Nowy numer 42/2019 Archiwum

Rewolucjonizm seksualny

Myśl wyrachowana: Kto nie chce się dzielić, zazwyczaj nie chce się i mnożyć.

W księgarni będąc, ujrzałem głośną książkę do edukacji seksualnej dzieci i młodzieży pod redakcją modelki Anji Rubik. Przejrzałem pobieżnie na miejscu. I słusznie zrobiłem, bo gdybym to „dzieło” kupił, musiałbym je potem ukrywać, żeby go jakiś młody nie znalazł i się nie „wyedukował”. Nie żeby to była najgorsza rzecz w obiegu. Oczywiście są rzeczy jeszcze okropniejsze – ale one nie uzurpują sobie prawa do nauczania młodych.

Orędownicy edukacji seksualnej w hedonistycznym wydaniu mówią często: jeśli nie zadbamy o edukację seksualną, młodzi dowiedzą się o seksie od swoich rówieśników przy śmietniku. Po pierwsze, to fałszywa alternatywa, bo kłamliwie zakłada, że zarówno rodzice, jak i szkoła nie zapewniają małolatom odpowiedniej wiedzy w zakresie dojrzewania, i jeśli nasze dzieci nie otrzymają „postępowej” seksedukacji, będą zdane wyłącznie na „śmietnik”. Po drugie, śmiem twierdzić, że nawet śmietnik byłby lepszy od tego, z czym pchają się tamci. Szkodliwość ich programów wynika głównie z tego, co prezentuje wspomniany „podręcznik”: z bezprawnie przywłaszczonego sobie szyldu edukatorów, z udawania certyfikowanych fachowców, przekazujących rzetelną wiedzę. To daje czytelnikom fałszywe poczucie bezpieczeństwa, którego nie daje rzeczony śmietnik. – Dokształcam się przecież – myśli taki młody odbiorca, gdy w rzeczywistości się odkształca. – Dowiaduję się – cieszy się, gdy w istocie ulega wielkiemu oszustwu. Oszustwo to polega na ustawieniu człowieka w roli wyłącznie biorcy przyjemności i zrobienia z niego egoistycznego bęcwała. Tam już praktycznie nie ma refleksji, jakoby seks służył czemuś innemu niż przeżycie jak najmocniejszych doznań. Dlatego w książce najbardziej rzucają się w oczy zdjęcia całujących się chłopaków albo namiętnie ściskających się dziewczyn, pełno tam informacji o seksie homoseksualnym, tak jakby to była rzecz najnormalniejsza i absolutnie powszechna. Między tym zachwyty nad masturbacją. Strona za stroną lecą informacje o pigułkach takich i siakich, prezerwatywach męskich, żeńskich i nijakich, instrukcje zażywania, zakładania, używania. Wszystko tak formułowane, żeby najdalej piętnastolatek poczuł się zachęcony do podjęcia aktywności seksualnej. Ale „odpowiedzialnie” – czyli tak, żeby z tego dziecka nie było. To bodaj jedyny rodzaj odpowiedzialności, dostępny umysłowości „edukatorów” – nie dopuścić do tego, żeby seks spełnił swoją prawdziwą rolę, dla której w ogóle zaistniał.

– To przecież społeczne samobójstwo! – zawołałby świeżo przybyły ufoludek, nieoswojony jeszcze z bredniami rewolucjonistów seksualnych. Wielu jednak, urabianych i formatowanych przez kapłanów laicyzmu, coraz słabiej to widzi. Innych zaś uspokaja myśl, że natura sobie z tym poradzi.

No tak, z pewnością. Tylko ludzi szkoda.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Roma Locuta causa finita
    15.11.2018 16:44
    Katechizm mówi, "Przekazując swojemu potomstwu życie ludzkie, mężczyzna i kobieta jako małżonkowie i rodzice współdziałają w wyjątkowy sposób z dziełem Stwórcy". Sobór Watykański II. A ludzie często ten niezwykły akt sprowadzają do tego o czym napisał słusznie Pan Franciszek, "Oszustwo to polega na ustawieniu człowieka w roli wyłącznie biorcy przyjemności i zrobienia z niego egoistycznego bęcwała". Natomiast dodałbym że w ich(lewicy) obrazie świata skoro są "egoistyczni biorcy przyjemności", są także ludzie potraktowani jak przedmiot do zaspokojenia żądz. Ta druga część wydaje się nawet okropniejsza, bo człowiek jest potraktowany jak śmieć. PS: Pisałem to niewyedukowany przez lewicę facet, który nie urodził się w zamierzchłej przeszłości, a pomimo to współżyłem pierwszy raz z żoną po ślubie. Garb mi od tego nie urósł, natomiast poczucie własnej wartości urosło, bo cudownie jest wiedzieć że jest się z osobą która była ze mną przez 4 lata przed ślubem, i czekała na współżycie do ślubu. Ile osób w dzisiejszym świecie stać na taki akt?, a to buduje poczucie wyjątkowości, bo widocznie skoro poczekała ona na mnie, i ja na nią, to znaczy że jesteśmy dla siebie wyjątkowi. Z Panem Bogiem. :-)
    doceń 16
  • ALL
    16.11.2018 12:21
    dobry tekst, gratuluję puenty :) Pozdrawiam!
    doceń 3
  • gosc
    16.11.2018 19:09
    Ostatnio Ordo Iuris, podczas opracowywania propozycji odnośnie walki z pornografią przyznało, że według badań po twardą pornografię sięgają 10 letnie dzieci. To jest właśnie ten "śmietnik", o którym Pan mówi. Naprawdę uważa Pan, że porno jest lepsze od nawet najgorszej książki? Tym bardziej, że Rubik pisze właśnie o zgubnych skutkach tego, że dzieci czerpią wiedzę o seksie z pornografii, a potem nawzajem zarażają się chorobami wenerycznymi.
  • mhmm
    17.11.2018 15:22
    Bo ja wiem, a może faktycznie natura już sobie radzi? Podobno dla Młodych ostatnio o wiele większą atrakcją, pochłaniającą większość czasu który mogliby poświęcić na "niegrzeczne" zabawy, zajmują smarkfony, netbuki, fejsy, tjuby i gierki. W szkole możnaby dołożyć jakiś WRS (tfu, czy jak to dziś się ma nazywać), a w programie Kodeks Rodzinny na pamięć, wybrane paragrafy z karnego i cywilnego, wizyty całą klasą w domu dziecka, samotnej matki, gabinecie aborcyjnym, sądzie na sprawie rozwodowej i o alimenty, więzieniu dla alimenciarzy i zakładzie opiekuńczym dla dzieci niezdolnych do samodzielnego życia na deser. No i jeszcze ćwiczenia rachunkowe z planowania domowego budżetu i jak na to zarobić. Aha, i jeszcze wideo rozmowa "rodzica" ze zbuntowaną nastolatką/kiem i spotkanie z aktywistą/ką czarnych mamusiek i tęczowych ludków. Gwarantuję że ani jeden Piętnastolatek nawet o seksie nie pomyśli, a na samo wspomnienie dostanie mdłości. No tak, ale kto wtedy będzie się jeszcze rozmnażał?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji