Nowy numer 42/2018 Archiwum

Nauczycielka polskiego

Bożena Bieleninik jest siódmą polonistką w rodzinie, choć w dzieciństwie miała dość rad pedagogicznych, w które zamieniały się spotkania przy stole. Ale w Wilnie trzeba było przekazywać młodym polską mowę. I mimochodem została „siłaczką”, choć nigdy tak siebie nie nazywa.

Na Litwie prawdziwymi siłaczkami są nauczycielki klas początkowych, od pierwszej do piątej – mówi. – Uczą dzieci pisać, czytać, zapoznają je z podstawami gramatyki, a my potem pogłębiamy tę wiedzę. Zdarza się, że w mniejszych miejscowościach chodzą po domach, żeby zachęcić rodziców do posłania dzieci do polskiej szkoły. Trudności z rekrutacją wynikają stąd, że dookoła naszych uczniów jest środowisko mieszane językowo – litewskie, rosyjskie, białoruskie. Często zdarza się, że w rodzinach zapisujących dzieci do polskich szkół jedno z rodziców jest Rosjaninem, a drugie Polakiem i w domu rozmawiają po rosyjsku. Kiedy ich dzieci zaczynają czytać polskie książki albo biorą udział w przedstawieniach naszego teatrzyku, to je odmienia.

Dostępne jest 7% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji