Nowy numer 4/2019 Archiwum

Wielkie sprawy małych ojczyzn

Walka cywilizacji życia z cywilizacją śmierci rozgrywa się nie tylko na forum parlamentu, w ONZ czy kuluarach Komisji Europejskiej.

Wielu komentatorów, a pewnie i wyborców marzy o tym, żeby w kampanii samorządowej mówiono wyłącznie o lokalnych sprawach. Na pierwszy rzut oka to logiczne – niby czego  innego miałaby dotyczyć lokalna kampania? W rzeczywistości jednak samorządów nie omija wielka polityka. I nie chodzi tylko o walkę między dużymi partiami.

W Warszawie kampania wyborcza zaczęła się od deklaracji w sprawie in vitro (w tej chwili kilku kandydatów, w tym prawicowcy, chce finansować zabiegi). Później Rafał Trzaskowski poszedł na paradę równości, Jan Śpiewak zapowiedział tworzenie hosteli dla gejów, Piotr Guział rozwiesił plakaty z tęczową flagą, a Patryk Jaki zwerbował Guziała. Paweł Adamowicz z Gdańska brał udział w marszu homoseksualistów  (jeszcze w maju, przed rozpoczęciem kampanii), a z kolei Krzysztof Żuk z Lublina zakazał niedawno takiej demonstracji. W Poznaniu ruszył gabinet 24-godzinny ginekologiczny ułatwiający dostęp do, jak to ujęto, „środków farmakologicznych dostępnych na receptę”, czyli w praktyce do tzw. pigułek po. To tylko pobieżne zestawienie tego, jak samorządowcy i kandydaci zachowali się ostatnio wobec spraw nazywanych – nieco nieszczęśliwie – światopoglądowymi. Walka cywilizacji życia z cywilizacją śmierci rozgrywa się nie tylko na forum parlamentu, w ONZ czy kuluarach Komisji Europejskiej. Chcemy tego, czy nie, radni głosują w sprawie finansowania in vitro, albo odmowy płacenia na takie zabiegi. Prezydenci miast, czy im się to podoba, czy nie, będą musieli zdecydować, jak zachować się wobec gejowskich parad (unikanie deklaracji to też decyzja). Lokalne urzędy i ich szefowie będą rozdzielać pieniądze między organizacje pozarządowe. I nie mówimy tu o małych kwotach. Tylko w Warszawie według planów budżetowych w 2018 r. NGO’sy miały dostać łącznie ponad 120 mln zł z ogólnej kasy miasta i dodatkowo 40 mln od dzielnic. Chętnych do podziału jest wielu, ale jeśli nawet tylko ułamek tej kwoty trafi do organizacji LGBT, to pozwoli im to na prowadzenie akcji z dużym rozmachem.

Samorządy decydują o poważnych sprawach. Nie twierdzę oczywiście, że budowa dróg czy polityka mieszkaniowa to rzeczy mało ważne. Chodzi mi o to, że na tym działalność lokalnych władz się nie kończy. Można uważać, że to źle, ale nie da się od tego uciec.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • IUSTUS
    10.10.2018 16:44
    Uzupełniając komentarz ... Z informacji ORDO IURIS: "Zbliżające się wybory to szansa, by odpowiedzialne stanowiska w samorządach objęły osoby, dla których priorytetem jest dobro małżeństwa i rodziny. Często jednak wyborcom brakuje informacji o planach i poglądach kandydatów. Z tego powodu organizacje prorodzinne, w tym Instytut Ordo Iuris, Centrum Życia i Rodziny, ZDR 3+ oraz Fundacja Mamy i Taty, przygotowały ankietę, w której kandydaci na samorządowców mogą zadeklarować, czy i w jaki sposób będą wspierać rodzinę. Ankietę można wypełnić na stronie www.manifestrodzin.pl, na której znalazły się też ujęte w formie „Manifestu rodzin” pozytywne postulaty organizacji prorodzinnych wobec samorządowców. Kandydaci, którzy wypełnią ankietę, odpowiedzą, czy planują tworzenie systemów wsparcia młodych małżeństw, bonów wychowawczych dla rodzin z najmniejszymi dziećmi, czy adresowanych do młodych ludzi programów pokazujących wartość i piękno małżeństwa. Będą musieli też określić, czy respektują prawa rodziców w systemie edukacji i czy odrzucają promocję przez samorząd postaw i ideologii godzących w życie rodzinne.
    Wyborcy będą mogli zapoznać się w internecie z odpowiedziami od 12 października 2018"
    doceń 1
  • Dremor
    10.10.2018 19:43
    Mimo wszystko jakoś bardziej interesuje mnie wybudowana droga, niż to, czy w centrum miasta przeszła parada gejów.
    doceń 10
  • Brodaty Sokrates
    11.10.2018 08:36
    Polska to nie tylko Warszawa czy Gdańsk.Polska to tysiące miast i wiosek.W wiosce w której nie ma prostego chodnika,kandydaci mają się określić na temat: "parady LGBT" ? Kandydat na samorządowca ma być uczciwy i pracowity,a nie zabierać głos na temat czy mu geje przeszkadzają czy nie.Bo często jedynym którego zna to jest pan Biedroń.I zna go tylko z telewizji.Niech więc duże miasta żyją sobie problemami czy zrobić paradę czy nie.Samorządowcy niech służą więc lokalnej społeczności.Niezależnie z jakiej partii.Ważniejszy jest sam kandydat jako człowiek.Czy nadaje się na to stanowisko czy nie.
    doceń 3
  • mchrumm
    11.10.2018 09:46
    Czy ktoś policzył, ile się głosów na tęczowych paradach zyskuje, a ile dzięki nim traci? Bo o to przecież chodzi, a o nic innego. Dotąd może się "opłacało", bo to erektorat zwarty i zorganizowany, anty-pisem takoż ochoczo na złość babci wspierany. Ale teraz będzie inaczej. Milcząca większość ruszy wreszcie z domu swoje szanowne 4 litery i załatwi sprawę definitywnie. Niech zrobi to tylko połowa tych co na Węgrzech - a dlaczego niby miałoby być tak mało - i mają POzamiatane.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.