Nowy numer 2/2021 Archiwum

Łotewski kod przejdź do galerii

Odbywający się w Rydze co 5 lat festiwal folkloru jest fenomenem na skalę światową. W 2003 r. Dziesmu Svetki wpisano na listę UNESCO jako kulturowe dziedzictwo ludzkości.

Od czasu pierwszego festiwalu w 1873 r., w którym wzięło udział 1000 śpiewaków, wydarzenie przekształciło się w potężny ruch jednoczący Łotyszy na całym świecie. W tym roku, od 30 czerwca do 8 lipca, Ryga gościła ponad 43 tys. śpiewaków, tancerzy oraz artystów sztuki ludowej i użytkowej ze 118 miejsc, 3421 amatorskich ośrodków kultury w kraju i za granicą. Odbyło się ponad 65 wydarzeń, występów chórów, zespołów wokalnych i tanecznych, orkiestr dętych i tych, którzy grają na ludowym odpowiedniku cytry – kokle. Na festiwalowych scenach zaprezentowały się amatorskie teatry. W finałowym koncercie zaśpiewał chór złożony z ponad 12 tys. śpiewaków, a dzień wcześniej 17 tys. tancerzy opowiedziało historię Łotwy w wielkim spektaklu „Māras zeme” („Ziemia Mary”). Szacuje się, że przez to odbywające się raz na 5 lat wydarzenie przewinęło się ponad pół miliona osób, czyli około jednej czwartej populacji Łotwy.

Jak strumień do rzeki

Tegoroczne obchody, w ramach których odbył się XXVI Festiwal Pieśni i XVI Święto Tańca, były szczególne, bo związane ze 100-leciem niepo- dległości Łotwy. Rozpoczęły się 1 lipca barwnym korowodem z udziałem ubranego w ludowy strój prezydenta Łotwy Raimondsa Vējonisa. Zakończyły się 8 lipca kilkugodzinnym koncertem „Zvaigžņu ceļā” („Podążając gwiaździstą drogą”). Przez cały tydzień w ryskim ogrodzie Vermanes, parku Esplanade i instytucjach kultury odbywały się liczne wydarzenia kulturalne, wystawy, seminaria. – Dla mnie to praca życia. Przygotowanie repertuaru, dyrygentów, kostiumów, chórów, konkursów. Tyle serca i emocji… – mówi Aija Niedola, jedna z organizatorek. Jest odpowiedzialna za zespoły taneczno-śpiewacze z kurlandzkiej Grobinii na zachodzie Łotwy. Na czas festiwalu wszystkie zespoły zjeżdżają do Rygi. Aija ma pod opieką 170 osób, tancerzy, śpiewaków i grających na kokle. – Każdy region możesz rozpoznać po kolorze. Kiedy widzisz te wszystkie małe grupy, które w finałowym koncercie tworzą potężny chór, masz wrażenie, jakby małe strumienie zlewały się w wielką rzekę – dodaje. Wspomina czasy sowieckie, restrykcje, kontrolę pieśni i zakaz używania narodowej flagi. – Ale duch przetrwał. Wszyscy przygotowują się bezinteresownie. I z zagranicy tu przyjeżdżają, choć to ciężka praca, wiele godzin prób, w zimnie i zmęczeniu. Ale ludzie chcą. Bo to ważne dla Łotyszy – być razem – podkreśla.

Nie pogaństwo, lecz kultura

Choć Dziesmu Svetki nawiązują do folkloru mało odwołującego się do chrześcijaństwa, wręcz przeciwnie – wiele tu nawiązań do łotewskiej mitologii, jednym z wydarzeń otwierających festiwal jest koncert muzyki sakralnej w luterańskiej katedrze św. Piotra na ryskim rynku. W tym roku motyw przewodni brzmiał: „Ja jestem”. Współgrał on nie tylko z biblijnym przesłaniem, ale i hasłem obchodów 100-lecia niepodległości „Es esmu Latvija”, czyli „Ja jestem Łotwą”. Również w finałowym koncercie, 8 lipca, wybrzmiało przejmujące „Tēvs mūsu” („Ojcze nasz”). – Repertuar festiwalu nie jest jednak sakralny, bo to pieśni ludowe i narodowe. 25 lat po odzyskaniu niepodległości od Związku Sowieckiego Kościół i chrześcijaństwo na Łotwie są wciąż na początku drogi. Ale mamy też wierzących kompozytorów, to luteranie i katolicy. Staramy się, aby było obecne to poczucie boskości – mówi ks. Ilmars Tolstovs, proboszcz katolickiej parafii Chrystusa Króla przy Mezaparks, gdzie odbywa się koncert finałowy. Ks. Ilmars odprawia Msze św. dla uczestników festiwalu. – Ważne, aby patrzeć na folklor łotewski nie jak na pogaństwo, ale jak na kulturę przedchrześcijańską – wyjaśnia kapłan. – Te pieśni i tańce są nośnikami kultury – podkreśla. – Przez folklor, spotkania, alegorię można znaleźć punkty wspólne i inkulturować chrześcijańskie przesłanie. Tu są kody kulturowe, które rozumieją tylko Łotysze. I gdy śpiewają o słońcu, to alegorycznie można wskazać na Chrystusa, od którego pochodzą wszystkie łaski. Cały czas szukamy sposobu, aby pokazać, że to, co narodowe, i to, co chrześcijańskie, nie musi być ze sobą sprzeczne. Łotewska kultura i religia chrześcijańska potrafią współistnieć, choć nie są tak zasymilowane jak w Polsce – uważa ks. Tolstovs.

Pastor, dyrygent, kompozytor

Tradycja obchodów Święta Pieśni i Tańca jest procesem, w którym obecnie współpracują amatorskie zespoły, profesjonalni artyści i badacze kultury tradycyjnej. Inspiracji dla festiwalu można upatrywać w podobnych wydarzeniach w Niemczech, Szwajcarii i Austrii w pierwszej połowie XIX wieku. Jeden z najambitniejszych festiwali tego rodzaju odbył się w 1848 roku w Lipsku, gdzie zebrał się męski chór złożony z 5000 śpiewaków. Później, w początkach XX wieku, wśród Niemców mieszkających w miastach nadbałtyckich powstało wiele amatorskich chórów, wokół których tworzyły się festiwale. W życiu kulturalnym Rygi bardzo ważny był Festiwal Muzyki Dźwiny z roku 1836. Było to pierwsze tego typu wydarzenie w krajach bałtyckich. Koncerty chóralne odbywały się w salach koncertowych i w parkach. Kolejne festiwale organizowano w estońskim Rewelu (później przemianowanym na Tallinn) i ponownie w Rydze.

Dziesmu Svetki zawdzięcza swe prapoczątki luterańskiemu pastorowi i pisarzowi Jurisowi Neikensowi. W 1864 roku zorganizował on pierwszy przegląd łotewskich chórów męskich w Dikļi. Wzięło w nim udział sześć chórów, razem 120 śpiewaków. Podobne festiwale odbywały się potem w miejscowościach: Matīši (1865), Rujiya (1866), Jaunpils (1867), Smiltene (1868) i Cesvaine (1869). W 1870 r. organista i dyrygent Jānis Bētiņš zorganizował Festiwal Piosenki Kurlandzkiej w Dobele. Uczestniczyło w nim 400 śpiewaków i 40-osobowa orkiestra. I to właśnie on, wraz z kompozytorem Indriķisem Zīlem, w 1873 roku stanął na czele pierwszego Vispārējie Latviešu Dziesmu un Deju Svētki (Łotewskiego Festiwalu Pieśni i Tańca) w Rydze.

Serce się cieszy

Z biegiem lat Narodowe Święto Pieśni i Tańca stało się ważnym elementem narodowej kultury i tożsamości Łotwy. Festiwal jest wydarzeniem, które jednoczy Łotyszy na całym świecie. Taki też był temat tegorocznej konferencji towarzyszącej festiwalowi wraz z wystawą w ryskim Domu Łotewskim, dokumentującą różnorodność łotewskiego Święta Pieśni w Ameryce Północnej, Australii i Europie. Wystawa prezentowała troskę o rodzime tradycje, projekty folklorystyczne na emigracji, organizację życia towarzyskiego. Na ekspozycji pokazano zdjęcia z prywatnych kolekcji i archiwów muzealnych, a zorganizowały ją łotewskie ośrodki badawcze poza krajem.

Z kolei 170. rocznica urodzin Ādolfsa Alunānsa, pierwszego na Łotwie profesjonalnego aktora, reżysera i dramatopisarza, była okazją do prezentacji łotewskich teatrów amatorskich z całego świata. – Państwowość kraju jest bardzo krótka, ale czuć tu głębokie poczucie tożsamości narodowej, właśnie dzięki kulturze. Od lat ludzie grają, śpiewają, tańczą, trzymają się stroju i tradycji ludowych – mówi ks. Paweł Kamola, lubelski kapłan pracujący w diecezji ryskiej. Te akcenty głębokiego przywiązania do kultury uwidoczniają się przy Dziesmu Svetki oraz w czasie Līgo, czyli obchodów nocy świętojańskiej. – Są wśród nas ludzie, którzy folklorem żyli od dawna. Potem zaczęli mocno działać w Kościele, zachowując elementy ludowej tradycji. Teraz mamy Mszę, są pieśni līgo i tańce przy ogniu, wianki razem z nieszporami, puszczanie zapalonych tratewek na wodzie jako symbol światła zwyciężającego mrok. Kiedy to robimy w parafii, to i religijna świadomość ludzi staje się coraz głębsza. To zwykłe ludzkie zabawy, ze świadomością, że jest tu coś więcej – uważa kapłan. Twierdzi, że folklor można przeżywać po chrześcijańsku. – I nie trzeba bić innych po łbie, jeśli inaczej świętują. Moje serce coraz bardziej się cieszy z bycia z tym ludem, z ich tradycji – dodaje.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Krzysztof Błażyca

Fotoreporter, dziennikarz

Z redakcją „Gościa" związany od roku 2006 r. Religioznawca, członek Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego. Autor książek „Tego drzewa nie zetniesz. Historie z czarami w tle" (zbiór reportaży z Tanzanii, Kenii, Zambii, Nigerii i Ugandy) oraz reportażu „Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy", za który otrzymał Grand Prix Mediatravel 2017, Nagrodę im. Stanisława Szwarc Bronikowskiego w kategorii książka podróżnicza roku oraz Nagrodę Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego za najlepszą książkę roku 2017 o tematyce afrykanistycznej w kategorii publikacji popularno-naukowej. Autor wystaw fotograficznych ukazujących życie codzienne w krajach Afryki. Laureat nagrody „Ekologia w obiektywie" za zdjęcie przedstawiające dzieci z nigeryjskiej wioski przy jednej ze studni wybudowanej dzięki akcji „Małego Gościa Niedzielnego". Publikował w „Misyjnych drogach", „Poznaj Świat", „Catholic Mirror" (Kenia), „Magazynie Familia", „Warto", „W drodze", „Almanachu Prowincjonalnym", „Tygodniku Powszechnym". Prowadzi fundację pomagającą w Ugandzie i Kenii (budowa studni głębinowych, wsparcie edukacji). Jego mottem są słowa kard. Charles'a Lavigerie, założyciela Ojców Białych „Pokochajcie Afrykę!".

Kontakt:
krzysztof.blazyca@gosc.pl
Więcej artykułów Krzysztofa Błażycy

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także