Nowy numer 2/2021 Archiwum

Czy wprowadzam w czyn Boże zamysły wobec mego życia?

Troszczysz się i niepokoisz o wiele. Mt 10,41

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».

A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».


Wbrew pozorom postawa Marty krzątającej się „koło rozmaitych posług” nie została skrytykowana przez Jezusa. W podobny sposób nasze codzienne zatroskanie o byt, o sprawy doczesne, o potrzeby bliźnich nie jest czymś niewłaściwym. Ważne jednak, by podejmowane przez nas plany i działania były zgodne z wolą Bożą. Czy mam w sobie wystarczająco dużo determinacji – wśród piętrzących się obowiązków i zajęć – by jak Maria usiąść u stóp Jezusa i całym sercem chłonąć to, co ma mi do powiedzenia podczas modlitwy, lektury Pisma Świętego lub adoracji? Czy wprowadzam w czyn Boże zamysły wobec mego życia? Wiem przecież dobrze, że to Ojciec Niebieski dał mi istnienie i w Nim samym ma ono kiedyś osiągnąć swą pełnię.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama