Nowy numer 24/2019 Archiwum

Jak cię słyszą, tak cię piszą

Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego to okazja, by zrobić rachunek językowych zaniedbań.

Jaki jest poziom czytelnictwa w Polsce? To pytanie wraca co pewien czas, uderzając rykoszetem w nasze, czytelnicze, sumienia. „Czytelników książek mniej jest niż widzów futbolowych, mniej niż szachistów. Jest tych czytelników tak mało, iż trzeba ich otoczyć opieką państwową, jak żubry w Puszczy Białowieskiej”. Taką refleksją w „Wiadomościach Literackich” podzielił się Antoni Słonimski... 91 lat temu! Można by długo się spierać co do aktualności słów poety międzywojnia. Fakt, że średnia widzów na stadionach ekstraklasy znacznie wzrosła w ostatnich latach. Kwestię żubrów chwilowo pomińmy. A mówiąc całkiem serio, bez odpowiedniego poziomu czytelnictwa (wyrażającego tak ilość, jak i jakość literatury, po którą sięgamy) marne szanse na wysoki poziom kultury naszego języka. Bo nie tylko: Jak cię widzą, tak cię piszą. Jeszcze: Jak cię słyszą, tak cię piszą!

Być może Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego (obchodzony co roku 21 lutego) to dobry moment na rachunek językowych zaniedbań. Bądźmy szczerzy, każdy ma w tym temacie coś na sumieniu. Karczujemy polszczyznę, ulegając pokusie chodzenia na skróty, zapożyczając bezrefleksyjnie obce słowa, tolerując własne błędy i błędy innych. W pisowni pastwimy się nad dziewięcioma literami diakrytycznymi. Zasługują na to, by z należytymi honorami wypisać je w jednym rzędzie: ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż. Z uporem tniemy ogonki ą i ę. Wyrywamy kreski ó i ś. Na szczęście język, jak nieokiełznany żywioł, do pewnego stopnia stawia opór beztrosce tych, którym służy.

Przeczytaj również:
Najpiękniejsze polskie słowo według dziennikarzy "Gościa"

Nie brak językowych Don Kichotów, często w pojedynkę walczących o czystość polszczyzny. Czasem nawet walczących bronią wroga. Z dziką rozkoszą oddaję się „lekturze terenu”. Rzecz jasna z wyjątkiem „terenowych lektur” pisanych ręką wandala, który dewastuje zabytkowe mury. Wracając do Don Kichota, błędy mogą też służyć dydaktyce. W pewnej witrynie sklepowej pojawił się napis: „Po co ci głowa? Jem niom”. Mocne, acz prawdziwe.

Można też – zwłaszcza w Dniu Języka Ojczystego – zacząć poprawianie relacji z polszczyzną od własnego podwórka. Mnie zainspirowało cudowne zdanie: „Zażółć gęślą jaźń”. Pomińmy kwestię jego sensu, a właściwie brak sensu. Jak twierdzą znawcy tematu, to najkrótsze zdanie, które zarazem mieści w sobie wszystkie, wymienione dwa akapity wyżej, znaki diakrytyczne. Zaproponowałem dzieciom (10 i 7 lat) językową zabawę. „Ile ż, ą, ę i innych superliter uda nam się pomieścić w trzech słowach”? – rzuciłem wyzwanie. Zadanie, jak ująłby to nasz wieszcz, polegało na tym, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa. Chwilowo obowiązywał zakaz sięgania po słownik. Polecam tę zabawę wszystkim rodzicom. A oto efekty:

7-latka: „Żelki mówią coś”. Brawo, 4 punkty! (punktują litery diakrytyczne)
10-latek: „Myślę, że żółć”. 6 punktów, na 9 możliwych!
„Współczesność żąda mięsa” – wystrzeliłem, wychodząc na prowadzenie. „7 punktów! Uff” – odetchnąłem. I spotkałem się z błyskawiczną ripostą: „Tato, ale co to właściwie znaczy?”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • Gość
    21.02.2019 08:48
    Okrutną hipokryzją jest pisanie "Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego to okazja, by zrobić rachunek językowych zaniedbań" przez Redakcję, która przepuszcza co najmniej jeden błąd ortograficzny w 95% artykułów (na palcach jednej ręki mogę policzyć artykuły, gdzie błędów nie znalazłem), a wszelkie komentarze wytykające te błędy usuwa bez poprawiania samych błędów.
    Mam głęboką nadzieję, że ten artykuł będzie dla Was rachunkiem sumienia - bo troska o język polski jest jednym z elementów miłości do Ojczyzny i do bliźniego, któremu chcę przekazać własne myśli i przekonania.
    Redakcjo - z całego serca życzę Wam, by ten dzień przywrócił Gościowi Niedzielnemu godność na polu języka. Pierwsze miejsca sprzedawalności na listach polskich periodyków naprawdę zobowiązują.
    doceń 8
  • bamboo
    21.02.2019 17:24
    Właściwie to lubię polski język, pisać zaczynałem stalówką maczaną w kałamarzu, była kaligrafia, dyktanda, gramatyka, aż wydawało mi się że ciut za dużo tego wszystkiego. Czytelnictwem w bibliotece też trzeba było się wykazywać, więc czytałem różne książki. Na szczęście Pani Bibliotekarka dość dokładnie wiedziała co ma na składzie i może z jakiejś bezinteresownej sympatii posuwała mi te, które uznawała za wartościowe. Więc czytałem nawet bez bicia. Potrafiłem nawet później pisać służbowe notatki i pisma, więc przez chwilę zaczęło mnie korcić by się wybrać do Pałacu Grudniowego na to ogólnopolskie dyktando. Na szczęście ręka boska broniła, nie poszedłem i tylko popatrzyłem w telewizji. Jak na mój gust, to co tam dyktowano, wcale nie było po polsku. Albo wyrazy obce, albo dźwiękonaśladowcze, że bez sensu, to bym jeszcze zniósł. A potem dogrywka, gdzie jakimiś wydumanymi kruczkami chciano uczestników "uwalić". Zbłaźniłbym się tylko, dałem sobie z tymi dyktandami siana. A polską język lubię w dalsza ciąg :)
    doceń 3
  • Barbara
    22.02.2019 15:43
    Lubię czytać. Najbardziej, oczywiście,książki, ale czytam także sporo różnych tekstów i artykułów w internecie. Lubię słuchać prof.Miodka albo dr Katarzyny Kłosińskiej w radiowej Trójce, ciągle czegoś nowego się dowiaduję. Ale błędów językowych pewnie robię sporo, tylko samemu czasem trudno ocenić i "dosłyszeć" własne potknięcia. Czasem poczytam komentarze pod różnymi artykułami. I jestem przerażona jak ludzie wyrażają swoje zdanie i emocje w formie pisanej. Styl esemesowy - bez przecinków, kropek, dużych liter, " zjedzone" końcówki, słowotoki zamiast zdań i błędy ortograficzne. W czasach, kiedy 3/4 młodzieży to ludzie po maturze. A słowo ma tak wielką moc ...
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.