Nowy numer 45/2018 Archiwum

Twarze prymasa Hlonda

Dobre zdjęcie przekazuje nieraz więcej informacji aniżeli obszerny opis. Album zdjęć o prymasie Auguście Hlondzie jest dobrym tego przykładem. Inspiruje do refleksji o życiu i dziele wielkiego kapłana.

Jubileusz 95-lecia istnienia „Gościa Niedzielnego” świętujemy przy grobie sługi Bożego kard. Augusta Hlonda w archikatedrze warszawskiej. Prymas Hlond był założycielem tygodnika i jego duchowym przewodnikiem. Do jego przesłania o misji „Gościa” odwoływaliśmy się na przestrzeni dziesięcioleci wielokrotnie. To dobra okazja, aby napisać o znakomitym wydawnictwie, jakim jest album Łukasza Kobieli pt. „August Hlond 1881–1948”, wydany niedawno przez IPN oraz Stowarzyszenie Pokolenia. Nigdy dotąd nie udało się zebrać zdjęć dokumentujących całe życie jednego z najważniejszych hierarchów Kościoła w Polsce w ubiegłym stuleciu, postaci nadal nie najlepiej znanej, zwłaszcza młodszemu pokoleniu.

Zdjęcia z całego świata

Album powstał w wyniku kilku lat benedyktyńskiej pracy Łukasza Kobieli, który przeprowadził kwerendę w blisko stu archiwach w Polsce i poza granicami, zarówno w zespołach kościelnych, jak i świeckich, oraz korzystając ze zbiorów osób prywatnych. Zaledwie część zebranego materiału znalazła się w tym wydawnictwie, a i tak zaprezentowano w nim unikatową kolekcję kilkuset zdjęć, pozwalającą prześledzić wszystkie etapy bogatego i pełnego wydarzeń życia prymasa Polski. Wartością samą w sobie są zdjęcia rodzinne Hlondów, skromnej wielodzietnej śląskiej rodziny z Brzęczkowic, wówczas na przedmieściach Mysłowic, dzisiaj wchłoniętej przez miasto, a także przedstawiające pejzaż stron rodzinnych przyszłego prymasa. A było to miejsce niezwykłe, gdyż położone nieopodal tzw. Trójkąta Trzech Cesarzy, gdzie stykały się granice trzech zaborów, co ma znaczenie symboliczne. Biografia prymasa jest bowiem także opowieścią o odradzaniu się państwa polskiego i jego walce o przeżycie.

Jedną z zalet albumu jest prezentowanie biografii Augusta Hlonda na tle epoki. Zdjęciom przedstawiającym kardynała w różnych życiowych sytuacjach towarzyszą interesująco dobrane fotografie z danej epoki. Wprowadzają w atmosferę tamtych czasów, nieraz zaskakują innym spojrzeniem na wydarzenia, zdawałoby się, dobrze znane. Kobiela dobiera bowiem zdjęcia nie „opatrzone”, które nie weszły do katalogu powszechnie reprodukowanych ilustracji epoki. Dzięki temu mamy możliwość nie tylko poznania klimatu miejsc, w których prymas przebywał, m.in. na salezjańskich placówkach we Włoszech oraz w Austrii, czy Górnego Śląska z okresu powstań i plebiscytu, ale także zetknięcia się z realiami tamtej epoki, strojami, fryzurami, mimiką twarzy bądź ekspresją gestów, zmieniającą się przecież w czasie. Towarzyszy temu oszczędny, ale sugestywny opis autora, w którym najważniejsze fakty z życiorysu prymasa wplecione są w realia epoki.

Prymas Hlond jest chyba pierwszym polskim duchownym, który posiada tak obfitą dokumentację fotograficzną. Paradoksalnie w trakcie prac nad albumem okazało się, że najmniej zdjęć zachowało się z okresu katowickiego, kiedy ks. August Hlond tworzył zręby kościelnej administracji w Katowicach jako administrator apostolski polskiej części Górnego Śląska, a później pierwszy biskup katowicki. Kiedy zostaje prymasem, fotoreporterzy towarzyszą mu stale w jego poczynaniach duszpasterskich. Dzięki temu dysponujemy obszerną kolekcją zdjęć, jakiej wcześniej nie miał żaden polski hierarcha. W albumie posługa z okresu prymasowskiego podzielona jest na różne obszary aktywności. Uwypuklona w ten sposób została rola, jaką kard. Hlond odgrywał zarówno w Polsce, jak i w Kościele powszechnym.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji