Nowy numer 45/2018 Archiwum

Miejsce wytchnienia

Co dla przymuszanego jest obowiązkiem, to dla przekonanego jest uprawnieniem.

Choć lato chyli się już ku upadkowi, widać jeszcze po gablotkach i słychać po kościołach hasło: „Od Boga nie ma wakacji ani urlopu”. Lub coś w tym guście. Od dziecka to słyszałem i zawsze wtedy robiło mi się nieprzyjemnie, bo miałem wrażenie, że ksiądz właśnie zadał mi na wakacje tonę zadań z religii. To było tak, jakby mi powtarzano: „Nie myśl sobie, że z wiarą będziesz miał tak samo fajnie jak ze szkołą. Oj nie. Kościół to obowiązek, od którego nie ma ucieczki ani wytchnienia”. W takich warunkach to człowiek nawet o matmie był gotów cieplej pomyśleć niż o Panu Bogu. Tak więc kto słyszy, że w Kościele „nie ma wakacji”, może liczyć już tylko na wagary.

To niby błahostka, ale śmiem twierdzić, że podobne hasła wytwarzają w wielu głowach fałszywy obraz Boga i Kościoła, a to może mieć fatalne następstwa. Bo przecież to tak nie jest. Żeby było zgodnie z prawdą, należałoby raczej powiedzieć: „Z Bogiem jesteś zawsze na wakacjach”. Albo: „W Kościele zawsze odetchniesz”.

Nie chodzi o reklamowe podkręcanie rzeczywistości ani o jakąkolwiek manipulację. Dobra Nowina jest zawsze dobra i prowadzi wyłącznie do poprawy sytuacji człowieka. Czy to nie Jezus wzywa: „Przyjdźcie do Mnie utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię”? Jeszcze nie widziałem takiego, który wyszedłby zmordowany ze Mszy, albo takiego, którego wyczerpałaby adoracja Najświętszego Sakramentu. No chyba że go tam ktoś zaciągnął siłą, ale nie o takich przypadkach mowa. Znam jednak historię z parafii, w której jest wieczysta adoracja, o człowieku, który nie mógł zjawić się na swoim nocnym „dyżurze” przed Jezusem (wierni podzielili się tak, żeby cały czas ktoś tam w nocy się modlił). Poprosił więc znajomego o zastępstwo. Ten wymawiał się, że nie jest wierzący. – No to po prostu tam godzinę posiedzisz, ja ci zapłacę – oznajmił. Znajomy zgodził się. Ale nazajutrz przyniósł pieniądze z powrotem i powiedział: „Ja już będę chodził”.

W nocy będzie chodził na adorację! Dobrowolnie i z ochotą będzie więc robił to, o czym wcześniej nie chciałby nawet słyszeć. Dlaczego? Bo spotkał żywego Jezusa. Wie, jakie to wspaniałe, i z radością weźmie na siebie Jego „jarzmo” – bo już wie, że ono jest słodkie.

Nasz problem często polega na eksponowaniu wymagań wobec tych, którzy nie mają pojęcia, po co mieliby je realizować. Wierszyk: „Do kościoła chodzić trzeba, żeby dostać się do nieba”, był może dobry, gdy ludzie powszechnie, wierzyli w niebo. Dziś bez osobistego doświadczenia wiary nikt nie uwierzy, że w kościele spotka go coś lepszego niż możliwość szybkiego wyjścia po skończonych ceremoniach.

Ludzie muszą mieć możliwość dotknięcia Jezusa – a gdy to się stanie, nie trzeba im będzie mówić o obowiązkach.

Wakacje się kończą. Ale bez paniki: jest Kościół.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • gość
    23.08.2018 13:36
    Jeśli kiedyś Roger Foley poprosi o środki przeciwbólowe, to zostanie to odebrane jako "zgoda (prośba) na eutanazję".
    doceń 3
  • Rafał
    23.08.2018 15:38
    "Jeszcze nie widziałem takiego, który wyszedłby zmordowany ze Mszy" - Szanowny Panie, ze Mszy Świętej można wyjść zmęczonym, samemu mi się zdarzało. Była to sytuacja, w której byłem odpowiedzialny w jakimś stopniu za jej przebieg jako ceremoniarz. A być tam chciałem. I nawet czułem zadowolenie. Ale byłem zmęczony
    doceń 55
  • Jakub
    24.08.2018 23:50
    W większości parafii adoracja to pół godzinki na tydzień, czasem dochodzi do tego różaniec na głos. Potem dzwonki i... Pan Jezus wędruje do tabernakulum jak papuga do klatki.
    doceń 3
  • nick
    26.08.2018 16:12
    Można wyjść po Mszy może nie "zmordowanym", ale zmęczonym hałasem ze względu zbyt głośną grą organisty i jego dominujący śpiew. Brakuje chwili ciszy na NOM, a tym samym możliwości skupienia i modlitwy.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji