosić Boga by nie chciał do Niemiec posłać polskich misjonarzy. Jeżeli komuś się marzy państwo wyznaniowe to polecam Iran, Sauda-Arabska, Turcja itd. Żyjący tu Polacy podpadli mi nie że chcieliby mnie nawrócić na drogę chrześcijańską a raczej przez kombinowanie, nadmiernie picie alkoholu i przeklinaniem przynajmniej w każdym jednym zdaniu.
  • św Eufenia
    26.04.2019 09:28
    Myślę, że lepiej czytać poetę, filozofa, myśliciela gdyż więcej ma do powiedzenia niż niektórzy forumowi pseudointelektualiści. Dziękuję panu Wojciechowi Wenclowi za felietony i za Wencel Poleca w Gościu drukowanym.
    doceń 15
  • A.
    28.04.2019 21:35
    Ja w tym pożarze faktycznie widzę wielki kryzys cywilizacji opartej na Biblii. Kilka dni po wypadku w radiu pojawiła się spot wzywający wiernych do wpłat na odbudowę świątyni. Przez ostatnie lata na świecie wydarzyło sie tyle ludzkich tragedii: od Afganistanu, przez Syrię pod Czad. Media donosiły o setkach umierających i tysiącach cierpiących, a w radiu nie słyszałem sponsorowanej przez Kościół reklamy, wzywającej by im datkami pomóc. Pojawiła się wtedy gdy trzeba odbudować ceglane mury...bardzo mnie to zasmuciło, bo niestety jest to niezwykle wymowne....

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji