GN 49/2018 Archiwum

Między „Klerem” a „Eterem”

Dziś rozpoczął się 43 Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni. Większość mediów zrobiła już szum wokół filmu Smarzowskiego „Kler”. Jego przeciwwagą będzie „Eter” Zanussiego, który przypomina, że istnieje zło osobowe. Efekt jego działania widać właśnie w „Klerze”.

Ciekawe, że sztuka może tak działać na życie. Na przykład film „Kler”, który mało kto widział, ale już wielu chwali go i ekscytuje się nim; pisze, że reżyser trafił w dziesiątkę i pokazuje prawdę. Można powiedzieć, że Wojciech Smarzowski ma szczęście, bo premiera jego filmu trafia na moment, kiedy tak głośno o skandalach wśród księży i innym złu dokonywanym przez ludzi Kościoła. Niewątpliwie takie nagromadzenie wad księży jak w nowym obrazie autora „Domu złego” może zadziałać propagandowo i dodatkowo podkręcić nastroje społeczne.

Na tym samym festiwalu będzie mieć też premierę film Krzysztofa Zanussiego pt. „Eter”, w którym autor, od początku swojej twórczości zajmujący się duszą, pokazuje, jaki jest mechanizm działania zła. Przejmująco i wyraziście przedstawia, w jaki sposób wchodzimy w układ z szatanem. To działanie Złego dotyczy też jednak księży, którzy wcale nie mniej, a może nawet bardziej podlegają jego działaniu.

Na marginesie rozmowy o filmach mam jednak pytanie:  czy w zamęcie wywołanym wielością przerażających informacji o winach kapłanów zastanawiamy się, jaką cenę płacą za grzech swoich współbraci w kapłaństwie ci księża, którzy każdego dnia z oddaniem walczą o swoje kapłaństwo? Bo przecież każdy z nas nieustannie zmaga się ze sobą, aby być porządnym człowiekiem, dziennikarzem, lekarzem, sprzedawcą. W przypadku księdza to może największy trud, bo jego posługa jest związana ze służbą Tajemnicy, jaką jest nasza wiara. Trudno to sobie wyobrazić, dlatego jako pomocy użyję własnego wiersza, który jest próbą zrozumienia kapłaństwa. Bo każdy ksiądz, wybierając pewność, jaką jest Jezus Chrystus, nieustannie musi zmagać się z wieloma niepewnościami:

nie możesz wyjść z tej ciemnicy
bo przecież zawsze w ciemnicy czekasz
niespokojnie przy spokojnym ciele
uczeń Umarłego który miał zapisane w oczach
zmartwychwstanie ale nam znaków za mało
żeby je zobaczyć z zamkniętymi oczami
- oto wielka tajemnica wiary - powtarzasz dotykając
po omacku ciała a nawet krwi wargami
które nie mogą potem próbować ust kobiety
żeby nie zdradzić taka wierność zmienia ci twarz
już nie ty ale On któregoś dnia spojrzy mi w oczy

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • tomaszl
    17.09.2018 15:58
    Zawsze fascynują mnie te dywagacje nad fikcją jaką są filmy fabularne. To ze reżyser coś widzi tak, a nei inaczej nei ma żadnego praktycznego znaczenia. Bo jest to tylko subiektywnie zbudowana fikcja.
  • Mareczek
    17.09.2018 20:59
    ja jestem praktykującym katolikiem i uważam że cała histeria części grona moich współbraci katolików odnośnie wchodzenia na ekrany filmu kler jest dla mnie żałosna, godna litości. Co się tu bać? Pokazać że ksiądz też człowiek? Że święcenie- kropienie nie zawsze równa się świętość? Myślę że Ci co tak panicznie boją się tego filmu, po części są ludźmi którzy boją się prawdy .Prawdy o sobie, o drugim o swojej słabości, ale też tej prawdy o tej naszej ciemnej stronie, którą każdy z nas przecież też z nas ma. Jeszcze nie byli na filmie a już histeryzują? Czy Jezus histeryzował? Faryzeusze? tak. On - nie.
    doceń 19
  • Bajlando
    17.09.2018 21:00
    To nie są fikcje, kiedy znany arcybiskup posiada dwa oblicza. Jednym zwraca się do wiernych z pokorą i rzekomą miłością do Boga I bliźniego, a drugim do swoich podwładnych kapłanów, których traktuje jak roboli do zdobywania kasy. Obłuda i fałsz są tutaj prawdziwe, nie fikcyjne.
    doceń 16
  • Danka
    18.09.2018 09:17
    W Gościu Niedzielnym zawsze jest podwójna miara. Inna dla wierzących i księży inna dla reszty świata: liberałów, ateistów. Dla nas zawsze zrozumienie, wytłumaczenie. Tamtym sprzeciw i wojna. A przecież walkę należy prowadzić tylko z własnym grzechem nigdy cudzym. Niestety w Gościu niedzielnym wiele jest walki z cudzymi grzechami. A my zamiast bić się w piersi zawsze mamy wytłumaczenie. To nie my to szatan. To nie księża to szatan. Czy cała ta walka w Odbywająca się latami w Gościu Niedzielnym z "bezbożnym światem", to całe jednostronne zaangażowanie polityczne czy nie zaczyna się Wam wydawać ciut niestosowne.
    doceń 17

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy