Nowy numer 46/2018 Archiwum

Po co są pierwsze damy?

Nawet w wakacje trzeba wykonywać podstawowe czynności życiowe (spanie, jedzenie i twittowanie), a skoro nie ma lepszego tematu, to można twittować o koszulce.

Agata Duda założyła koszulkę z orłem białym. „Ten ptak to nie jest godło Polski” – odkryła „Gazeta Wyborcza”. W portalach społecznościowych rozpętało się to, co zawsze rozpętuje się w takich okolicznościach.

Chciałoby się powiedzieć, że szczęśliwy to kraj, w którym największym problemem jest rąbanka jest o tiszert prezydentowej. Ale czasem mam po prostu dość. Żeby to chociaż był sezon ogórkowy. Wtedy można by zrozumieć zaangażowanie internautów. W końcu nawet w wakacje trzeba wykonywać podstawowe czynności życiowe (spanie, jedzenie i twittowanie), a skoro nie ma lepszego tematu, to można twittować o koszulce. Tyle tylko, że ostatnio dzieje się bardzo dużo. Wszyscy odnoszą sukcesy: kadra zagrała na mundialu najlepiej, jak się dało, rząd triumfalnie wycofał ustawę o karaniu za „polskie obozy”, opozycji udało się na szczycie unijnym zablokować system relokacji imigrantów, o co – jak się okazało – od zawsze walczyła. W perspektywie mamy jeszcze zwycięstwo w sprawie Sądu Najwyższego (jeszcze nie wiadomo czyje, ale na pewno wielkie). Może to przez tę nadprodukcję hormonu szczęścia nie mam siły angażować się emocjonalnie w aferę podkoszulkową. Jeszcze, nie daj Boże, znowu ktoś osiągnie sukces i dostanę zawału z radości. A mówiąc bardziej serio, zaczynam się zastanawiać, po co w ogóle jest instytucja pierwszej damy.

Pojęcie „żona prezydenta” nie pojawia się w konstytucji, ani żadnych ustawach. Jest jedynie w protokole dyplomatycznym, który wymaga, by podczas niektórych spotkań (np. ważnych wizyt międzynarodowych) głowie państwa towarzyszyła małżonka, która nie ma przy tym żadnej funkcji, poza dostojnym prezentowaniem się i ewentualnie spotkaniem z innymi prezydenckimi małżonkami, z którego to spotkania nic nie wynika. Nie przeszkadza to prasie, nie tylko kolorowej, ale nieraz i tej teoretycznie poważnej, w pisaniu poważnych komentarzy na temat tego, czy pierwsza dama dobrze wywiązuje się ze swojej roli. Analiza polega na tym, że jeśli żona prezydenta dobrze wygląda, to mamy dyplomatyczny sukces, jeśli źle, to przegraliśmy. Nie da się ukryć, jest to łatwiejsze i lżej strawne niż pisanie o politycznych zawiłościach. Po co zawracać sobie głowę referendum konstytucyjnym, skoro można pooburzać się na niewłaściwego orła? Nie ma co grzebać w związkach prezydenta z wojskowymi służbami specjalnymi, lepiej ponabijać się z nadwagi jego żony. W czasie wizyty prezydenta supermocarstwa też najważniejsze jest to, że szanowna małżonka miała na sobie sukienkę z odsłoniętymi ramionami.

Kto wie, może pierwsze damy są właśnie po to, żeby odwracać uwagę. Dziewczątka mogą się zająć ploteczkami, zamiast przeszkadzać dorosłym w prowadzeniu polityki. Może to nie takie głupie...

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • kazimierz dolny
    30.06.2018 15:36
    Jak słusznie zauważył Pan Redaktor, te wszystkie polityczne przepychanki i pyskówki, to dyrdymały które o wiele mniej interesują Polaków od koszulki Prezydentowej, a może powoli już wcale. I to byłby duży Plus i oznaka normalności. Sam chciałem przestać o tym myśleć i obiecałem sobie w duchu że na żadne konstytucyjne referendum końmi mnie nikt nie zaciągnie, ale gdyby tak troszkę zmieniono zestaw pytań, to bym się jednak złamał. Chodziłoby o wprowadzenie jakichś zapisów o szkodzeniu i oczernianiu Polski za granicą przez obywateli Polski, kto z nich i z czym ma prawo zwracać się do zagranicznych instytucji, kto ma prawo się wypowiadać w jej imieniu i zawierać jakieś pakty itd. I katalog kar za sabotaż tego rodzaju, do banicji i kary głównej włącznie. Nie wiem czy takie wybryki lokalnych rebeliantów na forum międzynarodowym mają miejsce w jakimkolwiek innym kraju, nie znam takiego przypadku. A nawet gdyby się zdarzyły, błyby przez wszystkich ignorowane, z prostego powodu. W każdym kraju mogliby się znaleźć naśladowcy takich praktyk. Zdaje się że wreszcie zaczyna to docierać do brukselskich parlamentarzystów, początkowo zaskoczonych i zdezorientowanych czymś, z czym nigdy dotąd nie mieli do czynienia. Powoli trzeźwieją po dość długo trwającym zamroczeniu i zaczynają myśleć, głównie o swoim dobrze pojętym interesie. I teraz już spokojnie możemy się zająć wyłącznie koszulką Pierwszej Damy.
    doceń 14
  • zapytanie
    30.06.2018 15:50
    Czy jakaś konstytucja mówi coś o takiej "instytucji" ?
    doceń 16
  • lucek
    30.06.2018 16:12
    @GOSC. Zignorowałbym pytanie, gdyby nie to, że więcej "gwiazdek" udaje że nie widzi. A sukces jest, i to całkiem spory. W zamian mamy podpisany przez wszystkich świętych w samym Tel Awiwie glejt i "świadectwo niewinności", dzięki któremu wszystkie finansowe żądania z tytułu 447 będą musiały być kierowane do faktycznie winnych, czyli niejakich Nazistów. Nawet w sądzie cywilnym tu i za oceanem ciężko się będzie wykręcić pismakom szkalującym Polskę od milionowych odszkodowań, gdy położymy nawet nie wiem jak stronniczemu sędzi ten "papier" na stole. Ze starej ustawy karnie moglibyśmy "ścignąć" tylko krajowych łobuzów którzy żyją z wypisywania bzdur o Polsce, praktycznie tylko oni mogli się obawiać wjazdu o 6 rano i dziką awanturę na cały świat wywołali. Nikt by tam bez ich, jak się okazało samobójczej akcji, nawet nie wpadł na pomysł by jakieś, zresztą słuszne, polskie przepisy oprotestowywać. Panika jest jednak złym doradcą, a jak będzie trzeba, to znajdą się na ich działalność i zwykłe polskie paragrafy.
  • Gość
    01.07.2018 18:26
    Od pierwszych dam ja tam wolę pierwsze córki...

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.