Nowy numer 42/2018 Archiwum

Odwrót od nauki

Nie martwi mnie to, że w Sejmie odbędzie się dyskusja nad obowiązkiem szczepień. Martwi mnie to, że coraz większa grupa osób uważa, że szczepienia są zbędne.

O szczepieniach pisałem wielokrotnie. Uważam, że są one jednym z największych osiągnięć medycyny. Szczepienia mają na swoim koncie najwięcej uratowanych istnień. Pisząc to, słyszę, że jestem kupiony przez farmaceutyczne lobby, że nie chce mi się dociekać prawdy, że płynę jak śmieć z prądem, a tymczasem cała sztuka to iść w życiu pod prąd. Swoją drogą to samo ostatnio usłyszałem od młodego człowieka, który twierdził, że Ziemia jest płaska.

Szczepionki ratują życie. Widziałem to w wielu miejscach na świecie. Widzę to w długookresowych statystykach. Widzę to też dzisiaj, gdy coraz większa grupa ludzi uważa, że nieszczepienie jest OK. Szczepiąc dzieci, zapewniam im najskuteczniejszą ze znanych tarcz przed ciężkimi chorobami. Mógłbym cynicznie stwierdzić, że niewiele jednak mogę zrobić dla innych dzieci, których rodzice uważają, że szczepionki to bzdura, że to tylko opcja. Nie jestem cynikiem. Zależy mi na tym, żeby polio, odra czy krztusiec nie były dla nikogo zagrożeniem. W tym dla dzieci szczepionych. Przecież szczepienia nie dają 100 proc. ochrony przed bakteriami i wirusami. Szczepienia znacząco zmniejszają prawdopodobieństwo zachorowania. Ponadto w społeczeństwie są osoby, które z różnych powodów nie mogą być szczepione. Dla nich jedyną tarczą jest to, że w ich otoczeniu nie ma nosicieli. Gdy tzw. wyszczepialność spada, zagrożenie rośnie. A zagrożeni są nie tylko ci niezaszczepieni, ale wszyscy (choć oczywiście niezaszczepieni są narażeni znacząco bardziej). O tym dzieci uczą się na lekcjach biologii w szkole podstawowej. Z jakiegoś powodu ta wiedza zostaje jednak wyparta przez dawno już skompromitowane twierdzenie o związku szczepionek z autyzmem. Tę szkolną wiedzę wypierają niemające nic wspólnego z prawdą twierdzenia o masowych odczynach poszczepiennych czy o zmowie lekarzy i dziennikarzy.

Czy szczepionki powinny być obowiązkowe, czy dobrowolne? Godzę się na przymus zapinania pasów w samochodzie i na przymus zakładania kasku, gdy jadę motocyklem. Godzę się też na przymus corocznych badań technicznych samochodu. Bo te badania minimalizują prawdopodobieństwo (choć nie dają gwarancji), że moje auto dozna groźnej dla mnie awarii. Dla mnie za kierownicą, ale też dla mnie jako kierowcy innego samochodu, dla mnie rowerzysty czy dla mnie pieszego. Z tego samego powodu godzę się też na przymus szczepienia, choć wolałbym, żeby szczepienie dzieci (zakładanie kasku, zapinanie pasów itd.) było wynikiem przekonań, a nie administracji. Jednak póki fakty są wypierane przez mity, obowiązek w niektórych kwestiach chroni nas wszystkich. Jeżeli Sejm zlikwiduje przymus szczepień, będę miał do posłów prośbę. Wprowadźcie przynajmniej przepis, który zobowiąże odmawiającego szczepień rodzica do wzięcia udziału w zajęciach z podstaw biologii oraz do wizyty na szpitalnym oddziale dziecięcym. Wtedy będę spokojny o poziom wyszczepialności. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Gość
    12.10.2018 10:35
    Cyniczne jest też sprowadzanie tematu do stwierdzenia, że ludzie uważają szczepienia za zbędne. Znakomita większość rodziców szczepi swoje dzieci. Problemem jest niekończące się rozszerzanie kalendarza szczepień i brak możliwości jakiejkolwiek ingerencji w jego kształt ze strony rodzica. Czy dzieci autora były np. szczepione na pneumokoki? Czy ktokolwiek z czytających był? Jeśli ktoś chce zaszczepić swoje dziecko nikt mu tego nie broni. Problemem jest to, że jeśli ktoś woli zrezygnować z tego szczepienia grozi mu grzywna. Autor jest fizykiem, a nie lekarzem. Chciałabym przeczytać tekst p. Kucharczaka co on myśli na temat szczepienia szczepionka mi powstałymi na linii komórkowej WI-38.
    doceń 32
  • Trango
    12.10.2018 15:59
    Panie Rożek... Ludzie nie odwracają się od nauki. Ludzie odwracają się od powołujących się na naukę manipulatorów. To kolosalna różnica.
    doceń 29
  • SA
    12.10.2018 16:37
    Szanowny Panie Tomaszu, po lekturze Pana tekstu czuję się moralnie przymuszona do reakcji. Trudno mi czytać tekst zatytułowany „Odwrót od nauki”, w którym Autor sugeruje, jakoby przeciwnicy przymusowych szczepień byli osobami uciekającymi od wiedzy, od nauki (zajęcia z podstaw biologii lub wizyta na szpitalnym oddziale dziecięcym). Panie Tomaszu, byłam, widziałam, przeżyłam pobyty mojego dziecka na oddziale neurologii dziecięcej po podaniu obowiązkowej szczepionki. Niestety, większość lekarzy nie traktuje poważnie wątpliwości rodzicielskich dotyczących niepożądanych odczynów poszczepiennych uważając zapewne, że jest to margines. Optyka zmienia się, kiedy własne dziecko znajdzie się na tym marginesie. Jeśli mieszka Pan na Śląsku, to ma Pan możliwość odwiedzenia co najmniej kilkunastu miejsc, w których szukają pomocy rodzice dzieci, u których wystąpiły NOP-y. Warto wsłuchać się w ich relacje. To nie jest banda tępaków zamknięta na zdobycze nauki, to są rodzice, którzy już nie mają nadziei na to, że ich dziecko będzie się normalnie rozwijało. Użyte przez Pana porównania uważam za mocno nietrafione. Założenie kasku czy zapięcie pasów raczej nie wywoła u nikogo epilepsji albo zaburzeń rozwojowych, a szczepionka może. Może, co nie znaczy oczywiście, że u wszystkich osób spowoduje te same skutki. Ze względu na osobiste doświadczenia jestem mocno poruszona Pana wypowiedzią, zarówno treścią, jak i formą. Nie zgadzam się na życie w kraju, gdzie jako rodzic podpisuję zgodę na to, żeby moje dziecko dostało w szkole owoce czy mleko, a z drugiej strony nie mam prawa protestować przeciwko przymusowemu wszczepianiu materiału potencjalnie szkodliwego w imię poziomu wyszczepialności. Proszę zwrócić uwagę na to, co spotkało „nieprawomyślnie” głosujących posłów-lekarzy PiS (represje po głosowaniu za dalszymi pracami nad obywatelskim projektem znoszącym przymus szczepień). Czy to jest uczciwa debata? Oprócz argumentów medycznych są jeszcze etyczne – szczepionka powstała na linii komórkowej pochodzącej z aborcji. One też są ważne.
    doceń 33
  • SA
    12.10.2018 21:31
    Rzetelność naukowa wymaga udzielenia odpowiedzi na następujące pytania: jak wygląda tzw. wyszczepialność u dzieci imigrantów przebywających przecież w tych samych przedszkolach i szkołach co dzieci podlegające przymusowi szczepień? Albo u osób dorosłych pracujących na terenie Polski?
    Jak wygląda przymus szczepień w innych państwach?
    Do przemyślenia: wspomniane przez Pana tzw. długookresowe statystyki tracą znaczenie w momencie kiedy pojawia się NOP (a pojawia się, niestety, nie tylko w ulotkach szczepionek)
    doceń 25

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy