Nowy numer 49/2018 Archiwum

Federalista na wojnie

Dziękuje polskim żołnierzom, ale walczy o nałożenie na Polskę sankcji. Był wdzięczny Putinowi, ale domagał się śledztwa w sprawie zestrzelonego samolotu. Kim jest Frans Timmermans?

Spójrzmy na takie kraje jak Polska, gdzie jeszcze kilka lat temu wiele osób było pozbawionych nadziei na zbawienie z powodu opresji Kościoła katolickiego – przemawiał Frans Timmermans na spotkaniu z gejowską organizacją ILGA w czerwcu 2015 r.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej stwierdził też, że sam jest katolikiem, ale „czuje się dobrze, nie zgadzając się z papieżem”. – Uważam, że Komisja powinna iść dalej i starać się, by wszystkie kraje członkowskie UE bezwarunkowo zaakceptowały jednopłciowe małżeństwa – dodał. Dziś wiceszef KE jest twarzą konfliktu Unii z Polską. Czy to wojna ideologiczna? Nie tylko.

Były kolega

Jeszcze kilka lat temu Frans Timmermans był uważany za przyjaciela Polski. W październiku 2006 r. prezydent Lech Kaczyński przyznał mu Krzyż Oficerski Orderu Zasługi RP za propagowanie pamięci o udziale Polaków w II wojnie światowej. W 2014 r. Orderem Zasługi Rzeczypospolitej odznaczył go za to samo Bronisław Komorowski. Timmermans nieraz wspominał, że polscy żołnierze uratowali życie jego ojca, kiedy w 1944 r. wyzwalali Bredę.

Holenderski polityk mający za sobą wiele lat pracy w dyplomacji wydawał się dobrym sojusznikiem. Jednak to on w grudniu 2017 r. ogłosił rozpoczęcie działań w sprawie naszego kraju wynikających z art. 7. Traktatu o UE, co – przynajmniej teoretycznie – może prowadzić do nałożenia na Polskę sankcji. I to z nim polski rząd prowadzi negocjacje w Brukseli i Warszawie, bo jeśli wierzyć doniesieniom portalu EUobserver, Timmermans ma w KE więcej władzy niż jego zmagający się z problemem alkoholowym szef, Jean-Claude Juncker.

Demokracja Jelcyna

Gdyby nie epizod z 1991 r., życiorys Franciscusa Cornelisa Gerardusa Marii Timmermansa mógłby być wzorcową biografią bezbarwnego urzędnika. Urodził się w 1961 r. w Maastricht. Chodził do francuskojęzycznej podstawówki w Brukseli. Jako syn dyplomaty spędził pewien czas w Rzymie. Nauczył się tam angielskiego w międzynarodowej szkole i włoskiego od kolegów. Po rozwodzie rodziców wrócił do Holandii. Studiował filologię w Nijmegen, a prawo i literaturę francuską w Nancy.

Od lat 80. działał w socjalliberalnych Demokratach 66, a później w Partii Pracy. Zatrudnił się w dyplomacji i w 1990 r. trafił na placówkę w Moskwie.

W 1991 r., co lubi wspominać, był świadkiem puczu sierpniowego. Grupa sowieckich przywódców z wiceprezydentem Giennadijem Janajewem i szefem KGB Władimirem Kriuczkowem uwięziła prezydenta Michaiła Gorbaczowa i poprowadziła czołgi przeciw budynkom rządowym. Pucz upadł, a w jego wyniku do władzy doszedł Borys Jelcyn. Do historii przeszły zdjęcia jego przemówienia, które wygłaszał, stojąc na czołgu przed budynkiem parlamentu stanowiącego główny punkt oporu przeciw puczystom. To właśnie w tym gmachu przebywał w czasie przewrotu Timmermans. Rozmawiał też w cztery oczy z Jelcynem. Po latach chwalił go jako człowieka, bez którego nie byłoby w Rosji demokracji.

Podziękujmy Putinowi

Dobre kontakty Fransa Timmermansa z Rosją przetrwały epokę Jelcyna. Dał temu wyraz w przemówieniu na forum Holenderskiego Towarzystwa Spraw Międzynarodowych, które wygłaszał jako sekretarz stanu w MSZ Holandii. – To, że Rosja rozgrywa kraje członkowskie przeciw sobie wzajemnie, jest winą UE, a nie Rosji – przekonywał. – Opinią, z którą się nie zgadzam, jest to, że skoro Rosja dostarcza energię, a my jesteśmy konsumentami, to zależność działa tylko w jedną stronę. (...) Rosyjska zależność od europejskich konsumentów jest taka sama jak europejska zależność od rosyjskiej energii.

Timmermans zachęcał też do wdzięczności Władimirowi Putinowi, który „przy wszystkich swoich winach przyniósł Rosji niezbędną stabilizację”. Spotkanie, na którym przemawiał, miało miejsce w lipcu 2008 r., czyli na miesiąc przed atakiem Rosji na Gruzję.

Pogląd, że Rosja to dobry partner handlowy, nie wyróżniał Fransa Timmermansa na tle holenderskich elit biznesowych i politycznych. Kiedy w 2013 r. Timmermans (wówczas już szef resortu) odwiedzał Moskwę, ministerstwo podało, że w 2011 r. Holendrzy kupili rosyjskie towary – głównie ropę i gaz – za blisko 19 mld euro. Wartość eksportu, przede wszystkim maszyn rolniczych i kwiatów, wyniosła 6,7 mld euro. Od lat aktywny na rosyjskim rynku jest holendersko-brytyjski koncern Shell, który m.in. wspólnie z Gazpromem eksploatuje złoża na Sachalinie. Jest też udziałowcem spółki budującej gazociąg Nord Stream 2. Z kolei rosyjski Łukoil posiada 45 proc. udziałów w Zeeland Refinery we Vlissingen.

Problemem w relacjach Holandii i samego Timmermansa z Rosją było zachowanie władz tego kraju wobec homoseksualistów. Gdy moskiewskie władze wprowadziły zakaz prowadzenia propagandy LGBT, szef holenderskiego MSZ obiecał, że jego kraj będzie udzielał azylu gejom uciekającym z Rosji. Kontakty ochłodziła też wojna na Ukrainie, choć powiązania firm energetycznych nie zostały z jej powodu zerwane. Po zestrzeleniu nad wschodnią Ukrainą malezyjskiego samolotu lecącego z Amsterdamu w emocjonalnym przemówieniu na forum ONZ Frans Timmermans wsparł Holandię walczącą o przegłosowanie rezolucji ułatwiającej przeprowadzenie międzynarodowego śledztwa. Nie wspomniał jednak wprost ani o Rosji, ani o walczących w Doniecku i Ługańsku separatystach.

„Bracia” zreformują Unię

Zgodnie z unijnymi przepisami Timmermans jako komisarz reprezentuje całą UE, a nie swój kraj. Takie zasady z pewnością mu odpowiadają. Holenderski polityk nie ukrywa, że chce wzmocnienia Unii kosztem państw narodowych. Jeszcze w 2002 r. przekonywał swoich rodaków, że federalizacja Europy jest dla nich korzystna. Dziś raczej nie używa słowa „federacja”, ale przyznaje, że chce zmian w Unii. – Komisja doszła do tego wyjątkowego momentu dyskusji o kierunku przyszłego rozwoju Unii Europejskiej. (...) Rozmowy z religiami, Kościołami i organizacjami niereligijnymi są ważną częścią tego procesu – mówił w czerwcu 2017 r. podczas spotkania, w którym uczestniczyli m.in. przedstawiciele Wielkiego Wschodu Francji, Wielkiej Loży Belgii i Polskiego Towarzystwa Humanistycznego. Rozmowy Timmermansa z podobnymi środowiskami odbywają się co roku. W 2016 r. wśród gości znaleźli się członkowie Wielkiej Loży Symbolicznej z Hiszpanii, Żeńskiej Wielkiej Loży Francji i Europejskiego Stowarzyszenia Masońskiego. – Żaden aspekt dyskusji [o wartościach europejskich – red.] nie jest ważniejszy niż migracja i integracja – mówił do nich wiceszef KE. – Organizacje niereligijne są wśród tych, które mogą zaproponować konkretne pomysły, jak pchnąć tę dyskusję do przodu.

Człowiek symbol

Jednak nawet jeśli Timmermans czuje się bardziej Europejczykiem niż Holendrem, jego dalsze losy zależą od rządu ojczystego kraju. W przyszłym roku kończy się kadencja Komisji Europejskiej. Władze w Amsterdamie muszą zdecydować, czy jako przedstawiciela swojego państwa po raz kolejny wystawią dotychczasowego wiceszefa KE. Konflikt z Polską jest z tym kojarzony. Holandii nie na rękę jest propozycja premiera Mateusza Morawieckiego, by zwiększyć budżet UE, likwidując rabaty we wpłatach do wspólnej kasy. Po wychodzącej z Unii Wielkiej Brytanii to właśnie Holandia korzysta z największej ulgi.

Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS, zauważa jednak, że pozycja obecnego komisarza jest w Holandii słaba. – Jego Partia Pracy zajęła w ostatnich wyborach dziewiąte miejsce, ostatnie z ugrupowań, które weszły do parlamentu – zauważa Czarnecki. Nie wiadomo zatem, czy rządzący Holandią liberałowie i chadecy nie wystawią kogoś ze swoich szeregów.

Eurodeputowany Dobromir Sośnierz z partii Wolność zwraca z kolei uwagę, że Frans Timmermans nie musi wygrać konfliktu z Polską. – Nie wiemy jeszcze, jak zakończy się jego misja – zaznacza europoseł. – Timmermans może się tu stać symbolem porażki.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy