Reklama

    Nowy numer 17/2019 Archiwum

Odrobina zdrowego strachu

Stary Testament zbyt naiwnie ujmował związek między czyjąś tragedią a jego życiem.

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.

Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».


1. Uważano, że Bóg już w doczesnym życiu karze człowieka za grzech (chorobą, wypadkiem, śmiercią) lub nagradza (zdrowiem, majątkiem, powodzeniem). Jezus dokonuje korekty tego myślenia, ale bynajmniej nie przekreśla tego, że Bóg za dobro wynagradza, a za zło karze. Chrystus odnosi się do dwóch tragicznych wydarzeń, które zbulwersowały Jego słuchaczy. Pierwsze to masakra dokonana przez Piłata, drugie to tragedia budowlana. Naturalnym odruchem człowieka w przypadku nieszczęścia jest szukanie winnych. Jezus nie zajmuje się jednak oskarżaniem Piłata, co zjednałoby Mu łatwo sympatię Żydów. Nie podejmuje też kwestii odpowiedzialności nadzorców budowy w Siloe. Nie zastanawia się nad grzechami ofiar. Wykorzystuje obie te tragedie do tego, aby wstrząsnąć sumieniami swoich słuchaczy. Chce skierować ich wzrok na własne serca. Przyznajmy, że wolimy raczej dywagować o podłości polityków i innych ludzi niż o swoich błędach. Mędrkowanie o tym, ile to brudu jest w świecie, w polityce, w Kościele itd., bywa świetną zasłoną dymną, która pozwala nam nie widzieć swoich grzechów. Tę zasłonę Jezus chce zerwać.

2. Dlatego wypowiada dwukrotnie mocne zdanie: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. Czy Jezus chce nas przestraszyć? W jakimś sensie tak. Na pewno chce, żebyśmy zrozumieli wagę swoich wyborów. Chce, byśmy nie zapomnieli, że Bóg jest nie tylko miłosiernym Ojcem, ale i sprawiedliwym Sędzią. Mocno dziś w Kościele podkreśla się miłosierdzie Boże. I słusznie. Trzeba jednak uważać, by nie stworzyć obrazu Jezusa jako łagodnego rabbiego, który akceptuje wszystkich i wszystko bez zastrzeżeń. To byłaby karykatura. Miłość oznacza często mówienie twardych słów tym, których kochamy. W imię prawdy. Lekarz mówiący do pacjenta: „jeśli nie rzucisz dziś palenia, umrzesz”, jest dobrym doktorem. Straszy go? Owszem. Ale ten lęk może uratować mu życie. Kościół, który przestaje mówić ludziom „jeśli się nie nawrócicie, zginiecie”, staje się solą bez smaku, nie kocha ludzi. O ile w przypadku lekarza chodzi o życie doczesne, o tyle w przypadku Kościoła chodzi o ryzyko utraty zbawienia wiecznego. Czy jednak my jeszcze wierzymy w coś takiego jak życie wieczne, Sąd Boży, niebo, piekło?

3. Przypowieść o figowcu dobrze ukazuje relację między miłosierdziem Boga a Jego sprawiedliwością. Bóg, nasz Stwórca, oczekuje owocu. Spodziewa się czegoś po nas. I ma do tego święte prawo. Czeka cierpliwie nawet wtedy, gdy zamiast owocu rodzimy ciernie. Miłosierdzie Boga wyraża się w tym czekaniu, w powstrzymywaniu kary, w dawaniu nam kolejnej szansy, w okładaniu nawozem (sakramenty, słowo Boże, sumienie, inni ludzie, wydarzenia – wszystko, co pomaga w nawróceniu). Ale miłosierdzie nie przekreśla sprawiedliwości. Jeśli człowiek mówi „nie” dobremu Bogu, wtedy skazuje siebie na śmierć. „W przyszłości możesz go wyciąć”. To ostrzeżenie może budzić strach. I bardzo dobrze. Lepiej bowiem, by człowiek nawrócił się do Boga, chociażby ze strachu przed piekłem, niż żeby przegrał wieczność. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Gabriela
    24.03.2019 07:31
    Po co nawrócenie, skoro - jak dobitnie wskazuje dziś rzymskokatolicki Kościół - wystarczy ... unieważnienie. (Przepraszam: stwierdzenie nieważności). I tyle. W końcu, zgodnie ze znanym porzekadłem „co było, a nie jest nie pisze się w rejestr”. Tyle tylko, ze dobrze by było, aby to wymazywanie niewygodnych dla siebie faktów w równym stopniu dotyczyło wszystkich, a nie tylko swoich (!) wybranych.
  • podaj nick
    24.03.2019 17:46
    no to niewiele nowości w związku ze Starym Testamentem ciż to Grecy odkryli, przypowieść o Abrahamie taka jak mit o Ifigenii ciekawe kto od kogo topos zapożyczył, Mojżesz w sitowiu to mit akadyjski starszy od ST o tysiąclecia, w Europie Biblia była znana przed narodzinami Chrystusa, Żydzi przedtalmudyczni osiedlali się od Krymu po inne punkty dobre dla handlu, pozostałością po nich są np. karaimi, ale też ludność pasterska wędrująca od Azji Mniejszej czy Etiopii do Łuku Karpat, krzyże etiopskie są identyczne z Huculskimi, naród zaś "wybrany" mit dla pożytecznych opowiadaczy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.