Nowy numer 33/2018 Archiwum

Chorwacja-Anglia: Wielki zwrot akcji, półfinał godny mistrzostw świata

To był emocjonujący mecz, dużo ciekawszy niż półfinałowe stracie Belgii i Francji. Chorwacja po dogrywce pokonała Anglię 2:1 w rozegranym w Moskwie półfinale piłkarskich mistrzostw świata.

Chorwaci w pierwszej połowie w niczym nie przypominali drużyny, która jeszcze niedawno rozbiła Argentynę z Lionelem Messim. Byli wolniejsi od Anglików, jakby zmęczeni dogrywkami w meczach 1/8 i 1/4 finału z Rosją i Danią. Byli też wyraźnie zdenerwowani, bo już w 5 min. stracili bramkę. Lekko spóźniony Modrić sfaulował Alliego kilka metrów od własnego pola karnego, niemal wprost bramki. Z rzutu wolnego strzelał Trippier. Uderzył dokładnie, pod poprzeczkę, około metra od jej spojenia ze słupkiem. Tymczasem Subašić zasłonięty był przez dwa mury - jeden złożony z kolegów z zespołu i drugi, zbudowany przez Anglików. Dlatego nie miał szans, by obronić silny i precyzyjny strzał zawodnika Tottenhamu.

Anglicy dość swobodnie przedostawali się pod pole karne Chorwatów. Najlepszą sytuację do strzelenia drugiego gola zmarnował Kane, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem Chorwacji uderzał z 7 metrów. Trafił w Subašicia, a jego dobitka - z odległości może półtora metra od bramki - obiła najpierw słupek, a potem odbiła się od bramkarza. Chorwaci dopiero w ostatnim kwadransie przeprowadzili trzy składne akcje, ale żadna z nich nie przyniosła im wyrównania.

Na początku drugiej połowy obraz gry nie zmienił się znacząco. Anglicy wyraźnie dominowali na boisku.

Tak było do 68 min. gdy dośrodkowanie z prawej strony trafiło na pole karnego Anglików. Walker próbował wybić piłkę głową, ale jeszcze wyżej uniósł stopę Perišić. Sędzia nie dopatrzył się w tej sytuacji faulu i zaliczył Chorwatowi gola. Parę minut później ten sam zawodnik miał okazję zdobyć drugą bramkę, ale trafił tylko w słupek. Dobijał Rebić, ale Pickford złapał piłkę lecącą wprost w jego objęcia.

Anglicy zaczęli się gubić. Nie kontrolowali już meczu. Błąd strzelca bramki Trippiera doprowadził do niebezpiecznej sytuacji pod bramką Albionu, ale skończyło się na strachu. Chorwaci mieli jeszcze potem dwie inne dogodne sytuacje, ale nie zdołali przechylić szali na swoją stronę i zafundowali sobie trzecią z rzędu dogrywkę na tegorocznym mundialu.

W jej pierwszej części Vrsaljko, stojąc tuż przy linii bramkowej, wybił głową piłkę zmierzającą niechybnie do siatki po strzale Stonesa. Z kolei Pickford uratował Anglików, broniąc strzał szarżującego Mandžukicia.

Jak w dogrywce Chorwaci znajdowali jeszcze siły na grę wysokim pressingiem - nie wiadomo. Ale ich wysiłki zostały nagrodzone. W niezbyt groźnej, wydawałoby się, sytuacji obrońcy angielscy jakby na chwilę przysnęli. W 109 min. do piłki w pobliżu pola bramkowego dopadł Mandžukić i strzałem w długi róg pokonał Pickforda.

Półfinał z udziałem Anglii i Chorwacji był dużo bardziej widowiskowy niż ten, w którym Francja pokonał Belgię. Były emocje, a nie tylko partia piłkarskich szachów.

Tym z nas, którzy kibicowali Chorwatom, proponujemy świętowanie awansu do finału, przy dźwiękach ich mundialowej piosenki: Czadowa piosenka towarzyszy Chorwatom na mundialu 

1/2 finału: Chorwacja - Anglia 2:1 po dogrywce (1:1, 0:1).

Bramki: 0:1 Kieran Trippier (5-wolny), 1:1 Ivan Perisic (68), 2:1 Mario Mandzukic (109).

Żółta kartka - Chorwacja: Mario Mandzukic, Ante Rebic. Anglia: Kyle Walker.

Sędzia: Cuneyt Cakir (Turcja). Widzów 78 011.

Chorwacja: Danijel Subasic - Sime Vrsaljko, Domagoj Vida, Dejan Lovren, Ivan Strinic (95. Josip Pivaric) - Ante Rebic (101. Andrej Kramaric), Ivan Rakitic, Marcelo Brozovic, Luka Modric (119. Milan Badelj), Ivan Perisic - Mario Mandzukic (115. Vedran Corluka).

Anglia: Jordan Pickford - Kyle Walker (112. Jamie Vardy), John Stones, Harry Maguire - Kieran Trippier, Dele Alli, Jordan Henderson (97. Eric Dier), Jesse Lingard, Ashley Young (91. Danny Rose) - Raheem Sterling (74. Marcus Rashford), Harry Kane.

« 1 »

Zobacz także

  • Eugeniusz_Pomorze_
    12.07.2018 00:12
    Po wygranym meczu trener Chorwatów oddał chwałę Bogu, po prostu się przeżegnał. A np. Brazylijski związek piłki nożnej swoim zawodnikom zabronił jakichkolwiek nawet najmniejszych akcentów religijnych na boisku, a nawet w szatni...! - Bez komentarza...
    doceń 8

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama