Nowy numer 3/2021 Archiwum

Tajemnice rosyjskiego wywiadu

Zuchwała próba otrucia nowiczokiem Siergieja i Julii Skripalów zwróciła się przeciwko Rosji. Na jaw wychodzą sekrety działania rosyjskich służb.

Premier Theresa May nie ma wątpliwości, że atak śmiertelnie niebezpieczną bronią chemiczną, przeprowadzony 4 marca 2018 r. w Salisbury, „niemal na pewno został zatwierdzony na wysokim szczeblu rosyjskich władz”. Seria wydarzeń z września rzuciła nowe światło na tę sprawę. Najpierw policja po drobiazgowym śledztwie zidentyfikowała sprawców, dwóch obywateli Federacji Rosyjskiej – Rusłana Boszyrowa i Aleksandra Pietrowa. Później wspólne dochodzenie brytyjskich i rosyjskich dziennikarzy doprowadziło do potwierdzenia przypuszczeń: Boszyrow to agent rosyjskiego wywiadu wojskowego (GRU) – pułkownik Anatolij Czepiga. Prawdziwa tożsamość Pietrowa również jest znana brytyjskiemu wywiadowi. Dziennikarze odkryli też metody działania w Europie agentów GRU.

Prześledzili każdy krok

Policja odtworzyła wszystkie etapy pobytu sprawców w Wielkiej Brytanii. Przylecieli oni 2 marca 2018 r. na lotnisko Gatwick, następnie zatrzymali się w hotelu City Stay we wschodnim Londynie. 3 marca pojechali pociągiem ze stacji Waterloo na rekonesans do Salisbury. Wrócili tu 4 marca, by przeprowadzić atak. Tego samego dnia wieczorem odlecieli do Moskwy z lotniska Heathrow.

Rosjanie rozpylili nowiczok na klamce samochodu Siergieja Skripala. Były oficer rosyjskiego wywiadu szpiegujący dla Wielkiej Brytanii i jego córka zostali zainfekowani substancją, wsiadając do auta. Do przeniesienia broni chemicznej posłużył flakonik po perfumach Nina Ricci. Porzuconą fiolkę znalazła 30 czerwca 44-letnia Brytyjka Dawn Strugess z miejscowości Amesbury. Nowiczok dalej był trujący, kobieta zmarła po 9 dniach. Jej partner wciąż pozostaje w stanie ciężkim. Londyn wydał europejski nakaz aresztowania Boszyrowa i Pietrowa.

Nieprzekonujący turyści

Zaraz po wydarzeniach w Salisbury Putin, Ławrow i inni przedstawiciele rosyjskich władz odrzucali oskarżenia o przeprowadzenie ataku. Twierdzili, że nowiczok pochodził z laboratoriów w Szwecji bądź byłej Czechosłowacji. W świetle dowodów przedstawionych na początku września po tygodniu milczenia głos zabrał rosyjski prezydent: „Znaleźliśmy ich, to cywile, nie ma żadnego przestępstwa”. Wkrótce oskarżeni mężczyźni pojawili się w państwowej telewizji Russia Today, gdzie udzielili 25-minutowego wywiadu. Rozmowa tylko utwierdziła Brytyjczyków w przekonaniu o mistyfikacji. Boszyrow i Pietrow przedstawili się jako przedsiębiorcy z branży dietetycznej, lecz nie podali żadnych dodatkowych informacji o sobie ani nie próbowali rozwiewać podejrzeń, że posługiwali się fałszywymi paszportami. Wizyta w Salisbury miała mieć charakter turystyczny. Jak tłumaczył Boszyrow: „Przyjaciele od dawna sugerowali nam odwiedzenie tego wspaniałego miasta”. Określili się jako „miłośnicy brytyjskiego gotyku”, tłumaczyli też: „Być może znaleźliśmy się koło domu Skripala, ale nie wiedzieliśmy, że on tam mieszka”.

Brytyjskie media szybko zwróciły uwagę na wiele nieprzekonujących wypowiedzi. Mówiąc o atrakcjach turystycznych Salisbury, Boszyrow i Pietrow używali sformułowań z Wikipedii. Dom Skripala leży na uboczu, turyści nie mają powodu, by tam zachodzić. Na pytanie, dlaczego podczas trzydniowego pobytu na Wyspach aż dwa razy jechali do Salisbury, w tym raz tylko na pół godziny, odpowiedzieli, że podczas pierwszej wizyty „zrobiło im się zimno”. Rzecznik brytyjskiej premier nazwał wywiad „obrazą inteligencji widzów” oraz „głęboką obrazą ofiar i bliskich okropnego ataku”.

Pułkownik pod przykrywką

W Wielkiej Brytanii od początku podejrzewano, że Pietrow i Boszyrow to fałszywe tożsamości. Przypuszczenia umocniły pierwsze ustalenia portalu informacyjnego fontanka.ru. Nikt nigdy nie widział Pietrowa ani Boszyrowa w ich miejscach zamieszkania, nic nie wiadomo o rzekomym biznesie w branży dietetycznej, w internecie nie ma śladu po osobach o takich personaliach. Przełom w sprawie przyniosło wspólne dochodzenie dziennikarzy rosyjskiego The Insider i brytyjskiego Bellingcat. Bellingcat dotarł do wielu szczegółów z życia Anatolija Czepigi, podającego się za Rusłana Boszyrowa. Urodził się on w 1979 r. we wsi Nikołajewka w obwodzie amurskim. Po ukończeniu w 2001 r. akademii wojskowej wstąpił do Specnazu. Walczył w II wojnie czeczeńskiej oraz w wojnie na Ukrainie. W grudniu 2014 r. otrzymał najwyższe odznaczenie państwowe: Bohater Federacji Rosyjskiej, lecz okoliczności otrzymania go są tajne. 1 października informacje na ten temat przedstawił ukraiński portal hromadske.ua. Czepiga miał kierować operacją wywiezienia do Rosji usuniętego z urzędu w lutym 2014 r. prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

Po ujawnieniu przez Bellingcat wyników śledztwa do obwodu amurskiego pojechali dziennikarze BBC. W Berozowce, gdzie dorastał Czepiga, pokazywali zdjęcia osoby podającej się za Rusłana Boszyrowa. Zanim zostali przegonieni i zastraszeni, zdążyli uzyskać informacje od kilku mieszkańców wsi, że kojarzą osobę z fotografii i jest to Czepiga. Takie same informacje zdobyli reporterzy rosyjskiego „Kommiersanta”. Bellingcat, cytując anonimowe źródło w rosyjskich służbach, odkrył jeszcze jeden ważny szczegół. GRU zazwyczaj wysyła na ryzykowne misje za granicą funkcjonariuszy najwyżej w stopniu kapitana. Oddelegowanie pułkownika, posiadacza najwyższego państwowego odznaczenia, świadczy o nadzwyczajnym charakterze misji, która musiała być „zarządzona na najwyższym szczeblu”.

Sekrety GRU

Dla Kremla najpoważniejszym problemem nie jest zdemaskowanie Czepigi, tylko metod działania agentów GRU. Dziennikarze zauważyli, że paszporty na nazwisko „Boszyrow” i „Pietrow” mają niemal identyczny numer seryjny. Po głębszym zbadaniu tematu okazało się, że posiadacze paszportów z jednej grupy numerów podróżowali do tych samych krajów co Władimir Putin lub pojawiali się w miejscach, gdzie wybuchały kryzysy polityczne, o których prowokowanie oskarżana jest Rosja. Dokumentem z tej serii na nazwisko „Szyrokow” legitymował się m.in. Eduard Szyszmakow. To oficer GRU wydalony z Polski w 2014 r. pod zarzutem szpiegostwa. W 2016 r. koordynował on nieudaną próbę przewrotu w Czarnogórze. Mając do dyspozycji znaczne ilości broni i pieniędzy, próbował zwerbować chętnych do zastrzelenia premiera Milo Djukanovicia i tym samym powstrzymania wstąpienia kraju do NATO. Trudności z rekrutacją wykonawców puczu i kontrakcja zachodnich wywiadów udaremniły zamach. Dzięki odkryciu portalu Bellingcat cała grupa działających w Europie agentów GRU zostanie zdekonspirowana. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama