Reklama

    Nowy numer 46/2018 Archiwum

Religia czy karykatura religii?

Jezus oczekuje nie tyle zewnętrznej poprawności, ile głębokiego nawrócenia.

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.

Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?»

Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji».

Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».


1. Przeciwnicy Jezusa nie atakują Go wprost, ale zwracają uwagę na niedoskonałość Jego uczniów: „Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?”. Tak bywa często i dziś. Ci, którzy nie chcą się nawrócić i przyjąć Dobrej Nowiny, koncentrują się na słabościach chrześcijan czy duchownych. Oczywiście tych słabości, a nawet grzechów ciężkich, nie brakuje, jednak tak jak w przypadku faryzeuszów wielu współczesnym krytykom Kościoła na ogół nie chodzi wcale o to, by udoskonalić uczniów Jezusa. Nie chodzi im o dobro Kościoła. Atak bywa formą samousprawiedliwienia. Bywa wymówką dla tego, by nic nie zmieniać w swoim życiu. Łatwiej jest zaglądać w cudze sumienia niż we własne.

2. Odpowiedź Pana jest zdecydowana i twarda. Jezus nie usprawiedliwia niedoskonałości swoich uczniów, nie daje się też wciągnąć w dyskusję o interpretacji szczegółowych zasad regulujących żydowską religijność. Demaskuje obłudę swoich przeciwników. Pyta o ich serce, o ich sumienie, o ich własną przejrzystość. Posługuje się cytatem z proroka Izajasza: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie”. To jest zarzut Jezusa wobec oponentów. Autentyczna i konieczna krytyka Kościoła powinna płynąć z serca, które jest blisko Boga. Ludzie święci często krytykowali Kościół. I taki prorocki głos jest bardzo potrzebny, bo stanowi wezwanie do nawrócenia. Trzeba go jednak odróżniać od wycia wilków udających zatroskanie o Kościół, a w gruncie rzeczy dążących do jego osłabienia i cieszących się z jego upadku.

3. „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli (…)”. Lista grzechów jest dłuższa. Ale ciekawe jest to, że na pierwszym miejscu Jezus wymienia „złe myśli”. Czy nie jest tak, że grzeszne czyny mają swój początek w dopuszczeniu do siebie złych myśli? Pokusa atakuje najpierw wyobraźnię, świat myśli. Pokusa wciąga w dialog i to jest równia pochyła. Zło zaczyna nas przekonywać do swoich racji, neutralizując głos zdrowego sumienia. Ryba psuje się od głowy. Najpierw są złe myśli, potem słowa i czyny.

4. I znowu pojawia się kwestia serca. Jezus zwraca uwagę, że to człowiek ostatecznie wybiera zło lub dobro. Świat zewnętrzny wywiera na nas wpływ, ale to człowiek wybiera. Serce trzeba rozumieć jako „miejsce” decyzji człowieka, jako synonim wolności. Z wolności rodzi się dobro, ale z niej także może rodzić się zło. Dlatego wolność jest tak niebezpiecznym darem, co podkreślał Jan Paweł II. Jest trudem wielkości.

5. Jezus oczekuje nie tyle zewnętrznej poprawności, ile głębokiego nawrócenia. Chce przemiany serca. Nie chodzi o to, by lekceważyć przepisy, zasady, prawo czy tradycję. Forma musi służyć treści. Czystość rytualna bez czystego serca nie służy niczemu i nikomu. Pobożność, która służy za fasadę ukrywającą jakieś ciemne sprawy, jest karykaturą religii. W religii chodzi o prawdę, nie o wizerunek. O to, by stawać się miłym Bogu, a nie przymilać się ludziom. 

« 1 »
oceń artykuł
  • Savonarola
    02.09.2018 05:23
    Kosciol pelen jest ludzi religijnych. Ludzi nawroconych,narodzonych na nowo jest w Kosciele niewielu. Momentem przelomowym w zyciu chrzescijanina powinien byc chrzest, pojmowany jako swiadome zanurzenie w smierc i zmartwychwstanie Jezusa,tymczasem w Kosciele powszechnym chrztu udziela sie niemowletom,a naczelnym "bostwem" Kosciola stala sie Maryja. Sukces Kosciola polega na tym,ze tak naprawde Kosciol niewiele od nas wymaga.Wystarczy przyjsc na msze w niedziele,powtorzyc wyuczone formulki,wstac,kleknac,wrzucic pieniazka na tace,powiedziec amen i wrocic do domu w poczuciu usprawiedliwienia i przekonania,ze jest sie lepszym od tego tam- lewaka,ktory do kosciola nie chodzi.Takie status quo odpowiada zarowno Kosciolowi jak i tak zwanym wiernym,ktorzy czesto instytucje Kosciola utozsamiaja z samym Bogiem...Sa tez jednak w Kosciele ruchy ,ktore,moim zdaniem pozwalaja patrzec na przyszlosc Kosciola z pewnym optymizmem.Mam tu na mysli Nowa Ewangelizacje,Ruch Odnowy w Duchu Swietym,Koscioly Domowe,Kursy Alfa, wieczory uwielbien. Kosciol patrzy na te ruchy z pewnym niepokojem,ale dla szukajacych BOGA katolikow jest to szansa,ze narodza sie na nowo i poznaja TEGO ktory JEST w ramach Kosciola powszechnego.
    doceń 2
  • podaj nick
    02.09.2018 09:59
    ryba psuje się od głowy, nie wiadomo, czy ci pasterze, których mamy obecnie to jeszcze są "moi uczniowie" czy kogoś innego, a to raczej nie jest łatwe do pogodzenia, żeby ich dalej traktować jak uczniów pana ze wszystkimi tego konsekwencjami, raczej to przynosi szkodę wiernym żyjącym w iluzji niż "znalezienie Pana" przez praktyki z udziałem takiego grona
    doceń 0
  • Albert
    02.09.2018 11:17
    Jeżeli chcemy Ewangelizować, to najpierw musimy odkłamać język. Używamy różnych słów, których znaczenia niewielu, albo nikt nie jest w stanie wytłumaczyć. Najbardziej zakłamanym słowem jest słowo "religia".Przecież wszyscy ludzie na świecie, oprócz tych, którzy nie mają celu w życiu i żyją jak roślinki, są wyznawcami jakiejś religii, bo religia jest to wyznawany światopogląd, określający cel życia człowieka na tym świecie, według którego każdy wyznawca żyje. Dlaczego ludzie żyją według światopoglądu? Bo nikt na świecie nie ma wiedzy na temat źródła i przyczyny powstania tego świata i wszyscy mogą jedynie wierzyć co nimi było. A więc nie ma ludzi niewierzących, jak głupcy nazywają materialistów, bo materialiści też tylko wierzą że świat materialny powstał samoistnie z niczego. Słowo "niewierzący" też jest słowem totalnie zakłamanym. Następnym słowem zakłamanym jest słowo "serce". Serce jest to organ cielesny i w nim nie ma żadnych myśli. To co przez głupotę nazywane jest sercem, jest duchem. To duch osoby jest źródłem jej woli. To jakiś , głupiec, albo dywersant materializmu, sercem nazwał ducha osoby, aby z wszelkiej przekazywanej treści wyeliminować sferę duchową, która jest najważniejszym wątkiem religii chrześcijańskiej. Głupota jest winą, jak jasno powiedział w dzisiejszej Ewangelii Chrystus. Głupota jest to stan ludzkiej świadomości nie pozwalający na prawidłowym odróżnianiu dobra od zła.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.