Reklama

    GN 45/2018 Archiwum

Bliscy, a dalecy

A przecież byli tak blisko Jezusa. Może za blisko?

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.

A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».

I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.


1. Ewangelia dzisiejsza opowiada o niewierze mieszkańców Nazaretu. Zauważmy, że w tym samym miasteczku żyła Maryja. Jak wielki jest kontrast między Jej wiarą a wątpieniem Jej sąsiadów! Ona, owszem, też pytała Boga: „Jakże się to stanie?”, ale jednocześnie ufała i dała się poprowadzić. Pytania mieszkańców Nazaretu mają zupełnie inny charakter. Nie są wyrazem poszukiwania prawdy, nie płyną z chęci lepszego zrozumienia woli Boga. Są programowym wątpieniem, kwestionowaniem Jezusa. Mamy prawo pytać Boga o wszystko, ale ważna jest wewnętrzna uczciwość, gotowość do przyjęcia usłyszanej odpowiedzi. Mieszkańcy Nazaretu pytają, ale w gruncie rzeczy wcale nie oczekują odpowiedzi, lecz jedynie potwierdzenia własnych tez. Wydaje im się, że znają Jezusa. I to złudzenie, to powierzchowne, niepełne poznanie Jezusa zamyka ich na prawdę.

2. A przecież byli tak blisko Jezusa. Może za blisko? Istnieje taki rodzaj bliskości, który oddala, a nie zbliża. Brzmi to paradoksalnie, ale zauważmy, że często tak bywa w relacjach między ludźmi. Pomyślmy o rodzinie, sąsiedztwie, środowisku pracy czy uczelni. Czy nie słyszymy czasem zdania w stylu: „Co? On napisał książkę? Ona nie może być dobra, ja go znam”. Albo: „Co? On mnie będzie pouczać, przecież ja go znam, jest moim mężem, bratem, kolegą z pracy itd.”. Szufladkujemy ludzi. Nie wierzymy w ich rozwój, w ich możliwości, w działanie łaski. Można żyć wiele lat z kimś pod jednym dachem, wytworzyć sobie jego fałszywy obraz i nie chcieć go zrewidować. Podobnie może być w relacji z Bogiem. Powierzchowna religijność może okazać się przeszkodą w głębszym poznaniu Boga. I nie chodzi, broń Boże, o rezygnację z religijności, ale o jej nieustanne oczyszczanie z nalotów pychy czy egoizmu i pogłębianie. Chodzi o stałą gotowość do nawrócenia. Metanoja – to najpierw zmiana myślenia. To zgoda na kwestionowanie własnych pewników w świetle Bożej prawdy.

3. Lekceważenie, a nawet odrzucenie, to w jakimś sensie chleb codzienny proroków. Najtrudniej jest wśród swoich, w swojej ojczyźnie. Czyli w rodzinie, w środowisku, w parafii czy diecezji. To psychologicznie zrozumiałe. „Nie bądź taki prorok, nie bądź taki mądry, nie rób się taki święty”. Takie zdania mógł ktoś z nas usłyszeć, gdy próbował powiedzieć komuś trudną prawdę. Kto jest zamknięty na nawrócenie, nie będzie podejmował merytorycznie problemu, ale będzie zmieniał temat. „A ty skąd jesteś taki mądry? Może o tobie porozmawiamy” – usłyszymy. Lista zarzutów zawsze się znajdzie. Zadaniem Kościoła jest bycie prorockim głosem, także wtedy, gdy jego nauczanie jest kontestowane, odrzucane, wyśmiane. Dziś próbuje się kneblować ten prorocki głos, wypominając grzechy ludzi Kościoła. Działa tu ten sam mechanizm obronny, który nie pozwalał mieszkańcom Nazaretu nawrócić się. Byłoby źle, gdyby Kościół rezygnował z głoszenia trudniejszych prawd w imię zgniłego kompromisu z niedowiarkami. Jezus dziwił się niedowiarstwu, ale „obchodził okoliczne wsie i nauczał”. Współczesna niewiara może przerażać, ale prorok musi robić swoje. To znaczy głosić Jego słowo, czyli prawdę. 

« 1 »
oceń artykuł
  • mee...
    08.07.2018 10:30
    Chrystus, ktory byl przyjmujac cialo ludzkie stal sie czlowiekiem z krwi i kosci...podlegal osadowi ludzkiemu, ktory wywieral na Jezusie reakcje, cialo tlumilo Ducha. Dlaczgo wsrod swoich najmocniej to odczul, tym bardziej, ze faryzeusze zarzucali Chrystusowi, ze czyni moca zlego - czy zly moze wyrzucac zle duchy...swoi natomiast nie uwierzyli Chrystusowi, bo sadzili, ze Chrystus jest jednym z nich.
    doceń 0
  • Gabriela
    09.07.2018 14:50
    Nie wolno mylić ani utożsamiać dewocji z proroctwem. Dewota kreuje wspólnota. O proroka upomina się sam Bóg. Najwyższy.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.