Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ewangelia ponad konstytucją

Gdyby nie odwołanie się do wartości zawartych w Ewangelii, przywódcy zbrodniczych totalitaryzmów, którzy ustanawiali prawa pozwalające mordować ludzi, uniknęliby kary.

Co jakiś czas odżywa spór o to, czy Ewangelia stoi ponad konstytucją, albo inaczej – prawo Boże ponad prawem stanowionym. W ostatnim czasie pojawiła się ostra krytyka słów, jakie metropolita częstochowski abp Wacław Depo wygłosił w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, 15 sierpnia, na Jasnej Górze. W homilii mówił m.in. o moralności, zwycięstwie prawdy i miłości w dziejach ojczyzny. W tym kontekście stwierdził: „bardzo boleśnie powróciły w ostatnim czasie wypowiedzi, że w Polsce rządzi konstytucja, a nie Ewangelia, że konstytucja ma iść przed Ewangelią”. Stwierdzenie to mocno poruszyło środowiska lewicowe. Jego krytyka ujawniła niezrozumienie stanowiska Kościoła wobec prawa świeckiego, m.in. przypisywanie ludziom wierzącym dążenia do wprowadzenia w Polsce państwa teokratycznego. W rzeczywistości spór ten nie dotyczy wymiaru religijnego, lecz filozofii prawa, a konkretnie jego wymiaru etycznego. Czy człowiek może uchwalić dowolne prawo, czy też powinno być ono zgodne z uniwersalnymi wartościami, których źródłem jest m.in. Ewangelia?

„Niemądre tezy”

Jak się można było spodziewać, na słowa abp. Depo zareagowała „Gazeta Wyborcza”. Red. Paweł Wroński nie ma wątpliwości, że „spór o pierwszeństwo” między Ewangelią a konstytucją „nie ma sensu”, gdyż to ustawa zasadnicza „gwarantuje wolność religijną, wolność kultu i wolność wygłaszania nawet niemądrych tez przez książęta Kościoła”. Redaktor GW nie dostrzega, że wolności te znalazły się w konstytucji z powodu przyjęcia określonego systemu wartości, wywodzących się od nauczania Kościoła o godności człowieka, z której wypływa m.in. prawo do wolności. Kolejność była więc odwrotna – ustawa zasadnicza ujmuje w przepisy wartości, których źródło znajdziemy w nauczaniu Chrystusa.

Patrząc na ten problem z innej perspektywy, można zadać pytanie: czy gdyby w naszej ustawie zasadniczej nie było gwarancji wolności sumienia, to należałoby się tej ustawie podporządkować? Nie. Wolność jest bowiem wartością przyrodzoną, której prawo ustanowione przez człowieka nie może odbierać czy ograniczać. W tym sensie Ewangelia stoi ponad konstytucją.

„Normy religijne”

Głębszą, choć nie mniej nietrafną, analizę słów abp. Depo przeprowadził dr hab. Paweł Bortkiewicz. Na łamach „Polityki” stwierdził, że są one przejawem odwiecznego sporu „między systemem prawa stanowionego, którego zwieńczeniem jest konstytucja, a systemem norm religijnych”. Dalej stwierdził, że w euroatlantyckiej kulturze prawnej pierwszeństwo daje się prawu stanowionemu.

Opinie P. Bortkiewicza ujawniają częsty błąd w myśleniu lewicy, jakoby Kościół katolicki chciał narzucić swoje normy religijne całemu społeczeństwu, nie uwzględniając faktu, że żyją w nim niewierzący czy wyznawcy innych religii. Przekonanie, że Kościół do tego dąży, jest w tym środowisku tak ugruntowane, że nawet nie próbuje się go uzasadniać. Tymczasem nie ma to potwierdzenia w faktach. Wśród norm wskazanych przez Jezusa w Ewangelii oraz w Dekalogu są zasady wprost odnoszące się do Boga oraz nakazy, do których przestrzegania wiara nie jest konieczna, choć stoi za nimi autorytet Boga. Otóż nauczanie Soboru Watykańskiego II bardzo jasno wskazuje, że norma o charakterze czysto religijnym nie powinna stawać się prawem państwowym. Także w żadnym oficjalnym stanowisku naszego episkopatu, a nawet w wypowiedziach poszczególnych biskupów nigdy nie pojawił się postulat, żeby np. w prawie świeckim zapisać nakaz wiary w Boga czy uczestniczenia we Mszy św. w niedziele. Co więcej, Kościół naucza, że państwo powinno być instytucją świecką. Nie wdając się w głębsze rozważania historyczne o relacjach państwa z Kościołem – znamienne jest to, że nigdy nie powstało chrześcijańskie państwo teokratyczne, na którego czele stałby duchowny, a normy religijne byłyby prawem świeckim. Tymczasem w islamie teokracja jest właściwie normą.

Wartości chrześcijańskie

Ktoś zaprotestuje – przecież Kościół w Polsce często wypowiada się na temat prawa świeckiego, np. zakazu aborcji czy in vitro. To prawda, tylko że należy odróżnić normy czysto religijne od norm wywodzących się z uznawanych powszechnie uniwersalnych wartości. Otóż w Ewangelii i Dekalogu są zawarte takie normy i właśnie o nie upomina się chrześcijaństwo, aby powszechnie obowiązywały. Część z Dziesięciorga Przykazań jest podstawą euroatlantyckich systemów prawa, jak zakaz zabijania, kradzieży czy oszukiwania. Czy dlatego, że objawił je Bóg, ludzie niewierzący mają je odrzucić?

Profesor Leszek Kołakowski, który jest autorytetem dla środowisk lewicowych, w wywiadzie, jaki przeprowadziłem z nim w 2008 r. („Europa”, dodatek do „Dziennika Polska, Europa, Świat”), wprost mówi o chrześcijańskich podstawach prawa świeckiego: „absurdem jest zaprzeczać temu, że również nasze prawo, nasze zakazy i nakazy są w znacznym stopniu pochodzenia chrześcijańskiego, do czego często nie lubimy się przyznawać”.

Lewica, postulując państwo neutralne światopoglądowo, rozumie przez to także neutralność aksjologiczną. Ta druga nigdy nie istnieje, prawo bowiem zawsze opiera się na jakichś wartościach. Lewica stosuje tu nieuczciwy zabieg, chce wykluczyć z przestrzeni publicznej wartości, które wywodzą się z Ewangelii, pod pozorem narzucania wiary, tymczasem ich propozycje rozwiązań prawnych też wywodzą się od zasad, które chcą narzucić innym. Na przykład postulują nadanie zwierzętom takich samych praw jak ludziom, powołując się przy tym na poglądy australijskiego filozofa Petera Singera. Dlaczego tezy filozofa mają być podstawą do tworzenia prawa, a wartości chrześcijańskie nie?

Pojawia się tu kwestia źródeł prawa, autorytetu, który stoi za daną normą – dlaczego mamy np. nie zabijać innych albo nie kraść. Lewica ma swoich Singerów czy Marksów, dla ludzi wierzących źródłem wartości i praw jest Boże objawienie. Uzasadnienie dla danej wartości jest czymś innym niż jej przestrzeganie, dlatego prawo objawione przez Boga mogą uznawać także niewierzący.

Prawo naturalne

Gdy biskupi mówią, że prawo Boże jest ponad stanowionym, w sposób skrótowy, symboliczny wyrażają nie tylko prawdę, że dla katolików najważniejsze są zasady zawarte w Ewangelii. Chodzi im także o to, że prawo stanowione nie może być sprzeczne z chrześcijańskim systemem aksjologicznym, który ma charakter uniwersalny. Ponieważ stosując ten skrót myślowy, spotykają się z zarzutami o dążenie do narzucenia całemu społeczeństwu norm religijnych, w dyskusji na forum świeckim Kościół powołuje się na prawo naturalne. Streszcza je zasada: „Dobro czyń, a zła unikaj” albo „Czyń drugiemu to, co chciałbyś, aby tobie czyniono”.

Ze strony lewicy pojawia się zarzut, że prawo naturalne to nic innego niż normy religijne, tylko Kościół zmienił nazwę, aby omamić ludzi. Tymczasem refleksje nad prawem naturalnym sięgają czasów starożytnych. Zajmowali się nim wybitni filozofowie, m.in. Arystoteles, św. Tomasz z Akwinu, Hobbes czy Kant. Od czasów rzymskich do końca XVIII w. stanowiły główny nurt filozofii prawa. Współcześnie koncepcja prawa naturalnego mówi, że człowiek za pomocą rozumu jest zdolny rozpoznać podstawowe kierunki działania moralnego, które są zgodne z jego naturą. Te kierunki działania moralnego mają charakter obiektywny, uniwersalny i niezmienny, stanowią podstawę nie tylko zasad etycznych, ale także systemów prawnych i politycznych.

W XIX w. zaczęła dominować koncepcja pozytywizmu prawniczego, w której człowiek stanowi prawo w oderwaniu od ocen moralnych. Sprawiedliwe jest każde prawo, które ustalił prawodawca. Jego źródłem nie są więc uniwersalne normy, lecz decyzja człowieka. Stąd koncepcje pozytywizmu prawniczego i prawa naturalnego uważane są za sprzeczne. Przykładem pozytywizmu prawniczego jest prawo nazistowskich Niemiec. Zostało ono stworzone przez Hitlera w oderwaniu od norm moralnych, które uznawał cywilizowany świat. Gdy III Rzesza upadła, zwycięskie państwa chciały rozliczyć nazistowskich zbrodniarzy. Jednak pojawił się problem, na podstawie jakiego prawa ma to się odbywać, skoro np. Holocaust został przeprowadzony zgodnie z obowiązującymi w hitlerowskim państwie ustawami. Trybunał Norymberski, który sądził nazistowskich zbrodniarzy, oparł swoje wyroki na prawie naturalnym. Także powstała w 1948 r. „Powszechna deklaracja praw człowieka” wychodzi z koncepcji prawa naturalnego.

Współcześnie obydwie koncepcje próbuje się pogodzić, wskazując, że prawo naturalne jest nadrzędne i zawsze obowiązuje, jednak zawiera normy ogólne, które w sposób szczegółowy wyraża dopiero prawo pozytywne. Jednak te ostatnie należy interpretować zgodnie z prawem naturalnym. Na przykład sędzia nie powinien wydać wyroku sprzecznego z prawem naturalnym, a jeśli tak zrobi, nie należy tego wyroku uznawać. Dlatego właśnie Ewangelia, jako źródło uniwersalnych wartości, stoi przed konstytucją, która te wartości ujmuje w szczegółowe przepisy.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama