Nowy numer 42/2019 Archiwum

Futbol dla bogatych

Rosjanie dobrą organizacją mundialu i lepszym, niż się spodziewano, występem reprezentacji udowodnili sobie, że są integralną częścią świata, że w Rosji żyją ludzie zadowoleni, przyjacielsko nastawieni do innych. To było wyjście z izolacji społeczeństwa rosyjskiego.

Dzień zwycięstwa reprezentacji Rosji nad Hiszpanią w 1/8 finału mistrzostw świata przejdzie do historii tego kraju. Bita przez wszystkich w meczach towarzyskich Sborna nagle na samym czempionacie się przebudziła. Wyszła z grupy i potem wyeliminowała byłych mistrzów świata i Europy. Rosjanie wygrali co prawda dopiero po rzutach karnych, ale to nie miało żadnego znaczenia. To, co zobaczyłem po tej wiktorii na Newskim Prospekcie, głównej arterii Petersburga, przeszło najśmielsze oczekiwania. Ogromny tłum ludzi krzyczących: „Rasija! Rasija!”, flagi narodowe w samochodach, w rękach, w oknach, tego dnia nawet psy rosyjskie nosiły barwy Rosji w postaci zgrabnych szaliczków. Ktoś zastanowi się, czy to nie przejaw nacjonalizmu rosyjskiego, czy nie przebudziła się mocarstwowa buta naszego wschodniego sąsiada, czy to nie triumf obecnej ekipy rządzącej krajem od 20 lat? Nic bardziej mylnego. Tego dnia widziałem na ulicach Sankt Petersburga po prostu szczęśliwych ludzi.

Rosja wyzwolona

Co ciekawe, ci, którzy fetowali zwycięstwo, to nie byli kibole (ros. „fanaty”), ale najzwyklejsi ludzie, których piłka nożna na co dzień zapewne bardzo mało interesuje. Swoją radość okazywali wszyscy. Powiem szczerze, zazdrościłem tej chwili Rosjanom. Kiedy przypomniałem sobie nasze mistrzostwa Europy, świetnie zorganizowane, piękne, kto wie, czy nie najładniejsze stadiony na Starym Kontynencie, dziesiątki tysięcy wolontariuszy i mizerię umiejętności naszych piłkarzy, którzy szybko odarli nas ze złudzeń, uświadomiłem sobie, jak wspaniałą okazję utraciliśmy. Rosjanie tym jednym zwycięstwem udowodnili sobie, myślę, że głównie o to chodziło, że też są integralną częścią świata, że tutaj żyją ludzie tacy jak inni, śmiejący się, zadowoleni, przyjacielsko nastawieni. To zwycięstwo, bardziej niż sama organizacja mistrzostw, to było wyjście z izolacji społeczeństwa rosyjskiego.

Kiedy potem Sborna przegrała, również karnymi, z Chorwacją, ludzie czuli dumę z tej drużyny. Sami piłkarze rozpostarli po meczu z Hiszpanami transparent: „Gramy dla was”. Powstała niezwykła integracja, a bohaterem narodowym został bramkarz reprezentacji Igor Akinfiejew, który łącznie obronił na tym mundialu trzy rzuty karne. – Wiedzieliśmy, że nasza drużyna nie ma tu wielkich szans, że inni są po prostu lepsi – opowiada Aleksiej, kibic z długoletnim stażem – ale dla nas było ważne, że się nie tylko nie skompromitowaliśmy, ale pokazaliśmy waleczność, ambicję, że nasi zawodnicy też potrafią grać w futbol.

Co pozostanie?

Czy przyjazd milionowej rzeszy kibiców jakoś odmienił Rosję? Na ten moment wydaje się, że tak, ale z długoletnimi skutkami czempionatu musimy jeszcze poczekać. Na ulicach rosyjskich miast, podobnie jak w Polsce i na Ukrainie w 2012 roku, kibicowska brać bratała się, ile tylko mogła. Każdy chciał mieć zdjęcie z Meksykanami, Peruwiańczykami lub Kolumbijczykami, którzy byli najbardziej głośni, najciekawiej przebrani i nie mieli żadnych kompleksów, kiedy ich ulubione zespoły odpadały z rywalizacji.

Dla Rosji, przynajmniej w tej skali, z zaangażowaniem ogromnej rosyjskiej prowincji – Sarańska, Kaliningradu, Jekaterynburga, Niżnego Nowogrodu czy Rostowa, to nowe doświadczenie. Tym razem nie był to jakiś wyreżyserowany kongres pokoju czy zjazd komunistycznej młodzieżówki, ale niezwykle prestiżowy turniej sportowy.

Mistrzostwa Rosjanie zorganizowali perfekcyjnie. Nie doszło do żadnych starć grup kibicowskich, choć takie były wcześniej zapowiadane. Kto jednak zapłaci za ten sukces? Społeczeństwo. Poprzez wzrost podatku VAT czy podniesienie wieku emerytalnego. Zresztą wśród kibiców na ulicach rosyjskich miast można było dostrzec ludzi, głównie kobiety, którzy protestowali przeciwko zmianom wieku emerytalnego.

Rosjanie lubią się przemieszczać. Jednak to, co zdarzyło się pomiędzy czerwcem a lipcem 2018 roku, przeszło najśmielsze oczekiwania. Zorganizowanie możliwości darmowego transportu pomiędzy miastami – gospodarzami poszczególnych meczów zostało doskonale wykorzystane przez miejscowych. Władymir, mieszkający na co dzień w Karelii, w niedużym mieście o nazwie Miedwieżjegorsk, kupił dużo wcześniej bilety na mecze w Kaliningradzie i Moskwie. W przypadku Kaliningradu najpierw musiał pokonać prawie 600 km z miasta rodzinnego do Petersburga, a potem, już darmowym pociągiem, kolejne 1000 km do miasta nad Pregołą. Do Moskwy z Petersburga już było nieco bliżej, bo „tylko” 705 km. Jak mnie zapewniał, bardzo żałował, że w meczu 1/8 finału, na który wybrał się do stolicy Rosji, zabrakło Polski. Bardzo liczył, że zobaczy naszych rodaków w starciu z Anglią lub Belgią.

Dla Rosjan było to w ogóle wielkie przemieszczanie. Wśród flag narodowych z wypisanymi nazwami miejscowości, skąd ludzie pochodzą, widziałem dosłownie całą mapę naszych wschodnich sąsiadów, z południową Syberią, Jakucją i Kamczatką włącznie.

Kogo stać na kibicowanie?

Według danych FIFA, najwięcej biletów na mundial kupili… uwaga, tu będzie zaskoczenie, obywatele USA – łącznie 88 825. Przypomnę, że reprezentacja tego kraju nie zakwalifikowała się na czempionat, co było swoją drogą dużą niespodzianką. Brazylijczyków przyleciało do Rosji 75 512, kibiców z Kolumbii było 65 000, a z Niemiec – 62 500. My, z naszymi 15 000 fanów futbolu obecnych na stadionach w Rosji, wleczemy się zdecydowanie w ogonie tej stawki, choć mamy zdecydowanie bliżej do Moskwy lub Petersburga niż mieszkańcy odległych kontynentów. Na ulicach miast i w czasie meczu półfinałowego na stadionie widziałem wielu Brazylijczyków, Argentyńczyków, Meksykanów i Kolumbijczyków. Flagi amerykańskiej bodaj ani jednej. Jakie jest wytłumaczenie tej zagadki?

Otóż ci obywatele amerykańscy to właśnie wspomniani Latynosi, ale także Arabowie, Afrykanie i inni. Ich, majętnych mieszkańców Ameryki Północnej, po prostu stać na przyjazd do Rosji, częstokroć na cały przebieg rozgrywek, czyli na ponad miesiąc spędzony bardzo daleko od domu, w drogich hotelach, na przemieszczanie się samolotami po dużych obszarach rosyjskich w kraju, który zdecydowanie nie należy do tanich. W reprezentacji Brazylii dominują gracze z kolorową skórą, biali pojawiają się tu stosunkowo rzadko, zwłaszcza w ostatnich latach. Inaczej jest wśród kibiców. Wśród wielotysięcznego tłumu torcidas z wielkim trudem można było dostrzec Murzyna, Mulata czy Metysa.

A zatem, wbrew swoim korzeniom, piłka nożna to dzisiaj sport dla bogatych. Dla bogatych kibiców, ale i bogatych rodziców, których stać na to, żeby ich dzieci mogły szkolić swe umiejętności piłkarskie. Czasy, w których pucybut Pele zrobił ogromną międzynarodową karierę, odeszły już do przeszłości. Jak stwierdził prezes PZPN Zbigniew Boniek, 99 proc. dzieci szkolących swe umiejętności piłkarskie w specjalistycznych szkółkach jest wspieranych finansowo przez rodziców. Biedny, choć bardzo utalentowany chłopak nie ma dziś żadnych szans na piłkarską, zawodową karierę. Tak jest na całym świecie.

Twarde pieniądze

O tym, że w tym biznesie rządzi twardy pieniądz, świadczy decyzja o rozszerzeniu liczby uczestników MŚ w 2026 roku do 48 zespołów. Jak tu mówić o elitarności, o poziomie rozgrywek? Ważne są kontrakty sponsorskie, zakupy praw telewizyjnych. Piłka nożna dzisiaj to wielkie medialne show. Według danych FIFA, kibicami piłkarskimi na świecie są 4 miliardy ludzi, to znaczy, że większość światowej populacji ludzkiej interesuje się futbolem. Co z tego, że niekiedy z boiska wieje nudą. W telewizorze ten sam mecz wygląda zupełnie inaczej. Relację dynamizują powtórki, zbliżenia twarzy piłkarzy i kibiców, niekiedy VIP-ów siedzących na trybunach, którzy jak Maradona potrafią swoim kontrowersyjnym zachowaniem wywołać więcej emocji niż wydarzenia na boisku.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL