Nowy numer 7/2019 Archiwum

Papież idzie w świat

Kto w wieku 82 lat już na początku roku ma zaplanowanych 5 intensywnych podróży zagranicznych, z perspektywą kilku kolejnych?

Przyzwyczailiśmy się – od czasów Jana Pawła II – że papieskie pielgrzymki to nieodłączny element posługi następcy św. Piotra. Karol Wojtyła pod tym względem wysoko ustawił poprzeczkę kolejnym papieżom.

Mamy wyjątkowe szczęście, że żyjemy w czasach, gdy papieże nie ustają w misjonarskim zapale. W przypadku Franciszka mówimy o 82-letnim człowieku, który od blisko 60 lat funkcjonuje z wyciętą górną częścią prawego płuca, co nieraz objawia się poważnymi trudnościami w oddychaniu. Mając świadomość tych ograniczeń, jeszcze na początku swojego pontyfikatu Ojciec Święty zapowiedział, że jego podróże zagraniczne nie będą zbyt częste. Słowa nie dotrzymał: w ciągu ponad 5 lat odbył już 25 podróży do blisko 40 krajów. Rok 2019 zapowiada się jeszcze bardziej intensywnie – można spodziewać się nawet 8 podróży do 10 lub 11 krajów. Pięć już jest potwierdzonych.

Przyszłość Kościoła

Listę otwiera Panama i Światowe Dni Młodzieży w styczniu. Przy tej okazji warto podkreślić, że przyszłość Kościoła rozgrywa się dzisiaj w Ameryce Łacińskiej (oraz w Azji i Afryce). W Europie dominuje poczucie, że chrześcijaństwo się skończyło, ale jest to doświadczenie specyficznie europejskie. Afryka, część Azji i Ameryki Południowej obserwuje niespotykany w historii wzrost liczby chrześcijan. Panama jest dla Franciszka symbolem tego świata, z którego sam pochodzi i który będzie decydował o przyszłości Kościoła. Przyznawał to nawet kard. Ratzinger, gdy biskupi z południowoamerykańskich Kościołów lokalnych wypracowali słynne dokumenty z Aparecidy. Miały stać się one programem dla świata Ameryki Łacińskiej, a w Rzymie zostały uznane – zwłaszcza pojęcie „nawrócenia pastoralnego” – za program dla całego Kościoła powszechnego.

Franciszek u sułtana

Wydarzeniem roku będzie wizyta Ojca Świętego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dotąd żaden papież nie odwiedził tego kraju. Franciszek spędzi w Abu Zabi 3 dni na początku lutego. Odbędzie się ona na zaproszenie następcy tronu emiratu Abu Zabi, szejka Muhammada ibn Zajida Al Nahajjana, oraz że papież weźmie udział w międzyreligijnym spotkaniu poświęconym braterstwu między ludźmi. Trudno oczekiwać, by w kraju muzułmańskim gospodarze nie zaproponowali takiej formuły spotkania, która będzie dla nich „bezpieczna”, tzn. nie będzie wchodzić w żadne kontrowersje międzyreligijne. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że zaproszenie wystosował nie tylko szejk, ale również tamtejsza wspólnota Kościoła katolickiego. Emiraty są krajem muzułmańskim, który jednak funkcjonuje głównie dzięki licznym imigrantom. Niemal milion z nich to chrześcijanie. Jak na kraj islamski cieszą się względną wolnością religijną – sami katolicy, poza ogromną katedrą w Abu Zabi, mają 10 innych parafii, mogą też uczyć się w katolickich szkołach. Wolność religijna chrześcijan w ZEA jest względna, bo ogranicza ją jeden warunek: że nie prowadzą (oficjalnie) działalności ewangelizacyjnej wśród muzułmanów. Ta jednak dokonuje się na co dzień w miejscach pracy czy zamieszkania. Polem do dialogu jest m.in. nadanie największemu meczetowi w stolicy imienia Maryi. Tym bardziej można spodziewać się, że obecność papieża na takim terenie będzie miała mocne oddziaływanie ewangelizacyjne. To niekoniecznie przekłada się na głośne i zauważalne statystycznie konwersje (za to w islamie grozi śmierć, co jest dla większości wystarczającym straszakiem). Od wielu lat jednak z Bliskiego Wschodu i ze społeczności muzułmanów w Europie dochodzą wiadomości o cichych, ale świadomych nawróceniach na wiarę w Chrystusa. Wizyta Franciszka z pewnością nie będzie i z tego powodu wyłącznie kurtuazyjno-polityczna.

W tym samym kluczu wypada spojrzeć na planowaną wizytę w Maroku pod koniec marca. Papież przyleci tam na osobiste zaproszenie króla Mohameda VI. W niektórych komentarzach powtarza się pytanie, po co Franciszek jedzie do kraju całkowicie muzułmańskiego, gdzie katolicy stanowią ledwie 0,13 proc. ludności. Warto przypomnieć, że w tym przypadku idzie on w ślady św. Jana Pawła II, który w 1985 roku jako pierwszy papież w historii odwiedził niechrześcijański kraj nie na zaproszenie tamtejszej garstki katolików, ale władcy. Wizyta w Maroku nastąpi 800 lat po słynnym spotkaniu św. Franciszka z Asyżu z sułtanem Malikiem Al-Kamilem w Egipcie. Można poprzestać na komentarzach w rodzaju: a oni biją (i mordują) naszych, więc po co z nimi rozmawiać. W czasach św. Franciszka „oni” też bili „naszych” (bywało, że i z wzajemnością), a mimo to do spotkania z sułtanem doszło.

Prawosławie podzielone

Czwarta potwierdzona oficjalnie pielgrzymka zaprowadzi Franciszka do Bułgarii i Macedonii (5–7 maja). Na przełomie maja i czerwca zaś papież odwiedzi Rumunię. Tu również mówimy o krajach, w których katolicy stanowią mniejszość, ale już w innym, bo chrześcijańskim kontekście, przy wyraźnej dominacji prawosławia. Jednocześnie trudno wrzucać wszystkie te kraje do jednego worka – Rumunia to jeden z najbardziej religijnych krajów europejskich, a Bułgaria należy do najszybciej laicyzujących się państw. Dlatego poza wymiarem ekumenicznym, trudnym nie tylko ze względu na napięcia katolicko-prawosławne, ale głównie z racji podziałów w prawosławiu, wizyta papieża zwłaszcza w Bułgarii i Macedonii (w tej drugiej dochodzą spory z Grecją oraz dążenia albańskiej mniejszości do zjednoczenia z Albanią) może okazać się o wiele trudniejsza niż w krajach muzułmańskich.

Kim Dżong Un czeka?

Tyle z planów oficjalnych. A skąd wiemy, że są nieoficjalne? Watykaniści najczęściej dedukują z harmonogramu cyklicznych wystąpień papieża publikowanych na stronach internetowych Prefektury Domu Papieskiego. A tam można wyczytać m.in., że anulowane zostały środowe audiencje ogólne 4 września i 6 listopada. Podobnie ze spotkaniem z wiernymi na modlitwie Anioł Pański w niedziele 8 września i 10 listopada. Jeśli z tak dużym wyprzedzeniem „przewiduje się”, że nie będzie spotkań z papieżem, można niemal na pewno założyć, iż w tym czasie będzie on w podróży. To należy połączyć z różnymi wypowiedziami z zeszłego roku. Papież nie krył, że chciałby udać się do Japonii. We wrześniu ubiegłego roku przyjął przedstawicieli jednego z chrześcijańskich stowarzyszeń japońskich. Powiedział wtedy: „Chciałbym ogłosić, że w przyszłym roku chcę odwiedzić Japonię. Miejmy nadzieję, że będziemy w stanie to uczynić”.

Na Japonii warto zatrzymać się nieco dłużej. Po pierwsze z powodów osobistych Franciszka. On sam przed laty przyznał, że decyzja o wstąpieniu do jezuitów wynikała z fascynacji misjonarską działalnością św. Franciszka Ksawerego, który m.in. w Japonii założył prężne wspólnoty. „Poczułem, że chciałbym zostać misjonarzem, najlepiej w Japonii”– mówił w jednym z wywiadów. Powody zdrowotne spowodowały, że przełożeni nie pozwolili młodemu Bergogliowi na wyjazd na misje do Japonii. Pielgrzymka w roli papieża byłaby więc spełnieniem jego duszpasterskich marzeń z młodości. Po drugie przy okazji spodziewanej wizyty w Japonii mówi się o ewentualnym odwiedzeniu Korei Północnej. Gdyby do tego doszło, byłoby to z pewnością absolutne wydarzenie roku. Na razie wiemy, że prezydent Korei Południowej w zeszłym roku przekazał ustnie zaproszenie od Kim Dżong Una, ale strona watykańska twierdzi, że dopóki nie ma zaproszenia pisemnego, oficjalnie nie można mówić o tym jako o fakcie. Franciszek dał jednak do zrozumienia, że ewentualne zaproszenie przyjmie. I najprawdopodobniej toczą się zakulisowe rozmowy przygotowujące grunt do takiej wizyty. A mówi się również o innych kierunkach – m.in. Mozambik i Uganda.

Jak widać po planach na 2019 rok, wachlarz zainteresowań, celów i możliwości 82-letniego papieża przekracza przeciętną dla wieku „od dawna emerytalnego”.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji