GN 3/2021 Archiwum

Wypaczony obraz

W przestrzeni publicznej pokazywany jest bardzo negatywny obraz Kościoła. Zmienić go mogą sami katolicy, mocniej zwracając się ku Bogu.

Kościół w Polsce znalazł się pod pręgierzem. W mediach lewicowo-liberalnych mamy wprost zalew publikacji i audycji dotyczących Kościoła, z których wyłania się jego ponury obraz jako siedliska wszelkich niegodziwości. Dla katolików ta sytuacja jest wyzwaniem. Pojawiają się wątpliwości, myśli, że może te oskarżenia to prawda. Rodzi się nieufność wobec duchownych. Niektórzy myślą o opuszczeniu katolickiej wspólnoty. Inni zastanawiają się, jak odpłacić agresorom.

Takie reakcje mają wymiar ludzki, brak jest w nich odniesienia do wymiaru nadprzyrodzonego. Nawet jeśli oskarżenia są niesprawiedliwe, można je potraktować jako wezwanie do większego przylgnięcia do Boga.

Na ławie oskarżonych

Kościół od lat był krytykowany, jednak katalizatorem obecnych ataków niewątpliwie stał się film „Kler”. Wychodząc od przypadków, które się w Kościele zdarzają, pokazuje je w sposób skrajnie wyolbrzymiony, rysując niezwykle negatywny obraz duchownych. A ponieważ Wojciechowi Smarzowskiemu talentu reżyserskiego odmówić nie można, powstał film bardzo silnie przemawiający do emocji, a przez to zapadający w pamięć. Przy okazji rodzi się refleksja, jak skuteczne może być oddziaływanie filmu na świadomość widzów. Generalnie zarzuty postawione duchownym dotyczą takich zachowań jak chciwość, żądza władzy, pogarda dla podwładnych, hipokryzja, służalczość czy zbrodnia pedofilii.

Podejmując poetykę „Kleru”, lewicowo-liberalne media, jak „Gazeta Wyborcza”, TVN czy tygodnik „Polityka”, zaroiły się od materiałów oskarżających Kościół o wszelkie zło. „Gazeta Wyborcza” dzień po premierze filmu wydrukowała 20-stronicowy dodatek w całości poświęcony Kościołowi. Oddała w nim głos ludziom od lat bezpardonowo go atakującym, jak na przykład prof. Jan Hartman. W efekcie powstała publikacja skrajnie nieobiektywna, bez żadnych odcieni, bez próby dostrzeżenia jakiegokolwiek dobra. Oprócz wątków wskazanych w filmie w „Gazecie Wyborczej” pojawia się też sprawa celibatu jako przyczyny nadużyć seksualnych, związków z władzą, konkordatu jako wyrazu zależności od Stolicy Apostolskiej, religii w szkole czy homoseksualizmu wśród duchownych.

Smarzowskiemu nie wystarczył film. W kilku mediach bez artystycznej osłony ujawnił swój osobisty stosunek do Kościoła. Postuluje m.in. wypowiedzenie konkordatu, wyprowadzenie religii ze szkół, przejrzystość finansów Kościoła, a także zamknięcie za kratkami księży pedofilów. Jako pewnik podaje, że Jan Paweł II „zamiatał pod dywan pedofilię”, a w ogóle czuje się przez Kościół osaczony, bo w przestrzeni publicznej są obecne symbole wiary.

W ślad za czarną diagnozą sytuacji Kościoła idą „dobre rady”, co należy zrobić, aby Kościół przetrwał. Reprezentatywny może być tu tekst redaktor „Gazety Wyborczej” Aleksandry Klich opublikowany na łamach tego dziennika. Otóż jej zdaniem Kościół, szczególnie z grzechu pedofilii, oczyści między innymi dopuszczenie kobiet do kapłaństwa, likwidacja celibatu i wprowadzenie edukacji seksualnej w seminariach duchownych. Czyli remedium na nadużycia seksualne ma być jeszcze więcej seksu.

Odpowiedź czysto ludzka

Na ten zmasowany atak katolicy reagują na kilku płaszczyznach. Na przykład słusznie ukazując go w perspektywie sporu kulturowego. Wbrew deklaracjom lewicowo-liberalnych krytyków, że chodzi im o dobro Kościoła, o czym niektórzy mogą nawet być szczerze przekonani, celem ataku nie jest jego oczyszczenie, lecz zniszczenie. Dominująca w Europie Zachodniej ideologia marksizmu kulturowego zakłada, że należy wyzwolić społeczeństwo z opresji, którą są m.in. religia, rodzina, a nawet płeć. Zniszczenie Kościoła katolickiego stanowi zasadniczy punkt tego „wyzwolenia”. Jedną z metod jest logika resentymentu, czyli przypisywania słabości i grzechów tylko Kościołowi, choć dotyczą one także krytyków. W ten właśnie nurt wpisują się Wojciech Smarzowski czy Aleksandra Klich.

Innym sposobem jest pokazywanie, że tezy krytyków są nieprawdziwe. Na przykład tłumaczenie, że księża pedofile są skazywani i odsiadują wyroki. Kościół musi się rozliczyć z każdej złotówki otrzymanej od państwa, na przykład ze środków przeznaczanych na działalność charytatywną. Problem nadużyć seksualnych nie wynika z zachowywania czystości, tylko z seksualizacji życia itd.

Są też organizacje społeczne, które bronią życia, domagają się prawnego zakazu aborcji, bronią rodziny przed ideologią gender albo walczą z próbami wykluczenia wiary i symboli religijnych z przestrzeni publicznej. Istnieje też grupa polityków, którzy w swojej działalności kierują się nauczaniem Kościoła i nie ukrywają tego.

Jednak te racjonalne działania mogą nie wystarczyć. Przeciwnik dominuje w gremiach decyzyjnych w większości państw świata, ma lepiej zorganizowane struktury, większe środki finansowe i najsilniejsze media po swojej stronie. Dramat polega również na tym, że niektóre zarzuty pod adresem Kościoła są prawdziwe, np. o pedofilię wśród duchownych. Nie znamy skali tego zjawiska w Polsce, podjęto działania, aby ją ustalić, jednak jeśli okaże się, że jest ona duża, może to poważnie podważyć wiarygodność Kościoła i spowodować odejście wielu wiernych. Trzeba jasno powiedzieć, że winę za wyrządzone dzieciom krzywdy ponoszą przede wszystkim sprawcy zbrodni, a nie ci, którzy ją wykorzystują do ataku na Kościół.

Praca duchowa

Dotychczasowy opis problemu mógłby nawet ucieszyć ludzi świadomie walczących z Kościołem, dotyka bowiem jedynie sfery doczesnej. Zupełnie nie ma w nim odniesienia do Boga, a przecież o to im chodzi. Tymczasem najwłaściwszą odpowiedzią na problemy Kościoła jest zwrócenie się do Jezusa Chrystusa. Ewangelia wskazuje drogę, jaką powinni iść ludzie, aby nie upadać, ale też drogę powstania z upadku przez wiarę – i zapewne to najbardziej drażni kulturowych marksistów.

Dlatego warto z pokorą przyjrzeć się zarzutom, które są stawiane katolikom, i odnieść się do nich w porządku wiary. Jest ich wiele, ale najważniejsze można sprowadzić do nadużyć związanych z władzą, pieniędzmi oraz seksem. Te trzy elementy ludzkiej egzystencji od zawsze towarzyszyły człowiekowi, stając się powodem jego upadków. Odpowiedzią Kościoła na te upadki jest praktykowanie posłuszeństwa, ubóstwa i czystości. Chrześcijańską reakcją na dążenie do władzy, które rodzi arogancję i pychę, jest posłuszeństwo Bogu. Na dążenie do bogactwa – ubóstwo, którego wzorem może być św. Franciszek z Asyżu, a na nieczystość – wzór wielu świętych, którzy oddali życie, aby ją zachować. Niewątpliwie chrześcijanie i w ogóle ludzie mają problem z zachowaniem tych cnót – taka jest nasza natura, ale Kościół zawsze wskazuje, że ich łamanie jest złem. Tymczasem świat liberalny ubóstwił władzę, pieniądze i seks.

Zapewne w codziennym życiu nie upadamy tak nisko jak bohaterowie „Kleru”, być może nawet żyjemy w przekonaniu o własnej doskonałości. Ale jednak warto zrobić rachunek sumienia, porozmawiać o swoim stosunku do tych spraw z Panem Bogiem. Na przykład: czy motorem mojej pracy zawodowej jest chęć zdobycia większej władzy, aby panować nad podwładnymi? Jak reaguję na pornografię obecną w przestrzeni publicznej czy na erotykę w filmach? Czy naprawdę muszę mieć bardzo drogi samochód, chociaż mógłbym kupić tańszy, niewiele gorszy, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć dla potrzebujących? Krytykujemy nadużycia w tych sferach u księży, a przecież wychowują się oni w naszych rodzinach. Czy jako rodzice uczymy nasze dzieci czystości, wstrzemięźliwości w sferach materialnych i posłuszeństwa wobec autorytetów?

Życie cnotami jest trudne i często upadamy. Jednak zawsze możemy zwrócić się do Boga, który nas z tych upadków podnosi. Czy powierzamy nasze życie, upadki i radości Stwórcy?

Obraz Kościoła przedstawiany przez jego wrogów jest wypaczony, ale czy katolicy sami tego Kościoła nie wypaczają, odrzucając obecność w nim żywego Boga? Ataki i krytykę należy przyjąć na płaszczyźnie wiary i z pokorą. A im są one większe, tym mocniej trzeba zwracać się do Boga, aby wyzwolił nas od grzechu. Boga wrogowie Kościoła na pewno nie pokonają, więc jednoczmy się z Nim. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama