Nowy numer 42/2018 Archiwum

Czy "gender studies" to jeszcze nauka?

Troje naukowców postanowiło sobie zakpić z ideologicznego przechyłu współczesnych nauk społecznych.

Osoby, które traktują tzw. gender studies z olbrzymią podejrzliwością, właśnie dostali kolejny argument przeciwko tej „gałęzi nauki”. Troje naukowców, Helen Pluckorse, historyk z University of London, Peter Boghossian, profesor filozofii z University of Portland i doktor matematyki James Lindsay postanowiło ośmieszyć trendy dominujące obecnie w studiach kulturowych (a do nich zalicza się „gender studies”), sprawiające, że mają one więcej wspólnego z ideologią niż z poważną nauką. Napisali szereg artykułów, w których swoje najgłupsze, najbardziej niepoważne, absurdalne i pokręcone teorie dotyczące modnych tematów jak płeć kulturowa (czyli gender) opisać w sposób charakterystyczny dla tego typu nauki.

Jeden z tematów ich prac brzmiał: „Wejście przez tylne drzwi: zwalczanie homohisterii, transhisterii i transfobii heteroseksualnych mężczyzn poprzez stosowanie penetrujących zabawek seksualnych”. Autorzy w tym artykule „dochodzą do wniosku”, że używanie przez heteroseksualnych mężczyzn tego typu zabawek zmniejszyłoby ich transfobię. W innym artykule autorzy zaprezentowali „feministyczne ujęcie” Mein Kampf Adolfa Hitlera. W kolejnym proponowali stworzenie astrologii feministycznej i queer ze względu na „seksizm dotychczasowej nauki”. W jeszcze innym udowadniali, że mężczyzna, gdy „masturbuje się [myśląc] o jakiejś kobiecie bez jej zgody”, nawet jeżeli ona o niczym nie wie, to dokonuje on względem niej napaści seksualnej.

Najciekawsze jest w tym wszystkim to, że wspominane artykuły okazały się w „poważnych” czasopismach naukowych i często spotykały się z bardzo pozytywnymi recenzjami. Ale uczeni osiągnęli w ten sposób swój cel. Dowiedli oni, że współczesne studia kulturowe, a zwłaszcza gender studies, mają coraz mniej wspólnego z nauką, a coraz więcej z ideologią. Co ciekawe, naukowcy powtórzyli eksperyment amerykańskiego profesora matematyki Alana Sokala, który już w latach 90-tych ośmieszył penetrację nauk społecznych przez lewicową ideologię. Napisał on artykuł naukowy, celowo jak najbardziej bezsensowny, używając zwrotów, których on sam nawet nie rozumiał, w którym „udowadniał” że dotychczasowe teorie w naukach przyrodniczych mają „charakter prawicowy” i zastanawiał się nad związkami pomiędzy feminizmem a fizyką kwantową. Mimo celowej bezsensowności, artykuł spotkał się z pozytywnymi recenzjami wielu socjologów. Kiedy prowokacja wyszła na jaw, wywołała ona żywą dyskusję w środowiskach naukowych.

Co ciekawe, ostatnia prowokacja trzech uczonych nie była pierwszym przypadkiem, kiedy „gender studies” zostały ośmieszone. W 2013 r. norweski komik Harald Eia, sam mający doświadczenia w pracy naukowej w zakresie socjologii, postanowił najzupełniej serio wziąć się za kwestie równości płci. Norwescy naukowcy z zakresu „gender studies” nie potrafili odpowiadać na pytania o oczywiste różnice w kwestii płci, np. olbrzymie dysproporcje w wyborze poszczególnych kierunków studiów w samej Norwegii. Często reakcją na trudne pytania było zdanie „to nie ma znaczenia”. Kiedy norwescy naukowcy byli konfrontowani z merytorycznymi, popartymi wynikami badań opiniami naukowców z USA czy Wielkiej Brytanii, ci pierwsi reagowali na te fakty agresją. Rozmowy Haralda Eia zostały udostępnione pod postacią filmu „Gender equality paradox”. Efektem pracy komika była kontrola na Uniwersytecie w Oslo, zaprzestanie finansowania przez państwo gender studies na tym uniwersytecie i, w konsekwencji, zamknięciem Nordyckiego Instytutu Gender Studies.

Całkiem niedawno węgierskie ministerstwo zasobów ludzkich usunęło „gender studies” z węgierskich uniwersytetów. Decyzje umotywowano faktem, że kierunki te nie miały sensu ekonomicznego, gdyż nie ma żadnego zapotrzebowania na ich absolwentów na rynku pracy. Podkreślono też ideologiczny i nienaukowy charakter „gender studies”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • NICK
    10.10.2018 14:08
    "...reagowali na te fakty agresją" - to standard jeśli chodzi o lewaków. Brak argumentów merytorycznych z ich strony rodzi u nich agresję.
    doceń 27
  • Godzilla
    10.10.2018 19:22
    Nie da się ukryć, ze najlepszą reklamę"gender studies" zrobił Kościół katolicki. Histeria i mity , jakie narosły wokół pojęcia"gender" są autentycznie zdumiewające i jedynym sensownym wytłumaczeniem tegoż jest chyba tylko kompletne niezrozumienie, o czym mowa. Pleć kulturowa, najprościej mówiąc, to zbiór pewnych norm i wartości przypisywanych kobietom i mężczyznom w danym okresie czasu, w danej społeczności. Tyle. Nic o "wybieraniu płci", orientacji seksualnej etc. Reszta to pseudonaukowe wywody, wykoślawiające sens badań nad rolą kobiety i mężczyzny w społeczeństwie
    doceń 22
  • Kuba
    11.10.2018 01:42
    A na końcu jeszcze budujący przykład z Węgier, wzoru cywilizacji i potęgi, do której dążymy :) Zwracam uwagę szanownego autora, że jeśli to samo kryterium (zapotrzebowanie na rynku pracy, czy też ogólnie - w gospodarce) zastosować np. do teologii, to śmiało można byłoby zamykać wszystkie finansowane z budżetu uczelnie i wydziały teologiczne (trzy uczelnie katolickie, jedna niekatolicka, kilka wydziałów na publicznych uniwersytetach).

    W mojej ocenie dla działań takich, jak na Węgrzech, gospodarcza przydatność gender studies była wyłącznie pretekstem. Nieco bardziej zawoalowaną formą cenzury. Taką, jak dla komunistów w PRL było np. ograniczanie przydziałów papieru dla niewygodnych dla siebie wydawnictw katolickich. Czy autor jest entuzjastą cenzury?
  • Ewagriusz
    12.10.2018 15:42
    Myślę, że tu się pojawia szerszy problem wpływu różnych ideologii na naukę. Czym innym jest to badanie społecznych ról mężczyzn i kobiet w różnych kulturach i okresach historycznych, czym innym - negowanie istnienia natury człowieka. Był kiedyś film na YouTube, na którym jest jakiś, chyba szwedzki, dziennikarz skonfrontował takie ideologiczne dyrdymały z wynikami badań naukowych. A jako PS: miałem profesora, zajmującego się m. In. metodologią nauki, który mawiał, że nie ma zaufania do nauk że "studies" w nazwie i że prowadzą one w najlepszym przypadku do nauk "bezprzymiotnikowych". Analiza dotyczyła "studiów postkolonialnych".

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy