Nowy numer 50/2018 Archiwum

Słabość detonatora

Jeśli coś nie jest dobrem człowieka, nie jest też dobrem Kościoła.

Dzień po rozpoczęciu seansów „Kleru” wicenaczelna „Wyborczej” Aleksandra Klich wyraziła na łamach przekonanie, że katolicy „zafundują Kościołowi wstrząs – jak moja koleżanka, głęboko wierząca katoliczka, która po obejrzeniu filmu uznała, że jej syn przestanie być ministrantem”.

I to ma być oczyszczający efekt tej produkcji? Jeśli po obejrzeniu filmu matka zabrania synowi służyć przy ołtarzu, to znaczy, że jej syn stał się ofiarą obsesji, której ona nabawiła się przez kontakt z kinowym ekranem. Toż przecież ta kobieta fabularną opowieść uznała za rzeczywistość sięgającą jej własnego otoczenia! Czyżby po seansie przejrzała na oczy i w księżach ze swojej parafii rozpoznała pedofilów? A może uświadomiła sobie, że wikarzy rozpijają jej syna albo ciągną go na panienki? Jeśli nie, to w imię czego osłabia jego zaangażowanie w Kościele? Jak może to rozumieć dziecko, którego matka najwyraźniej chroni je przed kapłanami w ogólności? Skoro oni wszyscy tacy podejrzani, to jak chłopak ma im ufać jako szafarzom sakramentów, jak ma się spowiadać, jak uczestniczyć we Mszy, jak przyjmować ich kazania?

Ludzi, którzy tak rozumują, strach wpuścić do kina, bo po obejrzeniu, powiedzmy, filmu o patologicznych rodzinach gotowi nie zakładać własnych albo – jeśli już je mają – rozwieść się, a dzieci prewencyjnie posłać do domu dziecka.

Widziałem „Kler”. Nieźle zagrana wizja ateisty, który zebrał wszystkie możliwe patologie w Kościele, w takim stężeniu dostępne chyba tylko w piekle. Generalnie jednak nic nadzwyczajnego i jeśli taki szum towarzyszy temu filmowi, to tylko dlatego, że został z góry obsadzony w roli detonatora, który spowoduje wielkie bum i wreszcie pośle księży na księżyc.

Nic z tego nie będzie. To oczywiście prawda, że największymi wrogami Kościoła są sami ludzie Kościoła, którzy zdradzają swoją misję, rozmaici duchowni cynicy, nadęte paniska, gorszyciele i krzywdziciele braci najmniejszych Jezusa. Jednak średnio rozgarnięty katolik rozumie chyba tę banalną zasadę, że padające drzewo robi więcej hałasu niż las, który stoi. Jeśli niektórzy nie są wierni Bogu, to nie jest powód, żeby wszyscy Mu niewierność okazali. Tymczasem taka jest właśnie retoryka „naprawców”, którym spieszno potańczyć na pogrzebie Kościoła: katoliku, opuść to gniazdo zła, odejdź, odejdź, odejdź!

Dokąd? Tego nie mówią. Oni tylko robią jazgot, który ma zagłuszyć zdrowy rozsądek. Nabuzowany emocjami masz odejść i zapiec się w złości, winiąc wszystkich za grzechy niektórych i w imię tego odmrażając uszy swej duszy. Bo to o ciebie chodzi. Żebyś został sam i abyś błądząc po bezdrożach, oderwał się od Chrystusa. I wtedy także ty staniesz się ofiarą, może nawet większą od tych, których skrzywdzili przestępcy w sutannach.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • Brodaty Sokrates
    11.10.2018 08:14
    Zgadzam się z redaktorem.Film to film.I tyle.Chodzi jednak o coś innego.Chodzi o to iż taki film powstał.Chodzi o to,że ktoś pokazał patologię i wypaczenia.A nam wszystkim do wczoraj wydawało się, że o takich sprawach to trzeba mówić po cichu i szeptem.Film Smarzowskiego zaskoczył nasze społeczeństwo.Zaskoczył tym,że wolno nakręcić film na taki trudny temat.W tym filmie nie ma taryfy ulgowej dla nikogo.Jednak film to tylko film. Dziwią mnie reakcje niektórych wiernych.Ich "święte oburzenie".Nawet hierarowie kościelni nie widzą w tym filmie ataku na Kościoł.A niektórym wiernym ten film przeszkadza i uwiera.Bardzo przeszkadza.Pijaństwo, chciwość,karierowiczostwo w strukturach kościóła im nie przeszkadza.A film tak.Film przeszkadz i uwiera.Dziwne prawda ?
    doceń 22
  • Leo
    11.10.2018 09:30
    Ej, Brodaty Sokratesie, z księżyca spadłeś? Do tej pory o tych rzeczach mówiło się po cichu i szeptem? Od lat trąbi się o pedofilii w Kościele (i tylko tam, bo lewactwo chwali się swoją pedofilią [vide: Cohn-Bendit]), Palikot zdążył na tym zrobić karierę i ją zaprzepaścić, a ty mówisz, że "Kler" wnosi coś nowego? Guzik wnosi - po prostu lewactwo go okrzyknęło czymś niezwykłym, bo potrzebowało sztandaru, wokół którego zgromadzi się armię do boju z chrześcijaństwem.
    doceń 21
  • Gość
    11.10.2018 10:05
    Przypominam, że Księżyc pisze się z dużej litery...

    „Prawo do aborcji prawem człowieka” jest hasłem fałszywym i dyskryminuje mężczyzn. Jako człowiek-mężczyzna nie mam tego prawa. A skoro walka z dyskryminacją polega na odbieraniu praw innym, to ja domagam się równości i odebrania tego "prawa" kobietom.
    doceń 21
  • jurek
    12.10.2018 08:50
    Film jak film. Problem jednak zgotowała sobie hierarchia koscielna. Problem pedofilii i wykorzytywania seksualnego w polskiej przestrzeni publicznej pojawił się po raz pierwszy kilkanaście lat temu (zamieciono szybciutko pod dywan), ponownie kilka lat temu (kilka pozorowanych działań hierarchów, odwrócenie uwagi np. przez atak na gender i lewaków i znowu uciewczka od problemów). I proszę mi wyjasnic jak my jako wierni (ale również i osoby spoza Koscioła) maja po raz kolejny zaufac, że hierarchowie sami, bez silnej presji zewnętrznej (choćby media, sprawy sądowe, działanośc stowarzyszeń pokrzywdzonych) zrobia coś w kierunku rozwiązania problemów. Niestety w tym zakresie starcili całkowicie wiarygodnośc ponieważ przez wiele lat i kilka kryzysów (o których wcześniej pisałem) starali się tylko sprawie "ukręcić łeb".
    doceń 10

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji