Nowy numer 7/2019 Archiwum

Ostatnia szychta w Bottrop

Niemcy zamknęli ostatnią kopalnię. Pomimo że posiadają duże zasoby węgla kamiennego, uznali, że dalsze wydobycie jest nieopłacalne i zbyt niebezpieczne.

W obecności prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera 21 grudnia 2018 r. zamknięta została w Bottrop (Zagłębie Ruhry) ostatnia czynna w Niemczech kopalnia „Prosper-Haniel”. Ceremonia miała także charakter religijny. W katedrze diecezji Essen odprawione zostało nabożeństwo ekumeniczne z udziałem biskupów Kościołów katolickiego oraz ewangelickiego z diecezji leżących w Zagłębiu Ruhry. W uroczystościach wziął udział m.in. abp Wiktor Skworc, metropolita górnośląski, zaproszony przez biskupa diecezji Essen Franza-Josefa Overbecka. W ten sposób podkreślone zostało partnerstwo między diecezjami mającymi wielkie tradycje duszpasterstwa ludzi pracy oraz przypomniano, że w Zagłębiu Ruhry osiedliło się w przeszłości wiele polskich i górnośląskich rodzin, które wzbogaciły tamtejszy Kościół i jego tradycje.

Uroczystości zamknęły ważny rozdział w historii gospodarczej i politycznej Niemiec. Węgiel i stal z Zagłębia Ruhry przez ponad dwa wieki były źródłem potęgi Niemiec, ale przyczyniły się również do tego, że w ubiegłym stuleciu ufny w swą potęgę przemysłową kraj wywołał straszliwe wojny, próbując narzucić swoją hegemonię Europie. Wspomniał o tym prezydent Steinmeier, odbierając ostatnią bryłę węgla wydobytą w tym rejonie.

Blask i zmierzch

Szczytowym okresem rozwoju górnictwa węgla kamiennego w Zagłębiu Ruhry oraz w innych górniczych ośrodkach Niemiec były lata po zakończeniu II wojny światowej. Wówczas w 200 kopalniach pracowało ponad pół miliona ludzi, a roczne wydobycie przekraczało 150 mln ton. Bez ich pracy niemożliwa byłaby szybka odbudowa gospodarcza Niemiec oraz „cud gospodarczy” z lat 60. ubiegłego stulecia. Regres nastąpił w 1958 r., kiedy zamknięto 40 spośród 136 działających wówczas kopalń. Ponad 160 tys. górników straciło pracę i musiało szukać zatrudnienia w innych branżach. Od tego czasu rozpoczął się zmierzch niemieckiego górnictwa. Zamykano kolejne kopalnie i redukowano liczbę pracowników. Branża przestała przynosić zyski. Od wielu lat niemieckie górnictwo było subwencjonowane, w ostatnim czasie była to kwota sięgająca blisko miliarda euro rocznie.

Górnictwo stworzyło niespotykaną w innych regionach Niemiec kulturę pracy oraz więzi społeczne. Zarówno katolicy, jak i ewangelicy z Zagłębia Ruhry tworzyli liczne organizacje społeczne oraz zawodowe. Obecne zmiany są wielkim wyzwaniem dla lokalnych Kościołów. Dość powiedzieć, że tylko diecezja Essen straciła w ciągu ostatnich lat blisko połowę diecezjan. Wymusza to łączenie parafii; coraz większym problemem jest utrzymanie wszystkich kościółów, które z reguły świecą pustkami. Wyzwaniem duszpasterskim jest także dotarcie do środowisk, w których nie obowiązują już ukształtowane przez dziesięciolecia normy i wartości oraz nie istnieje specyficzny model życia rodzinnego.

Decyzja o zakończeniu wydobycia węgla kamiennego w Zagłębiu Ruhry nie była podyktowana wyczerpaniem się miejscowych złóż. Istniejące tam zasoby węgla szacowane są na blisko 100 mln ton. Władze uznały jednak, że dalsze wydobycie jest nieopłacalne. Węgiel bowiem zalega w pokładach na poziomie 1000 m pod powierzchnią ziemi. Dotarcie tam jest coraz droższe, a także stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia górników. Jego wydobycie stało się bardziej nieopłacalne, kiedy okazało się, że energetyka oparta na węglu musi ponosić dodatkowe koszty z tytułu wykupu certyfikatów emisji CO2. Nie bez znaczenia była też zmiana klimatu społecznego w Niemczech, od lat nieprzychylnego dla energii pozyskiwanej z węgla kamiennego. Niemiecka energetyka oraz przemysł stalowy nadal jednak korzystają z tego surowca. Zapotrzebowanie na niego ocenia się na ok. 13 proc. Jest on w całości kupowany w innych krajach, głównie w Australii, gdzie działają kopalnie odkrywkowe i węgiel stamtąd jest znacznie tańszy.

Proces rozłożony w czasie

Ostateczna decyzja o zakończeniu wydobycia węgla kamiennego w Niemczech zapadła w 2007 r. Kopalnie zatrudniały wtedy ok. 33 tys. ludzi. Instrumentem umożliwiającym redukcję zatrudnienia bez napięć społecznych były świadczenia przedemerytalne. Dzięki temu w 2018 r. w górnictwie zatrudnionych było tylko 3 tys. pracowników. Większość z nich poszła obecnie na wcześniejsze emerytury, a dla kilkuset młodszych przygotowano inne miejsca pracy. To jednak nie koniec zarządzającej kopalniami spółki Ruhrkohle AG. Nadal musi zatrudniać ok. 600 pracowników, wykonujących pracę przy zabezpieczeniu wyrobiska, a przede wszystkim ich odwadnianiu. Będzie to w tym roku kosztowało niemieckiego podatnika blisko 220 mln euro. Kopalnia nie jest zakładem, który po zakończeniu eksploatacji można zamknąć na kłódkę, rozbierając lub wykorzystując w innym celu nieruchomości na powierzchni. Warto to uświadomić radykalnym grupom ekologicznym domagającym się natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla i zamknięcia wszystkich kopalń. Doświadczenie niemieckie pokazuje, że ten proces musi być rozłożony w czasie, przeprowadzony konsekwentnie i wymaga wielkich nakładów finansowych oraz inwestycji. W Zagłębiu Ruhry zadbano nie tylko o zabezpieczenie i wykorzystanie infrastruktury poprzemysłowej. Zatroszczono się również o dziedzictwo niematerialne, tworząc sieć ośrodków muzealnych, pielęgnujących tradycje i zwyczaje górnicze. Wszystko to powoduje, że ludzie, którym wcale nie było łatwo żegnać się z profesją nieraz dziedziczoną w rodzinach od pokoleń, nie mają obecnie poczucia wyrzucenia na śmietnik historii. Dano im szansę godnego przeżycia transformacji, nie tylko w wymiarze materialnym, ale także prestiżu społecznego. Byli górnicy otrzymali poczucie, że tworzyli świat, który wprawdzie przeminął, ale pozostaje obecny w duchowości i wartościach nie tylko tego regionu.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Podajnik
    06.02.2019 13:36
    Węgiel nie jest zły tylko zasypowy sposób spalania przez zaduszanie jest zły i powoduje sadzę i smog.
    Niemcy budują nowe kopalnie węgla BRUNATNEGO, który jest znacznie gorszy.
    Na CO2 gaz wpływa tak samo jak węgiel.
  • gość
    06.02.2019 13:46
    Chopy, a słyszeliśta o palyniu wyngla od góry? Poczytajta trocha, to zmienita zdanie o wynglu i tym cełodwa. Wasz sztygar.
  • Gabah
    06.02.2019 13:51
    Czy Ks. Arcybiskup także jest za zamknięciem polskich kopalń i puszczeniem swoich diecezjan z torbami! czy też jest jakiś plan alternatywny?
    doceń 0
  • math
    06.02.2019 16:12
    a po rozpaleniu tego węgla od góry to dalej w ciągu doby dodajecie ten węgiel od dołu czy od góry bo jeśli od góry to znaczy że się pali od dołu... prawda ?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL