Nowy numer 42/2019 Archiwum

Sieć wokół giganta

Centralne Biuro Antykorupcyjne odkryło układ towarzysko-biznesowy w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Jednym z jego filarów miał być były rzecznik MON.

W związku ze śledztwem w sprawie korupcji w PGZ CBA zatrzymało sześć osób. Wśród nich znaleźli się: były rzecznik MON Bartłomiej M., była pracownica resortu Agnieszka M., były poseł PiS Mariusz Antoni K. oraz trzech byłych pracowników PGZ: Radosław O., Robert K. i Robert Sz. – W prokuraturze usłyszeli zarzuty związane z doprowadzeniem spółki do strat finansowych, które szacuje się na ok. 4 mln zł. Śledztwo dalej się toczy, służby przeszukują ok. trzydziestu lokalizacji – mówi GN Stanisław Żaryn, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

Czterech zatrzymanych trafiło na trzy miesiące do aresztu, a Mariusz Antoni K. i Agnieszka M. otrzymali zakaz opuszczania kraju. Wszyscy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej.

Patron i łącznik

W maju 2018 r. o podejrzanych układach w MON i PGZ pisał tygodnik „Sieci”. Dziennikarze, odwołując się do analizy CBA, tłumaczyli, w jaki sposób wyprowadzano pieniądze z państwowego giganta. Jednym z wątków śledztwa były umowy podpisywane pomiędzy PGZ i Stowarzyszeniem dla Dobra Rzeczpospolitej. Na ich podstawie w 2016 r. miały zostać zorganizowane m.in. szkolenia ze społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) oraz wystawa multimedialna w Kielcach z okazji zrywu robotników w 1976 r. Obydwa wydarzenia w ogóle się nie odbyły, co nie przeszkodziło spółce w wystawieniu faktur i przelaniu stowarzyszeniu wynagrodzenia. Według „Sieci” za szkolenia otrzymało ono ponad 490 tys. zł, a za wystawę 221 tys. zł. Czując oddech CBA na plecach, obydwie strony umowy zaczęły fabrykować dokumenty potwierdzające wykonanie usług.

Podobny mechanizm zadziałał w przypadku innych eventów, m.in. ostródzkich targów Pro Defense, na których PGZ miało wystawić swoje stoisko. Chociaż najpierw koszty jego przygotowania oszacowano na 250 tys. zł, według „Sieci” ostatecznie za wykonanie usługi firma Expo Mazury pobrała astronomiczną kwotę 3 213 652,37 zł.

Z analizy CBA wynika, że Polską Grupę Zbrojeniową oplotła sieć przedsiębiorstw szukających zysku. Zdarzało się, że w celu rozmycia odpowiedzialności za nieuczciwe praktyki „zarobione” pieniądze szybko przekazywano podwykonawcom. Jaką rolę w tym układzie odgrywał Bartłomiej M.? – Osobiście wskazywał spółki, które miały wykonywać pewne usługi dla PGZ. Był łącznikiem, swego rodzaju patronem ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej. Działał w porozumieniu z pozostałymi osobami – tłumaczy GN Marcin Wikło, współautor publikacji w tygodniku „Sieci”. Dziennikarz dodaje, że były rzecznik MON dobrze znał ówczesnego członka zarządu PGZ. Zatrzymany Radosław O. jest mężem właścicielki apteki Aronia w Łomiankach, w której przed wejściem do polityki pracował Bartłomiej M.

Szkalujący paszkwil

Protegowany Antoniego Macierewicza był nie tylko rzecznikiem zarządzanego przez niego resortu, ale także członkiem rady nadzorczej PGZ i krótko pełnomocnikiem zarządu ds. komunikacji. W kwietniu 2017 r. został zawieszony w prawach członka PiS, a okoliczności jego zatrudnienia w spółce zaczęła badać powołana przez Jarosława Kaczyńskiego komisja. Wchodzący w jej skład Joachim Brudziński, Mariusz Kamiński i Marek Suski stwierdzili, że 27-latek nie posiada kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze publicznej. Krótko po ogłoszeniu tej decyzji polityk sam zrezygnował z członkostwa w partii, uzasadniając to „niesamowitą nagonką na PiS przy użyciu jego nazwiska”.

Ponad rok później Bartłomiej M. zareagował także dość nerwowo na publikację „Sieci”. Podczas zwołanej w tej sprawie konferencji prasowej, a później w rozmowach z mediami groził dziennikarzom sądem. – Stwierdził, że nasza publikacja to szkalujący go paszkwil i czeka na przeprosiny. Nie podjął jednak żadnych kroków prawnych. Od tamtego czasu minęło już dziewięć miesięcy, a nie dostaliśmy żadnego dokumentu – mówi Marcin Wikło.

W maju ub.r. materiał dowodowy świadczył na niekorzyść pięciu z zatrzymanych przez CBA osób. Po zakończeniu kontroli w PGZ służby za pomocą innych metod pozyskały nowe informacje, które stały się podstawą do zatrzymania wszystkich sześciu. W doniesieniach medialnych sprzed kilku miesięcy nie było mowy o Mariuszu Antonim K., który w 2014 r. został wykluczony z PiS po tzw. aferze madryckiej, a dwa lata później krótko pełnił funkcję prezesa zarządu Polskiego Holdingu Obronnego. Po ostatniej akcji CBA usłyszał zarzut powoływania się na wpływy w instytucji państwowej. – Podejrzewam, że jako były poseł sugerował, iż ma znajomości wśród ważnych polityków i za odpowiednią kwotę może coś załatwić. Miał kontakty z firmami zbrojeniowymi, prowadził coś w rodzaju działalności lobbystycznej – tłumaczy Marcin Wikło.

Uczciwy i rzetelny?

W szeregach PiS trudno znaleźć obrońców Bartłomieja M. i Mariusza Antoniego K. Marek Ast podkreśla, że zarówno osoby pełniące funkcje publiczne, jak i szeregowi działacze partyjni powinni być poza wszelkimi podejrzeniami. – Jeśli pojawia się choćby cień wątpliwości, takie osoby są natychmiast dymisjonowane, a ich członkostwo w partii zostaje zawieszone do chwili wyjaśnienia sprawy. Pod rządami Zjednoczonej Prawicy nie ma przyzwolenia na jakiekolwiek działania, które mogłyby mieć charakter korupcyjny – mówi poseł PiS. Rozmówca „Gościa” zaznacza, że polityków podobnie jak innych obywateli do czasu ogłoszenia wyroku chroni zasada domniemania niewinności. Przyznaje jednak, że mając zaufanie do prokuratury, można stwierdzić, że w tym wypadku podejrzenie popełnienia przestępstwa jest uzasadnione.

Jedną z nielicznych osób związanych z partią rządzącą, która ostatecznie nie przekreśliła Bartłomieja M., jest Antoni Macierewicz. Były minister obrony narodowej stwierdził, że „jeżeli popełnił przestępstwo, nic go nie usprawiedliwia”, ale jednocześnie dodał, że nie można zapominać o jego zasługach dla obrony bezpieczeństwa państwa polskiego. Wiceprezes PiS podkreślił, że kiedy pracował z aresztowanym, był to człowiek „uczciwy i rzetelny”. Ponadto poinformował opinię publiczną o tym, że ojciec Tadeusz Rydzyk osobiście poręczył za byłego rzecznika MON. Rzeczywiście redemptorysta wystosował do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu pismo, w którym podkreślił, że Bartłomiej M. jako student Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu zachowywał się „nie tylko bez zastrzeżeń, ale bardzo przykładnie”. Dokument został opublikowany na stronie www.radiomaryja.pl.

Wśród polityków nie brakuje opinii, że zatrzymanie i aresztowanie byłego rzecznika MON jest efektem tarć w obozie Zjednoczonej Prawicy. Według niektórych to próba osłabienia wpływów Antoniego Macierewicza. – Być może jest to sygnał ostrzegawczy wysłany w jego stronę. To może mieć związek z próbami utworzenia na prawicy nowej partii przed wyborami do europarlamentu. Chociaż to tylko spekulacje polityczne, może być w nich wiele prawdy – mówi GN Paweł Bejda, poseł PSL.

Kłopotliwa sprawa

Stanisław Żaryn przekonuje, że Centralne Biuro Antykorupcyjne ściga wszystkich przestępców, niezależnie od barw politycznych. Dowodem potwierdzającym tę tezę są ostatnie zatrzymania osób związanych z obozem władzy. Faktem jest także, że CBA cieszy się dużym poparciem społecznym. Według sondażu IBRIS z kwietnia 2018 r. pracę służby docenia 46 proc. Polaków. Przeciwnego zdania jest 31 proc. badanych. – CBA zajmuje się nie tylko głośnymi sprawami, o których mówią media. Ostatnie zatrzymania dotyczą m.in. przestępstw vatowskich. Działania służby pozwalają dbać o polski majątek narodowy – przekonuje rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Poseł Kukiz’15 Paweł Szramka docenia działania CBA w sprawie PGZ, ale dostrzega wiele zaniechań w innych. Jego zdaniem urząd powinien zająć się m.in. przetargami w wojsku. – Skala nieprawidłowości jest ogromna. Jednym z przykładów są znacznie zawyżone koszty remontów przestarzałego sprzętu wojskowego – mówi członek Komisji Obrony Narodowej.

W opinii Marcina Wikło zatrzymane osoby są jedynie środkiem sieci oplatającej PGZ, dlatego służby powinny kontynuować swoją pracę. Niewykluczone, że skala patologii jest znacznie większa. – Ta sprawa jest kłopotliwa zarówno dla rządzących, jak i dla opozycji. Dobra zmiana niechętnie przyznaje się do tego, że przykleiły się do niej podejrzane osoby. Z kolei opozycja już wie, że nie może nazywać CBA policją polityczną, nastawioną na ściganie konkurentów PiS – podsumowuje. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL