Nowy numer 23/2020 Archiwum

Dziękował za piękne życie

5 lat temu, 29 grudnia, zmarł w Katowicach Wojciech Kilar. Jego muzyka przypomina, że mieliśmy wśród nas genialnego kompozytora, który na dodatek był dobrym człowiekiem.

I nie wiadomo co jest ważniejsze - pierwsze czy drugie. Wiem, że dla Pana Wojciecha istotniejsze było nazwanie go dobrym człowiekiem. Kiedy po naszej rozmowie „Harmonia ducha” przeprowadzonej dla „GN” czytelnicy pisali do mnie, że zbudowani świadectwem jego życia, poszli po wielu latach do Spowiedzi, przekazałam mu to przez telefon. Pamiętam, jak głos mu się załamał ze wzruszenia, a potem powiedział: „Na nic ta moja muzyka, najważniejsze, że ktoś za moją sprawą poszedł do Spowiedzi, zbliżył się do Boga”. O swojej wierze mówił mi cytując Psalm 42: „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże”. Opowiadał, że jest w nim ogromna tęsknota za Bogiem, że karmi się nią żyjąc i komponując. Dał tego wyraz pisząc „Missa pro pace” i wszystkie inne utwory, w których, jak w „Sinfonia de motu”, zwracał uwagę, że najważniejsza jest miłość. „ Siła wprawiająca w ruch słońce i gwiazdy” jak pisał o niej Dante w „Boskiej Komedii”. Miłość do ludzi, którym po cichu przez lata pomagał, nie chwaląc się. Uważał, że dobro, o którym się głośno mówi, traci połowę na wartości. Ale przede wszystkim miłość do ukochanej żony Barbary z domu Pomianowskiej. Nad tymi ziemskimi miłościami rozciągała się jego miłość do Matki Bożej, której wizerunek wisiał przez lata w jego salonie, a w „dniach przedostatnich” - na przeciw łoża śmierci

Kilka lat temu napisałam o panu Wojciechu książkę „Takie piękne życie. Portret Wojciech Kilara”. Skąd wzięła się pierwsza część tytułu? Podczas któregoś spotkania kompozytor zwierzył mi się, że każdego dnia przed snem, a kładł się nad ranem, bo pracował nocami, dziękuje Panu Bogu, że dał mu takie piękne życie. Musiał to robić także przez trzy miesiące ciężkiej choroby, którą zdiagnozowano pierwszego września 2013 r.  Kiedy przywieziono go z Gliwic do domu przy ulicy Kościuszki w Katowicach, umęczonego radioterapią, też się tak modlił nie wyrzekając, ani nie buntując się. Może te słowa powtarzał w duchu kiedy już nie miał siły wypowiedzieć ani jednego słowa?

Dobrze mieć obok siebie artystów, którzy wiedzą, że muzyka, a więc piękno, pochodzi od Boga. I całą swoją twórczością oddają Mu cześć. Dobrze było mieć obok siebie Wojciecha Kilara, który wiedział, że Bóg, a nie sztuka, są na pierwszym miejscu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

Dziennikarka działu „Kultura”.

W „Gościu Niedzielnym” od 1988 r. Reportażystka, poetka, krytyk literacki. Należy do: Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego oraz do Międzynarodowej Wspólnoty Ekumenicznej (IEF). Za cykl reportaży o tematyce społecznej otrzymała tytuł „Przyjaciel Ubogich Dzieci Miasta Katowice”, przyznany przez katowicki Dom Aniołów Stróżów. Za cykl reportaży o Polakach żyjących na Wschodzie w 2005 r. uhonorowana została nagrodą Polskie Pióro, przyznawaną przez Pomoc Polakom na Wschodzie. W 2005 r. otrzymała Nagrodę Kultury Miasta Czeladź (miasta rodzinnego). W 2009 r. – II nagrodę w konkursie Silesia Press za reportaż o pracowniku sonderkomando w Oświęcimiu. Była stypendystką wiedeńskiej fundacji „Janineum” (2002) i Fundacji Jana Pawła II w Rzymie (2003). Jest autorką kilkunastu książek poetyckich oraz dwóch zbiorów reportaży: „Mało obstawiony Święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle” i „Zapisz jako…”,  osobistego wspomnienia o Czesławie Miłoszu „Mój Poeta”, a także biografii Wojciecha Kilara „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” i wywiadu rzeki z Krzysztofem i Elżbietą Zanussi „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Jej utwory zostały przetłumaczone na języki: rosyjski, litewski, białoruski, ukraiński, włoski, węgierski, francuski, niemiecki, angielski, arabski. Jej obszar specjalizacji to reportaże, obszerne wywiady z ludźmi kultury i sztuki (m.in. Josifem Brodskim, Czesławem Miłoszem, Wojciechem Kilarem, Adamem Zagajewskim, Ewą Lipską, Agnieszką Holland).

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji