Nowy numer 7/2019 Archiwum

O pięknych kobietach na zakręcie

O swoim najnowszym filmie „Zabawa, zabawa” opowiada Kinga Dębska.

Edward Kabiesz: Prawie zawsze bohaterami filmów poświęconych tematowi alkoholizmu są mężczyźni. Ich zresztą widzimy najczęściej na ulicy. Bohaterkami Pani filmu są kobiety, co wpisuje się w tendencję współczesnego kina.

Kinga Dębska: Uważam, że kobiety były ostatnio zaniedbane przez kino. Obawiano się, że gdy kobieta będzie w głównej roli, to film nie zarobi. A kino udowodniło już dawno, że jest wręcz przeciwnie. Chociażby dlatego, że częściej decyzję, na co para pójdzie do kina, podejmuje partnerka. Co do „Zabawy, zabawy” czułam, że powinnam ten film zrobić, jako reżyserka kobieta właśnie – o kobietach i ich demonach – ale dla wszystkich, także dla mężczyzn. Bez względu na mody i tendencje.

To film o kobietach, które ulegają nałogowi. Czy uważa Pani, że to poważny problem społeczny?

Tak. Myślę, że widzimy tylko wierzchołek góry lodowej. Po reakcjach widzów, którzy film już widzieli, zdałam sobie sprawę, jaka jest skala tego problemu. Nie znam statystyk, ile kobiet nadużywa alkoholu, ale według Ewy Woydyłło, która była konsultantką filmu, wszyscy jesteśmy gdzieś na krzywej pomiędzy abstynencją a alkoholizmem. Alkoholik, jak wiadomo, przyzna się do swojego nałogu ostatni, więc takie statystyki są niemożliwe. Jeszcze przed napisaniem scenariusza Ewa Woydyłło zabrała mnie na konferencję w Gdańsku dotyczącą alkoholizmu wśród kobiet. Co mnie tam kompletnie przeraziło, to statystyki o piciu w ciąży. Według badań w Polsce jedna trzecia kobiet w ciąży pije alkohol. Nie wszystkie robią to nałogowo, ale zdarza im się napić.

Nie wiemy, co było powodem tego, że bohaterki sięgnęły po alkohol.

Ilu ludzi, tyle powodów do picia. Alkohol nas socjalizuje. To jest fajne, tylko że w pewnym momencie może się to nam wymknąć spod kontroli. Mój film łapie te kobiety w momencie, kiedy picie już przestaje być fajne, kiedy zaczynają przez alkohol różne rzeczy tracić.

Bohaterki nie przyjmują do wiadomości, że są alkoholiczkami.

Myślę, że pani doktor ma tego świadomość, ale nie ma siły, by coś z tym zrobić. Nie ma woli życia. Pani prokurator natomiast nie ma tej świadomości. Najmłodsza bohaterka pierwsza zdaje sobie sprawę, że ma problem.

Bohaterkami filmu są kobiety o wysokiej pozycji społecznej i na wysokich stanowiskach, z wyjątkiem najmłodszej, która pracuje w jakiejś korporacji. To nie są ludzie z marginesu.

Chciałam zrobić film o pięknych kobietach na zakręcie, a nie o patologii. Ja też nie jestem abstynentką, ale widzę, jak dużo piją kobiety. Alkohol stał się takim rozpuszczalnikiem lęków, plasterkiem na całe zło. Kobiety pracują na eksponowanych stanowiskach, dużo osiągają i trochę nie potrafią sobie z tym sukcesem poradzić. Jak być jednocześnie żoną, matką i na przykład wspaniałą panią prezes? To jest ogromne obciążenie. Ten alkohol jest pity często w samotności, kiedy nikt nie widzi.

Przedstawia Pani również szerszy kontekst nałogu, dotyczący rodzin uzależnionych.

Chciałam pokazać, co alkohol robi z rodzinami, cały system współuzależnienia. Jak demoluje on relacje rodzinne.

Nakreśla Pani drastyczny problem, ale jednocześnie unika na ekranie scen wyrazistych, dodając również humorystyczne. Dramat w pewnym momencie zostaje przełamany.

Tak, lubię, żeby było dużo śmiechu i dużo płaczu, żeby było tragikomicznie. Chciałam, by był to ładny film. Nie brudny, turpistyczny. Chciałam opowiedzieć o emocjach, a nie o fizjologii.

Ciekawe, że najmłodsza bohaterka i zarazem osoba skrzywdzona w filmie chyba najbardziej podejmuje decyzje będące niespodzianką dla widza. W tym wątku poszła Pani pod prąd.

Tak, poszłam. Nie chcąc wiele zdradzać, powiem, że jedna z bohaterek podejmuje niemodną teraz decyzję. Wbrew tendencjom właśnie. Ale ta decyzja stała się dla niej ratunkiem. Cieszę się, że udało mi się pokazać rodzinę, co prawda z problemami, ale rodzinę, która w sytuacjach ekstremalnych jest dla siebie wsparciem.

Film ma jedną wadę. Jest zbyt krotki.

To jest komplement! Chciałam pozostawić wątki otwarte, bo widz już mniej więcej wie, jak to się może zakończyć. Nie chciałam stawiać kropek nad i. Myślę, że kino jest od stawiania pytań, a nie dawania odpowiedzi.

Czy myśli Pani o następnym filmie?

Teraz będę chciała napisać scenariusz na podstawie własnej powieści „Porozmawiaj ze mną”, która niedawno trafiła do księgarń. To opowieść o dzieciństwie w PRL-u. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL