Nowy numer 2/2021 Archiwum

I ty potrzebujesz aborcji

Dotyczy to „kobiet i dziewcząt, które urodziły się jako kobiety”, ale i ciebie, nawet jeśli urodziłeś się jako przedstawiciel którejkolwiek z innych płci.

Każdy jej potrzebuje. „Nie tylko kobiety i dziewczyny cispłciowe (kobiety i dziewczęta, które urodziły się jako kobiety) mogą potrzebować dostępu do aborcji. Wykonania zabiegu aborcji potrzebować mogą także osoby interseksualne, transpłciowi mężczyźni i chłopcy, a także osoby o innej tożsamości płciowej, którzy mają zdolność zajścia w ciążę” – przeczytasz na oficjalnej stronie Amnesty International. Znajdziesz tam też i inne ciekawe kawałki. Dowiesz się na przykład, co to w ogóle jest aborcja.

„Aborcja to zabieg medyczny kończący ciążę. Potrzebują go miliony osób, które mogą zajść w ciążę. Na całym świecie co roku średnio 1 ciąża na 4 kończy się aborcją” – informują działacze AI.

Cóż, ja do tej pory sądziłem, że ciążę z zasady kończy poród, ale widocznie jest inaczej. Widocznie tak to jest w naturze, że co czwarta ciąża kończy się aborcją. Normalna rzecz – jedni potrzebują dzieci, inni aborcji. A skoro potrzebują, to trzeba im dać.

„Chociaż dostępu do aborcji potrzebuje wiele osób, to jednak nie dla wszystkich dostęp do bezpiecznych i legalnych usług aborcyjnych jest zagwarantowany” – użalają się ludzie od AI. Wychodzi z tego, że jeśli uważasz, że czegoś potrzebujesz, musisz to dostać, i to w najlepszym standardzie. A zatem – analogicznie – chociaż dostępu do pieniędzy sąsiadów potrzebuje wiele osób, to jednak nie dla wszystkich dostęp do bezpiecznych i legalnych metod pozyskania sąsiedzkiej gotówki jest zagwarantowany.

Głupie? Trudno, powściągnijmy pęd do logiki i czytajmy dalej.

„Dostęp do aborcji jest zaciekle dyskutowanym tematem w niektórych krajach świata, ale debatę na ten temat dominują nieprawdziwe informacje, ukrywające prawdziwe konsekwencje ograniczania dostępu do tej podstawowej usługi zdrowotnej”.

Aborcja podstawową usługą zdrowotną – pięknie. Czyżby jakakolwiek kobieta wyzdrowiała w wyniku aborcji? No chyba że chodzi o tę małą kobietę, zabitą w efekcie owego „zabiegu” – no tak, ona po czymś takim na pewno nie jest chora.

Dalej jest o dyskryminacji, jaką jest zakazywanie aborcji, a która „obejmuje wszystkie kobiety, ale także osoby, które mogą zajść w ciążę”. No i wreszcie o tym, że „dostęp do bezpiecznej aborcji jest kwestią praw człowieka”. I tak dalej.

To nie są ćwiczenia. Ci ludzie naprawdę takie rzeczy piszą i wygląda na to, że przynajmniej niektórzy w to wierzą. Jak widać połączenie aborcjonizmu z ideologią gender stało się zabiegiem kończącym dostęp do zdrowego rozsądku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także