Nowy numer 30/2021 Archiwum

Tomasz z Akwinu o charyzmatach

"Zaczynając prace nad książką myślałem, że pewne rzeczy charyzmatykom poukładam, powyjaśniam, może nawet skoryguję. Jednak z czasem zobaczyłem, że to ich doświadczenie jest całkiem kompatybilne z tym, co pisze Tomasz" – mówi w rozmowie o charyzmatach, pentekostalizacji i teologii Akwinaty o. dr hab. Tomasz Gałuszka OP, autor książki "Odnowa w łasce. Teologia charyzmatów św. Tomasza z Akwinu. Jak dotknąć Boga i otrzymać charyzmaty".

To można rozwijać charyzmaty?

Charyzmat nie jest jakąś umiejętnością i czymś, co człowiek potrafi, jak np. język obcy. Charyzmatu nie można w rozwijać jak cnót i zdolności. Charyzmat się otrzymuje i jest darmowym darem Boga. Równocześnie Tomasz zauważa, że istnieje coś takiego jak habilitas, którą człowiek raz otrzymuje i staje się później pewną łatwością, inklinacją i otwartością na dany charyzmat.

A jak Tomasz opisywał np. dar języków?

Ten charyzmat jest czymś poza cnotami, a nawet poza samymi charyzmatami, jest jeszcze jakąś trzecią rzeczywistością, która inicjuje jakiś nowy kierunek i drogę w namyśle teologicznym. On sam najprawdopodobniej nigdy nie miał doświadczenia modlitwy językami, czy daru języków. Był bardzo wierny tradycji, uważnie czytał Pismo Święte i w całym systemie, który stworzył, to co pisze na temat daru języków jest najbardziej precyzyjnym opisem tej rzeczywistości.

Szczegóły ujawnia Ojciec w swojej książce. A jak z tym chrztem w Duchu?

Fantastyczne są u Tomasza powiązania tak zwanego chrztu w Duchu Świętym z sakramentem bierzmowania czy Eucharystii. Samo połączenie z bierzmowaniem, to co Tomasz pisze o bierzmowaniu i jak to układa w całym systemie to jest po prostu majstersztyk. Po co jest bierzmowanie, czym ono jest? Tu często się wdzierają teologiczne absurdy, sam słyszałem jak jeden z księży mówił, że tak naprawdę chrzest sakramentalny to tylko chrzest wody, a dopiero później człowiek otrzymuje prawdziwy chrzest w Duchu Świętym. To jest jakieś kompletne niezrozumienie. Chrzest sakramentalny jest chrztem, w którym człowiek otrzymuje pełnię darów Ducha Świętego, to jest coś, co Tomasz porównuje do nowego stworzenia, dlatego nazywa to innowacją. Równocześnie mówi, że człowiek w chrzcie się rodzi i staje się dzieckiem, a łaska chrztu ma możliwość renowacji poprzez sakramenty, czyli życie sakramentalne wielokrotnie. Jeden chrzest a wielokrotne odnawienie. I tak samo jest jedno bierzmowanie i wielokrotne wylanie.

Czemu służy bierzmowanie?

Tomasz pisze, że do momentu zesłania Ducha Świętego uczniowie siedzieli sobie wygodnie w Wieczerniku. Nieomal wprost stworzyliby sobie taką republikę wieczernikową. Duch Święty ich z tego zamknięcia i wygody wyrwał. Bierzmowanie to jest wyrwanie z bezpiecznego wnętrza Kościoła. To uruchomienie człowieka do misji. To jest po prostu danie mu ogromnego powera mocy, że on idzie i głosi, zaczyna działać. Bierzmowanie aktualizuje i ukonkretnia misję danego człowieka, ponieważ człowiek jest nie tylko synem, który posiada, ale i dziedzicem, który zarządza wszystkim. Dlatego u Tomasza główne posłanie Ducha Świętego odbywa w bierzmowaniu, ale ma później wielokrotne przełożenie na wlania w Duchu Świętym, które jest tak naprawdę uaktualnieniem misji, które jest zawsze wyrwaniem człowieka z niego samego albo poprzez doświadczenie mistyczne, albo poprzez bardzo konkretną działalność jakimś miejscu i czasie w Kościele. Np. mijasz ludzi, którzy nie wierzą i Bóg ci w pewnym momencie daje dar uzdrawiania czy wskrzeszania po to przede wszystkim, żeby umocnić wiarę i żeby ci ludzie do tej wiary zostali pobudzeni.

W książce ilustruje Ojciec to wszystko obrazem łódki…

Ten obraz moim zdaniem bardzo prosto wyjaśnia całą teologię Tomasza, która sama zresztą jest prosta. Człowiek w chrzcie otrzymuje łódkę, stan łaski uświęcającej pozwala unieść maszt z żaglem i zaczyna spokojnie płynąć. W stanie grzechu ciężkiego ma ten żagiel całkowicie złożony. Oczywiście Pan Bóg jakimś swoim sposobem pcha tę łódeczkę, ona sobie dryfuje. Natomiast wlanie w Duchu Świętym jest wtedy, kiedy jesteś w stanie łaski uświęcającej, masz żagiel i sobie spokojnie płyniesz, aż nagle żagle wypełnia potężny wiatr, dzięki czemu płynie się z odczuwalną mocą. U Tomasza łaski uświęcającej możesz nie czuć, ale wlanie w Duchu Świętym musisz poczuć. Dlatego np. wstąpienie do zakonu jest dla Tomasza konkretnym wyrazem wlania – wszyscy wokoło widzą, że coś się z człowiekiem dzieje.

Czy mógłby Ojciec konkretniej wytłumaczyć relację między „chrztem w Duchu Świętym” a chrztem sakramentalnym?

To jest banalnie proste. U Tomasza są dwa rodzaje chrztu w Duchu Świętym: pierwszym jest oczywiście chrzest z wody i Ducha Świętego, czyli chrzest sakramentalny. Drugi, to kiedy człowiek nie ma dostępu do chrztu, ale ma ogromne pragnienie i to jest baptismus flaminis, który tłumaczymy jako chrzest pragnienia, ale tak naprawdę flamen oznacza tchnienie Ducha Świętego. To się dzieje, kiedy człowiek porwany przez Ducha Świętego przyjmuje duchowo chrzest. To pierwszy i niepowtarzalny akt ‘innovatio per gratia’, czyli odnowy przez łaskę. Podniesienie człowieka z poziomu natury do poziomu łaski – to jest właśnie chrzest w Duchu Świętym. Człowiek wtedy staje się dzieckiem Bożym, nowym stworzeniem, otrzymuje pełnię darów Ducha Świętego. Chrzest w Duchu Świętym człowieka oczyszcza i podnosi z grzechu do życia. Natomiast ‘quaedam innovatio per gratiam’ czyli odnowa w łasce zwana „chrztem w Duchu Świętym” wg. Tomasza ma miejsce wtedy, kiedy już jesteś stanie łaski uświęcającej. On nie ma na celu oczyszczenia, tylko wyrwanie człowieka z wygodnego życia, z niego samego i zaangażowanie w misję. Poprzez chrzest w Duchu Świętym, chrzest sakramentalny, człowiek zaczyna żyć. Poprzez bierzmowanie i tak zwany „chrzest w Duchu Świętym” zaczynasz działać. Według Tomasza odnowy w łasce nie można nazwać „chrztem w Duchu Świętym”, ponieważ ma inny cel. On jakby daje możliwość przedsmaku doświadczenia życia w chwale.

Skoro do doświadczenia tego „chrztu w Duchu Świętym” potrzebna jest łaska uświęcająca, jak Tomasz tłumaczyłby, i czy w ogóle dopuścił by, że mogą tego doświadczyć protestanci?

To jest bardzo ciekawe pytanie. Kiedy Piotr pyta się Jezusa już po zmartwychwstaniu „a co będzie z nim?”, to Jezus powiedział: „co ci do tego” (J 21, 21-22). To jest bardzo dobry punkt odniesienia. Po co w ogóle zadajemy takie pytanie? Zastanawiamy się „a co będzie z nimi”. Jako teologowie możemy teoretycznie zastanawiać się nad tą kwestią. Pierwsza fundamentalna sprawa, występująca u Tomasza, obecna zresztą w Katechizmie Kościoła Katolickiego, Joanna d'Arc wskazywana jest jako przykład tej wykładni, mianowicie nigdy nie możesz być pewien, że jesteś w stanie łaski uświęcającej. Zatem jeżeli nie masz stuprocentowej pewności co do siebie, to tym bardziej nie możesz mieć jej co do innych. To jest ciekawy wytrych, którego tu Tomasz używa. U niego jednocześnie jest bardzo mocne stanowisko, że człowiek nigdy nie może na tym świecie stracić nadziei co do drugiego człowieka, dopóki ten żyje. Trzecia, często zresztą źle rozumiana a nawet nadużywana przez teologów teza Tomasza, to że Bóg nigdy nie jest związany sakramentami. Bóg może działać w różny sposób, może działać inaczej, może znajdować inne sposoby.

Sakramenty są drogą najprostszą, ale nie negują innych tras…

Można jechać z Krakowa do Warszawy 2 godziny 14 minut, to jest najprostsza trasa. Ale do Warszawy możesz też dotrzeć przez Pekin. Oczywiście naharujesz się, stracisz masę forsy, ale w końcu trafisz. My katolicy mamy proste pewne drogi dane przez Boga, natomiast w jaki sposób On działa w stosunku do innych ludzi, to jest osobna kwestia, ale nie można negować tego, że Bóg tam działa. Tomasz zajmuje się np. taką sprawą – co zrobić, kiedy nie ma przy tobie kapłana, a twoje życie jest zagrożone i jesteś w stanie grzechu ciężkiego. Według Bonawentury, jeżeli nie ma kapłana, to masz poważny problem, jesteś w beznadziejnej sytuacji. Dla św. Tomasza natomiast w takim wypadku obiektywnych przeszkód w dostępie do kapłana człowiek powinien zrobić wszystko, co w jego mocy – dokonać wszelkich aktów penitenta, powinien wyznać grzechy nawet osobie świeckiej, komukolwiek. Zrobić wszystko, co w jego mocy, wierząc, że Bóg jako Najwyższy Kapłan, Pierwszy Szafarz, bezpośredni Dawca wszelkich łask uzupełni to wszystko, czego tu zabrakło ze strony księdza.

« 1 2 3 4 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama