Nowy numer 49/2018 Archiwum

Pacyfista z wyboru

Najpierw pracował nad skonstruowaniem bomby atomowej, później walczył o powszechne rozbrojenie nuklearne. Józef Rotblat to najbardziej zapomniany polski noblista.

Królowa nadała mu tytuł szlachecki, kilka brytyjskich uczelni uhonorowało go tytułem doktora honoris causa. Jego imieniem nazwano jeden z budynków Kolegium Medycznego w Londynie, a na rogu Bury Place St. i Great Russell St. wmurowano tablicę upamiętniającą jego działalność. Kiedy w 1995 r. Józef Rotblat otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, jego sława sięgnęła daleko poza Wielką Brytanię. Poświęcano mu książki, artykuły i filmy dokumentalne. Trudno uwierzyć, że w tamtym czasie historia naukowca nie wzbudziła większego zainteresowania polskich dziennikarzy. Dopiero za sprawą wydanej niedawno książki Marka Górlikowskiego mamy okazję poznać tę postać bliżej.

– Niewielu mogłoby z nim współzawodniczyć w odwadze, integralności i całkowitym samozaparciu, z jakim poświęcił własną karierę, by oddać się walce z zagrożeniem jądrowym, jak również innymi pokrewnymi postaciami zła. Jeżeli kiedykolwiek to zło zostanie wykorzenione i uporządkujemy sprawy międzynarodowe, doprawdy jego nazwisko winno się znaleźć jako jedno z pierwszych na liście bohaterów – pisał o Józefie Rotblacie Bertrand Russell. Polski naukowiec przeszedł długą drogę, żeby zasłużyć sobie na słowa uznania wybitnego brytyjskiego filozofa.

Zdolny chłopak

Warszawa, ul. Nowolipki, środek dzielnicy żydowskiej. To tutaj mieszka złożona z dziewięciu osób rodzina Rotblatów. Ojciec Józefa jest furmanem, matka opiekuje się potomstwem. Czasy świetności prowadzonego przed I wojną światową sklepu papierniczego przeminęły, małżeństwu jest coraz trudniej związać koniec z końcem. Głowa rodziny zastanawia się, co zrobić, żeby w przyszłości dzieci poprawiły swoją sytuację materialną. Józefowi radzi rozpoczęcie studiów rabinackich. Ten jednak odmawia, tłumacząc, że ma już inne plany.

Wyuczony zawód elektryka daje przyszłemu nobliście pieniądze, ale nie dostarcza satysfakcji. Młody Rotblat ma większe ambicje, postanawia rozpocząć naukę w Wolnej Wszechnicy Polskiej. Szkoła umożliwia zdobycie wyższego wykształcenia bez konieczności posiadania matury, ale najpierw trzeba zdać egzaminy wstępne. Józef nie radzi sobie z językiem polskim, osiąga jednak bardzo dobry wynik w testach z przedmiotów ścisłych. Zdolnego chłopaka dostrzega prof. Ludwik Wertenstein, asystent Marii Skłodowskiej-Curie. Dzięki jego wsparciu Rotblat kończy studia, a w 1938 r. broni doktorat na UW.

Pracując w Warszawskiej Pracowni Radiologicznej, młody fizyk eksperymentuje z uranem. Podczas jednego z doświadczeń dostrzega, że w procesie rozszczepienia emitowane są neutrony. Uświadamia sobie, że wywołanie reakcji łańcuchowej, w trakcie której uwolniona zostałaby ogromna energia, jest naprawdę możliwe. Rezultatem byłaby eksplozja o niespotykanej dotąd sile. Do podobnych wniosków niezależnie od siebie dochodzi kilku naukowców w różnych częściach świata.

Dogonić Hitlera

„Pierwszym odruchem było odsunięcie tych myśli od siebie, tak jak wypiera się objawy śmiertelnej choroby w nadziei, że ona nie zaatakuje. Ale strach pozostaje, a ja bałem się, że ktoś inny zrealizuje ten pomysł. (…) Tym kimś byli niemieccy naukowcy” – tak Józef Rotblat wspominał swoje pierwsze refleksje po dokonaniu odkrycia. Wielu badaczy przeżywało podobne rozterki: praca nad śmiercionośną bronią jest nieetyczna, ale co jeśli naziści pierwsi skonstruują bombę i nie zawahają się jej użyć?

Kilka dni przed wyjazdem na zagraniczne stypendium do Anglii młody fizyk odwiedza Milanówek, w którym mieszka prof. Wertenstein. Józef pyta naukowca, co sądzi o pracy nad bronią nuklearną. Po dłuższej chwili milczenia profesor stwierdza, że nie może jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. – Ja sam nie zgodziłbym się zostać uwikłanym w taką pracę. Ale ty masz własną osobowość i musisz sam znaleźć odpowiedź we własnym sumieniu – mówi swojemu uczniowi.

30 sierpnia 1939 r. Józef Rotblat wyjeżdża do Liver­poolu. Dwa dni później wybucha wojna. Do Polski nie ma po co wracać, chciałby jednak w jakiś sposób pomóc okupowanej ojczyźnie. W polskim konsulacie panuje chaos, nikt nie ma czasu na zajęcie się naukowcem, który przekonuje, że jego wiedza na temat radiotechniki mogłaby okazać się przydatna. Fizyk skupia się zatem na pracy badawczej w laboratorium prof. Jamesa Chadwicka przy Uniwersytecie w Liverpoolu, a w listopadzie zostaje wykładowcą fizyki jądrowej. Studenci są wyrozumiali, ale czasami uśmiechają się do siebie, kiedy słyszą charakterystyczny, wschodni akcent Polaka.

Projekt Manhattan

Myśl o możliwości skonstruowania bomby przez Hitlera nie daje Józefowi spokoju. Postanawia porozmawiać na ten temat z prof. Chadwickiem. „Opowiedziałem mu o pomyśle, jak taka bomba mogłaby działać. O reakcji łańcuchowej. O tym, że musimy coś zrobić, by wyprzedzić Niemców” – wspominał naukowiec. Laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki oznajmia Rotblatowi, że może on rozpocząć tajne doświadczenia związane z bombą.

Informacja o zdolnym naukowcu z Polski dociera do kręgów rządowych. Rotblat zostaje zaangażowany w Projekt Manhattan. Na początku 1944 r. wyjeżdża do Los Alamos w stanie Nowy Meksyk, by w ośrodku odciętym od reszty świata zajmować się badaniem nieelastycznego rozpraszania neutronów. W wyniku nieostrożności współpracowników zostaje wystawiony na promieniowanie ok. 150 radów. Na własnej skórze przekonuje się o skutkach, które może wywołać wybuch bomby atomowej – przez kilka dni wymiotuje, ma złe wyniki krwi.

Szybko dochodzi do siebie, ale po kilku miesiącach traci ochotę na dalszą pracę. Po latach tłumaczy, że o wycofaniu się z Projektu Manhattan zadecydowała rozmowa z gen. Lesliem Grovesem. Głównodowodzący projektem miał stwierdzić, że prawdziwym celem skonstruowania bomby nie jest walka z Niemcami, ale podporządkowanie sobie Sowietów. „To wyznanie było dla mnie strasznie szokujące. Nie miałem złudzeń co do reżimu Stalina, zwłaszcza po jego porozumieniu z Hitlerem w sprawie zajęcia Polski w 1939 roku, ale poczułem do głębi, że to jest zdrada sojuszników” – wspominał naukowiec.

Pugwash

Rotblat informuje przełożonych, że rezygnuje z pracy. Decyzja budzi niepokój amerykańskiego wywiadu wojskowego, który oskarża naukowca o współpracę z Sowietami. W przygotowanym przez służby dossier znajduje się informacja, jakoby fizyk planował podróż do Polski i sprzedaż Rosjanom tajników budowy bomby atomowej. Ostatecznie zostaje oczyszczony z zarzutów, ale jego teczka wbrew zapowiedziom nie zostaje zniszczona. Amerykanie na wszelki wypadek dalej śledzą Rotblata, zupełnie nie zauważając w swoim otoczeniu prawdziwego sowieckiego szpiega – Klausa Fucha.

Po wojnie polski fizyk przenosi się do Londynu i przyjmuje brytyjskie obywatelstwo. W Szpitalu św. Bartłomieja prowadzi badania dotyczące wykorzystania promieniowania w medycynie. Jako pierwszy na świecie naukowiec zaczyna stosować izotop I do leczenia chorób tarczycy. Złe wspomnienia z czasów pracy nad bombą atomową nie dają mu jednak spokoju. Ciągle przeżywa ataki atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. Nie potrafi milczeć: w 1955 r. zostaje jednym z sygnatariuszy Manifestu Russella-Einsteina, w którym przedstawiciele świata nauki wzywają przywódców państw do pokojowego wykorzystania osiągnięć współczesnej techniki. Dwa lata później współtworzy pacyfistyczny ruch Pugwash, organizujący coroczne spotkania polityków i naukowców z obydwu stron żelaznej kurtyny. Wiele osób znowu oskarża go o flirt z Sowietami. Po latach jego wysiłek na rzecz pokoju docenia jednak Norweski Komitet Noblowski.

Józef Rotblat do ostatnich swoich dni powtarza słowa zaczerpnięte z manifestu Bertranda Russella, ojca duchowego Pug­wash: „Pamiętajcie o swoim człowieczeństwie i zapomnijcie o całej reszcie”. •

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji