Nowy numer 3/2021 Archiwum

Trump chce znieść prawo do automatycznego nabywania obywatelstwa

Donald Trump zamierza za pomocą rozporządzenia wykonawczego zmienić zasadę, zgodnie z którą wszystkie dzieci urodzone na terenie USA automatycznie uzyskują amerykańskie obywatelstwo. To jednak wymagałoby poprawki do konstytucji, co jest trudne do przeforsowania.

"Jesteśmy jedynym krajem na świecie, w którym jeśli osoba tu przyjeżdża i ma dziecko, to to dziecko jest zasadniczo obywatelem Stanów Zjednoczonych" - powiedział amerykański prezydent w rozmowie z serwisem informacyjnym Axios. Wywiad zostanie opublikowany w niedzielę, ale jego fragmenty ujawniono we wtorek.

Trump powiedział, że konsultował się ze swoimi ekspertami prawnymi. "Na pewno można to zrobić w Kongresie. Ale oni teraz mówią, że mogę to zrobić po prostu rozporządzeniem wykonawczym" - oświadczył w odpowiedzi na pytanie, jak ma zamiar taką zmianę przeforsować.

Automatyczne uzyskiwanie obywatelstwa USA przez wszystkie osoby urodzone w tym kraju jest zapisane w 14. poprawce do konstytucji, która mówi: "Każdy, kto urodził się lub naturalizował w Stanach Zjednoczonych i podlega ich zwierzchnictwu, jest obywatelem Stanów Zjednoczonych i tego stanu, w którym zamieszkuje". Została ona przyjęta w 1866 r. w ramach zmian wprowadzanych po wojnie secesyjnej, a weszła w życie dwa lata później po jej ratyfikacji przez trzy czwarte stanów. W 1898 r. Sąd Najwyższy potwierdził, że prawo obejmuje wszystkie dzieci legalnych stałych rezydentów USA. Konserwatyści uważają, że prawo do amerykańskiego obywatelstwa nie powinno się odnosić automatycznie do wszystkich, w tym zwłaszcza nie powinno dotyczyć nielegalnych imigrantów oraz osób, które mają czasowo uregulowany status.

Trump o skasowaniu prawa do automatycznego nabywania obywatelstwa mówił już w 2015 r., na początku swojej kampanii prezydenckiej. Przekonywał, że jest ono magnesem dla nielegalnych imigrantów, którzy specjalnie próbują się przedostać do USA, by urodzić tam dzieci.

Temat powstrzymywania nielegalnej imigracji jest też często poruszanym wątkiem w kampanii przed zaplanowanymi na 6 listopada wyborami do Kongresu, zwłaszcza że w kierunku Stanów Zjednoczonych zmierza licząca kilka tysięcy osób karawana migrantów z krajów Ameryki Środkowej. W poniedziałek administracja Trumpa poinformowała o wysłaniu w ciągu kilku dni na granicę z Meksykiem ponad 5 tysięcy żołnierzy, którzy mają zapobiec jej nielegalnemu przekraczaniu.

Zgodnie z powszechnie przyjętą opinią prawną, wprowadzenie jakiejkolwiek poprawki do konstytucji USA wymaga poparcia dwóch trzecich w obu Izbach Kongresu - Izbie Reprezentantów i Senacie, a następnie ratyfikowana przez trzy czwarte stanów lub poprzez Konwencję Narodową zwołaną na żądanie dwóch trzecich stanów, choć ta druga metoda nie była jeszcze użyta. Przez 231 lat obowiązywania konstytucji dopisano do niej 27 poprawek - ostatnia, ograniczająca wysokość zarobków członków Kongresu, została ratyfikowana w 1992 r., ponad 200 lat po przyjęciu jej przez Kongres, choć w przypadku 26. obniżającej czynne prawo wyborcze do 18 lat ratyfikacja zajęła w 1971 r. tylko sto dni.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama