Nowy numer 33/2018 Archiwum

Przywilej niedoli

Powodzenie właściwie ocenia się z nieba, nie z ziemi.

Jak każe tradycja, w sierpniu dyskutuje się o tym, czy powstanie warszawskie wybuchło słusznie, czy też niesłusznie. W debacie pojawia się też wątek rzekomego upodobania Polaków do świętowania klęsk. Ale ja pytam: a co mamy świętować? Nawet odzyskanie niepodległości, nasz największy sukces stulecia, oznacza, że wcześniej tę niepodległość straciliśmy. Skoro mieliśmy w historii więcej klęsk niż sąsiedzi (którzy zresztą bywali ich przyczyną), to częściej też niż oni czcimy pokonanych. Gdyby powstanie warszawskie okazało się zwycięskie, mielibyśmy defiladę i imprezę, a że zwycięskie nie było, no to mamy pogrzeb i stypę.

Tylko czy to takie złe? Gdy zaborcy/okupanci pęcznieli od sukcesów, od potęgi gospodarczej i militarnej, my im tę potęgę we łzach budowaliśmy – na przykład na Syberii albo na robotach u bauera. I to się przekładało właściwie na wszystko, choćby na literaturę. Gdy najlepsi poeci u sąsiadów, zrelaksowani, opiewali piękno kobiet, kwiatów i zachodów słońca, nasi wieszcze wyszarpywali z siebie duszę. I to ostatecznie okazało się dużo głębsze, a przez to cenniejsze. Bo jakoś tak jest, że nie umie celebrować banału ten, komu płonie dom. Nie potrafi się delektować pogodą ktoś stojący na rumowisku swoich nadziei. On jest zmuszony do mierzenia się z prawdziwymi problemami. On musi przeżyć, gdy inni chcą się tylko wyżyć. Dojrzewa, gdy inni gniją. W bezustannym wysiłku rozwija mięśnie, gdy inni, zadowoleni, obrastają sadłem.

W ostatecznym rozrachunku może się okazać, że klęski służą społeczeństwom nie gorzej niż zwycięstwa, a czasem nawet lepiej. Wyraźnie widać to w Starym Testamencie. Cała historia Izraela to pasmo odejść od Boga w chwilach powodzenia i powrotów w czasach niedoli. Stan zadowolenia, beztroska i poczucie bezpieczeństwa jakoś często stwarzają w ludziach przekonanie, że to ich zasługa i że są samowystarczalni – czyli że Bóg nie jest im do niczego potrzebny. I zaczyna się moralna degradacja, która prowadzi do prawdziwego nieszczęścia, jakim jest utrata zbawienia – czyli potępienie. W tej sytuacji narzuca się wniosek, że niedola, choć paskudna, wcale nie musi być znakiem braku Bożej życzliwości.

Kilka lat przed wojną s. Faustyna słyszy od Jezusa: „Polskę szczególnie umiłowałem”, a potem… sześć milionów ofiar wojny i pół wieku komunistycznej niewoli. To tak ma wyglądać Boża łaskawość?

A jeśli to dzięki niedoli do dziś nie straciliśmy z oczu rzeczy najważniejszych? Żyjemy przecież po to, żeby dojść do zjednoczenia z Bogiem.

Do dziś brzmią mi w uszach słowa Jana Pawła II: „Wartość to jest to, co kosztuje”. Cóż, są sprawy, dla których każdy ziemski koszt jest wart poniesienia.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • Zuza
    09.08.2018 12:10
    Ryzykowna teza... ale argumentacja mnie przekonuje!
    doceń 3
  • Dlaczego klasycy
    09.08.2018 16:01
    - Ujmij trochę łaski nieba!
    Daj spokoju w zamian, chleba!
    Innym udziel swej miłości!
    Nam - sprawiedliwości!
    doceń 3
  • CzytelniK
    10.08.2018 02:20
    Panie Franciszku, dziękuję za ten mądry tekst, ciekawe spojrzenie.
    Przepraszam, że w swoim komentarzu nieco od niego odejdę
    Bardzo do mnie przemawia zawsze kiedy wspomina Pan o Faustynie. Dzięki płytom z Dzienniczkiem dołączonym swego czasu do Gościa, na nowo (po przeczytaniu z dziwną pasją co postrzegam jako Łaskę bo do książek mnie nie ciągnie) "przeszedłem" Dzienniczek, poznałem lepiej Faustynę, która stała mi się bardzo bliska przez to, i ku swemu zdziwieniu po przesłuchaniu trzech płyt na mojej 40 minutowej trasie do pracy już któryś raz z kolei zaczynam od nowa i wciąż słyszę nowe rzeczy. Dzięki temu zarówno Faustyna jak i Jezus stają się tacy bliscy, zaprzyjaźniam się z nimi. Chcę też skomentować teksty Pana Żony w blogach (nie zrobię tego bezpośrednio w blogu bo nie mam konta i tak jakoś, rozumie Pan). Teksty Pani Joanny są bardzo dobre, zabawne, inteligentne. Ale przy tym wszystkim najbardziej do mnie przemawia kiedy pisze ona o spowiedzi. Było kilka tekstów, gdzie spowiedź była albo głównym tematem albo wątkiem w tekście i za każdym razem Pani Joanna przemawiała wprost do serca. Nie chcę Państwa narażać na jaką pychę, ale Wasze teksty są pierwszymi po jakie sięgam w Gościiu, zawsze się za nimi rozglądam i serdecznie za nie dziękuję. Z Bogiem
    doceń 1
  • XJ5
    11.08.2018 12:34
    - Nigdzie na świecie nie potrafią zrozumieć, jak można świętować Powstanie Warszawskie, gdzie 18 - 20 tysięcy ludzi, bo tylu było walczących, spowodowało śmierć prawie 200 tysięcy cywilów, którzy nie mieli pojęcia o powstaniu.
    - U nas nie mówi się o tym w ten sposób, a to jest niestety prawda.
    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji