Nowy numer 29/2019 Archiwum

Społecznicy na barykady!

Dzięki nim zaczęliśmy rozmawiać o smogu, dzikiej reprywatyzacji i deficycie mieszkaniowym. Czy aktywność ruchów miejskich przełoży się na ich dobry wynik w wyborach samorządowych?

Niespełna dwa miesiące przed rozpoczęciem walki o samorządy PKW zakończyła rejestrację komitetów wyborczych. Na liście znalazło się 27 podmiotów, których przedstawiciele będą zabiegać o głosy w więcej niż jednym okręgu. Do wyścigu o władzę w poszczególnych rejonach kraju zgłosiło się jednak aż 9 tys. lokalnych komitetów, wśród których największą aktywnością wyróżniają się ruchy miejskie. Ich działalność docenia coraz większa liczba obywateli. – Polacy są zmęczeni wojną dwóch największych partii, która na poziomie samorządu nie przekłada się na propozycje rozwiązań realnych problemów. To my pomagamy mieszkańcom reprywatyzowanych kamienic, próbujemy zatrzymać nielegalne wycinki drzew, walczymy o lepszą komunikację miejską – mówi GN Jan Mencwel, prezes stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Widoczni w mediach członkowie stołecznych ruchów miejskich nie są wyjątkiem na tle całego kraju. Praktycznie w każdym mieście wojewódzkim działają społecznicy, którzy powołują do życia organizacje lokalne. Czy są one jednak w stanie przełamać hegemonię dużych partii politycznych?

Języczek u wagi

– Wejście Polski do UE zaowocowało nadmierną komercjalizacją, która uderzała w mieszkańców wielu polskich miast. Partie nie potrafiły rozwiązać tego problemu, dlatego w 2007 r. zdecydowaliśmy się na powołanie do życia stowarzyszenia My Poznaniacy – mówi GN Lech Mergler, obecnie prezes Związku Stowarzyszeń Kongresu Ruchów Miejskich. Głównym celem współtworzonej przez niego organizacji było „kształtowanie środowiska miejskiego przyjaznego naturze i mieszkańcom”. Wśród członków stowarzyszenia przeważali ekonomiści, inżynierowie i nauczyciele. Średnia wieku wynosiła 55 lat. – To stereotyp, że w ruchach miejskich działają wyłącznie młodzi doktoranci socjologii, weganie i rowerzyści (śmiech) – dodaje Lech Mergler.

W 2010 r. stowarzyszenie My Poznaniacy jako pierwszy oddolny komitet w Polsce odniosło wyborczy sukces, otrzymując blisko 10 proc. głosów. Pomimo stosunkowo dobrego wyniku organizacja nie wywalczyła jednak mandatu w radzie miasta. Cztery lata później utworzone przez tę samą ekipę stowarzyszenie Prawo do Miasta zdołało poprawić ten wynik i wprowadzić do organu stanowiącego gminy jednego radnego. – Myślę, że 3–4 mandaty dałyby nam realny wpływ na sprawowanie władzy w mieście. W koalicji z większym podmiotem moglibyśmy stanowić języczek u wagi – przekonuje Lech Mergler. Realizacja takiego scenariusza byłaby spełnieniem marzeń każdego ruchu miejskiego startującego w wyborach samorządowych. Osiągnięcie tego celu jest jednak bardzo trudne.

Katolik z ateistą

– Hanna Zdanowska wiele razy obiecywała społecznikom realizację ich postulatów, ale jej zapowiedzi nigdy nie zostały zrealizowane. Przez ostatni rok organizowaliśmy debaty na temat wyzwań, które stoją przed miastem, pani prezydent nie przyszła na żadną z nich. Postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce – mówi GN Rafał Górski, lider stowarzyszenia Łódź Jest Nasza. Kandydat na prezydenta miasta wyjaśnia, że walka z władzą, która dysponuje wielomilionowym budżetem i dużymi zasobami urzędu, nie należy do najłatwiejszych zadań. W jego opinii kampania wyborcza to jednak najlepszy czas na to, żeby zostać zauważonym i doprowadzić do realnych zmian w mieście. W celu zwiększenia swoich szans w wyścigu wyborczym ruch zdecydował się na zawarcie porozumienia z Kukiz’15. Rafał Górski uważa, że połączenie lewicowej wrażliwości z prawicową nie jest przeszkodą w efektywnej współpracy. Na poziomie samorządu kwestie światopoglądowe schodzą bowiem na dalszy plan. Istotne stają się realne problemy mieszkańców: fatalny stan mieszkań komunalnych, dziurawe drogi, tysiące „kopciuchów” zanieczyszczających powietrze czy pozostawiający wiele do życzenia transport publiczny.

Pragmatyzm i gotowość do działania ponad podziałami to cechy charakterystyczne wszystkich ruchów miejskich. Takim wartościom hołduje także stowarzyszenie Prawo do Miasta. – Tezy, które sformułowaliśmy w naszym programie, odnoszą się do konkretnych problemów, a nie kwestii światopoglądowych. Ja jestem ateistą, a pani prezes – zaangażowaną katoliczką, działającą w radzie parafialnej. Nie ma między nami żadnych konfliktów – przekonuje Lech Mergler.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji