Nowy numer 46/2018 Archiwum

Potrzebują naszej modlitwy

Papież ogłosił w Bari nadzwyczajny dzień refleksji i modlitwy poświęcony dramatycznej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Do udziału zaprosił patriarchów i zwierzchników wszystkich Kościołów z tego zapalnego regionu. Modlić się będą przy relikwiach św. Mikołaja, jednoczącego Wschód z Zachodem.

To oddolna inicjatywa Franciszka. Widzi on konieczność wypracowania nowych dróg pokoju dla Bliskiego Wschodu i jest głęboko przekonany, że Kościoły mają tu do odegrania zasadniczą rolę – wskazuje kard. Pietro Parolin. Odpowiednik watykańskiego premiera dodaje, że papieżowi bardzo zależało na tym, by w tę inicjatywę włączyli się przedstawiciele wszystkich bliskowschodnich wspólnot chrześcijańskich. – Odzew ze strony patriarchów jest imponujący, zaproszenie papieża przyjęto z ogromną życzliwością także w Kościołach niekatolickich – podkreśla kard. Parolin.

– Choć zadaniem Kościoła nie jest szukanie rozwiązań politycznych, musimy znaleźć nowy język promowania pokoju – wskazuje abp Pierbattista Pizzaballa, administrator Patriarchatu Łacińskiego Jerozolimy. A zwierzchnik Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego Efrem II dodaje: – Wydarzenie to ma dla nas wymiar duchowy, ale jest też znakiem, że chrześcijanie na świecie są z nami. Z wielu powodów czujemy się bowiem opuszczeni przez wspólnotę międzynarodową. Patriarcha przypomina, że chrześcijanie z tego regionu potrzebują konkretnej pomocy, by nie musieli uciekać. – Nasza obecność na tych terenach jest ważna dla całego świata – podkreśla Efrem II.

Pusta kolebka chrześcijaństwa

Tuż przed spotkaniem w Bari Franciszek przypomniał, że mocarstwom wcale nie zależy na mieszkańcach tego regionu, liczą się dla nich jedynie zyski. Wskazał, że tę ziemię wyniszcza wielki grzech, którym jest wojna i żądza władzy. – Bliski Wschód dziś cierpi, płacze, a światowe mocarstwa wprawdzie patrzą na niego, ale nie dlatego, że troszczą się o kulturę, wiarę, życie tych ludów… Patrzą na Bliski Wschód, aby zagarnąć coś dla siebie i poszerzyć zakres swej władzy – mówił papież, podkreślając, że w tej sytuacji istnieje niebezpieczeństwo, iż z Bliskiego Wschodu znikną chrześcijanie. – Nie twierdzę, że ktoś tego chce. Ale takie niebezpieczeństwo istnieje – mówił podczas audiencji dla Dzieła Pomocy Kościołom Wschodnim. Wyznał, że od zwierzchników tamtejszych Kościołów ciągle słyszy, iż w ich wspólnotach wciąż ubywa wiernych. – Uzbrojenie coraz nowocześniejsze, a ludzie cierpią, cierpią dzieci. Nie chcę powiedzieć, że Bliski Wschód to dzisiaj region bez szkoły, ale na pewno z niewielką liczbą szkół. Bo bombardowania burzą wszystko, nawet nieliczne szpitale. Oto cierpienie Bliskiego Wschodu. Wielki grzech wojny – mówił Franciszek.

Mówiąc o Bliskim Wschodzie, mamy na myśli region łączący Europę, Afrykę i Azję. Najczęściej zalicza się do niego 16 krajów: Arabię Saudyjską, Bahrajn, Irak, Iran, Izrael z Autonomią Palestyńską, Jemen, Jordanię, Katar, Kuwejt, Liban, Oman, Syrię, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Afganistan, Egipt i Turcję. Jest to ważne dla całościowego spojrzenia na sytuację chrześcijan, gdy uświadomimy sobie chociażby to, że większość z tych państw to kraje islamskie. Statystyki są dramatyczne. W ciągu minionych 100 lat z Bliskiego Wschodu wyemigrowało 6 mln chrześcijan. Ilu w tym czasie zginęło, do końca nie wiemy. Wiadomo jednak, że liczba wyznawców Chrystusa zmniejszyła się w tym regionie z 20 do mniej niż 5 proc.! Najtrudniejsze były trzy ostatnie dekady. – Rozwój sytuacji w Egipcie, Syrii, Iraku i innych krajach Bliskiego Wschodu może położyć kres dziedzictwu chrześcijańskiemu w tym regionie – przestrzega maronicki patriarcha Antiochii kard. Béchara Boutros Raï. Apeluje do przywódców regionu i społeczności międzynarodowej, aby zakończyli „programową dewastację służącą interesom gospodarczym, politycznym i strategicznym wielkich mocarstw”. Libański kardynał wytyka też światu milczenie w obliczu dokonującej się tragedii chrześcijan. – Straciliśmy ostatnio w Iraku ponad milion wyznawców Chrystusa i nikt się tym nie przejął. Podobnie rzecz ma się obecnie z Syrią – twierdzi. Coraz bardziej zasadna staje się obawa o to, że kolebka chrześcijaństwa stanie się wkrótce pusta. Najmocniejszym dowodem bolesnego krwotoku chrześcijan jest Turcja, gdzie w ciągu ostatnich 100 lat liczba chrześcijan spadła z 20 do 0,1 proc. W świecie arabskim najbardziej chrześcijańskim krajem wciąż pozostaje Liban (ok. 40 proc. mieszkańców).

Potrzeba modlitwy

– Mówiąc o spotkaniu w Bari, trzeba pamiętać o tym dramatycznym kontekście. Zmieniają się równowaga i struktura wyznaniowa zamieszkujących Bliski Wschód narodów, a bez chrześcijan to już nie będzie ta sama ziemia – wskazuje kard. Leonardo Sandri. Kierowana przez niego Kongregacja dla Kościołów Wschodnich wraz z Papieską Radą ds. Jedności Chrześcijan jest organizatorem tego ekumenicznego dnia modlitwy i refleksji. – Widzę, jak papież żyje cierpieniami świata od początku pontyfikatu. Obecne zaproszenie do Bari jest gestem wielkiej wrażliwości, znakiem dźwigania tego cierpienia na własnych barkach – podkreśla kard. Sandri. Przypomina, że spotkanie w Bari wpisuje się we wcześniejsze ważne inicjatywy. Franciszek prosił, by tegoroczny maj był miesiącem szczególnej modlitwy różańcowej o pokój. W 2013 r. zorganizował na placu św. Piotra modlitewne czuwanie przed Najświętszym Sakramentem połączone z postem w intencji pokoju na Bliskim Wschodzie, ze szczególnym akcentem na Syrię. Włączyli się w nie chrześcijanie na całym świecie. Rok później, gdy sytuacja w Ziemi Świętej zaczęła się totalnie wymykać spod kontroli, w Ogrodach Watykańskich odbyła się bezprecedensowa modlitwa o pokój z udziałem prezydentów Izraela i Autonomii Palestyńskiej. – Aby uczynić pokój, trzeba odwagi, znacznie więcej niż potrzebnej do prowadzenia wojny. Trzeba odwagi, by powiedzieć „tak” spotkaniu i „nie” starciu – mówił wówczas Franciszek. – Te słowa wciąż są drogowskazem na przyszłość. Pamiętajmy, że na Bliskim Wschodzie chrześcijanie wciąż są mostami budowania pokoju i braterstwa. Stąd spotkanie w Bari – mówi kard. Sandri. Modlitwa staje się siłą popychającą do działania na rzecz pokoju.

Miasto mocarnego patrona

Bari to stolica Apulii, regionu znajdującego się na obcasie włoskiego buta. Już od czasów rzymskiego Bizancjum miasto żyło z morza. Było zwróconym ku wschodowi portem, ważnym ośrodkiem handlu, punktem strategicznym. – Nasza bogata historia sprawia, że Bari jest miastem dialogu, jest oknem na Wschód i skrzyżowaniem wielu kultur – mówi burmistrz Antonio Decaro. Podkreśla, że wszystko dzieje się za przyczyną św. Mikołaja, którego relikwie przechowywane są w tamtejszej katedrze. – Stanowi on pomost między Wschodem i Zachodem – dodaje Decaro.

Relikwie świętego biskupa z Myry przywieziono do Bari 9 maja 1087 roku. Zostały wykradzione z Turcji, gdyż miejscowi żeglarze chcieli dla swego miasta mocarnego i słynnego patrona. – Już w IX w. św. Mikołaj znany był na Wschodzie. Uważano go za jednego z najbardziej czczonych świętych zaraz po Matce Bożej. Na Zachodzie jego kult osłabł, gdy zaczęto promować innych świętych, jednak chrześcijański Wschód wciąż obdarza go ogromną czcią – podkreśla o. Hyacinthe Destivelle, odpowiedzialny w Papieskiej Radzie ds. Jedności Chrześcijan za dialog z prawosławiem. Był on jednym ze współorganizatorów ubiegłorocznej pielgrzymki relikwii św. Mikołaja do Rosji. – Po raz pierwszy od tysiąca lat Watykan zgodził się na to, by relikwie opuściły Bari. Był to owoc spotkania papieża Franciszka z patriarchą Cyrylem. Cześć relikwiom oddało 2,5 mln Rosjan, a pielgrzymkę okrzyknięto najważniejszym wydarzeniem na drodze wzajemnego zbliżenia obu Kościołów – podkreśla francuski dominikanin. Przypomina on, że jedna trzecia wszystkich rosyjskich cerkwi nosi wezwanie tego świętego, a w każdym prawosławnym domu znajduje się jego ikona.

Bari od samego początku było miastem dialogu i ekumenizmu. Już w 1098 r. papież Urban II zwołał tam synod, na którym szukano pojednania między Kościołami zachodnim i wschodnim. W 1984 r. przy grobie świętego modlił się Jan Paweł II. Mówił wówczas o jednoczącym wymiarze tego miejsca. Przy grobie św. Mikołaja znajduje się lampa oliwna (lampada uniflamma), w której jeden płomień łączy dwa skrzydła, symbol jedności dwóch płuc chrześcijańskiej tradycji. W centrum lampy jest św. Mikołaj. Podarował ją bazylice Pius XI, a Jan Paweł II zapalił ją wspólnie z prawosławnym metropolitą Myry Chryzostomem.

Osiem godzin dla pokoju

Od modlitwy przy grobie św. Mikołaja rozpocznie się spotkanie w Bari. Ojciec Święty i patriarchowie uczczą relikwie świętego i zapalą lampę pokoju. Następnie w rotundzie na nadmorskim bulwarze odbędzie się spotkanie modlitewne. Po nim, znów w bazylice, Franciszek będzie rozmawiał z patriarchami za zamkniętymi drzwiami o sytuacji na Bliskim Wschodzie. Na to spotkanie przewidziano ponad dwie godziny. Ekumeniczny dzień refleksji i modlitwy zakończy się wspólnym obiadem w siedzibie arcybiskupa Bari. W spotkaniu weźmie udział ekumeniczny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I. Zwierzchnika rosyjskiego prawosławia reprezentować będzie metropolita Hilarion. – W imię św. Mikołaja łatwiej jest się spotkać Wschodowi i Zachodowi, a ten święty naprawdę może wiele wybłagać. Głęboko wierzę, że ta pielgrzymka będzie miała ogromne znaczenie nie tylko dla budowania pokoju na Bliskim Wschodzie, ale i zacieśniania jedności chrześcijaństwa – mówi abp Francesco Cacucci.

Katedra św. Mikołaja, w której odbędzie się spotkanie, leży nad brzegiem Adriatyku, który stał się cmentarzem dla setek tysięcy uchodźców. Wielu ocaleńców ratunek znalazło właśnie w tym mieście, które aktywnie angażuje się w niesienie pomocy migrantom i stawia na ich integrację. – To będzie osiem godzin dla pokoju i jedności – mówi ordynariusz Bari, podkreślając, że duch ekumeniczny bez wątpienia naznaczy to spotkanie.

– Ekumenizm świętych jest doskonałą okazją do budowania dialogu – zauważa kard. Kurt Koch. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan podkreśla, że przez spotkanie w Bari Franciszek chce podkreślić znaczenie braterstwa w podzielonym Kościele, a jednocześnie przypomnieć światu o cierpieniach bliskowschodnich chrześcijan. Kard. Sandri dodaje: – Ta inicjatywa ma zachęcić świat do budowania sprawiedliwości i pokoju, przypomnieć o konieczności poszanowania godności każdego człowieka, a także skłonić do obrony eksterminowanych chrześcijan oraz wszystkich ludzi, których codzienność naznaczona jest bombardowaniami, przemocą, wyzyskiem, zamachami terrorystycznymi, głodem i cierpieniem najbliższych. Franciszek poprosił wszystkich ludzi dobrej woli, by modlitwą towarzyszyli tej pielgrzymce pokoju i jedności. •

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji