Nowy numer 38/2018 Archiwum

Nie lekceważ wikingów

Islandczycy udowodnili, że dzięki tytanicznej pracy, szkoleniu od podstaw i budowie infrastruktury można w kraju o populacji porównywalnej z Lublinem zbudować piłkarską reprezentację urywającą punkty Argentynie.

Bramkarz Hannes Halldórsson, który zatrzymał Leo Messiego, zajmuje się montowaniem filmów reklamowych, a w piłkę nożną zaczął grać dla zrzucenia zbędnych kilogramów. Pomocnik Birkir Sævarsson pracuje w firmie sprzedającej sól morską i na mistrzostwa świata musiał wziąć urlop. Trener Heimir Hallgrímsson jest z zawodu dentystą, nadal leczy w swoim gabinecie, a taktykę na mecze omawia przy piwie z kibicami. W dzisiejszym, bardzo sprofesjonalizowanym świecie piłki nożnej, reprezentacja Islandii jest miłą odmianą, kopalnią futbolowych anegdotek. Wielu dziennikarzy przed mistrzostwami świata w Rosji skupiło się wyłącznie na tym aspekcie, nadając Islandczykom etykietkę mundialowego kopciuszka; rolę, którą w poprzednich turniejach odgrywały m.in. Trynidad i Tobago, Jamajka, Togo. To jednak nadmierne uproszczenie, ponieważ Islandia jest po prostu mocnym zespołem – aktualnym ćwierćfinalistą mistrzostw Europy, który w drodze na MŚ w Rosji wygrał bardzo silną grupę eliminacyjną, a debiut w turnieju tej rangi zaczął od urwania punktów Argentynie, stawianej w szerokim gronie faworytów do zwycięstwa. Fenomen Islandii to wypadkowa tytanicznej pracy trenerów i wąskiej grupki piłkarzy, mądrej strategii inwestowania w piłkarską edukację i infrastrukturę, a także wyjątkowej chemii panującej w drużynie i w jej relacjach z kibicami.

Od outsidera do pogromcy faworytów

W 2012 r., po przegranych z kretesem eliminacjach do Euro w Polsce i na Ukrainie (tylko 4 zdobyte punkty i przedostatnie miejsce w grupie), Islandia znalazła się na 131. miejscu w rankingu FIFA, nawet za takimi słabeuszami jak Liechtenstein czy Burundi. W Europie uchodziła za chłopca do bicia. Od eliminacji MŚ 2014 rozpoczął się jednak systematyczny marsz w górę. Islandia sprawiła pierwszą sensację, gdy zajęła 2. miejsce w grupie i awansowała do baraży, które ostatecznie przegrała z Chorwacją. Kolejne kwalifikacje zakończyły się spektakularnym sukcesem. Wyspiarze awansowali do mistrzostw Europy 2016, w pokonanym polu zostawiając Holandię, wówczas trzeci zespół świata. Piękny sen trwał podczas Euro. Islandia wyszła z grupy (remisując z późniejszym mistrzem – Portugalią), a potem sprawiła jedną z największych futbolowych sensacji XXI w., eliminując Anglię. Drużyna przegrała dopiero w ćwierćfinale z gospodarzem – Francją. Wielu ekspertów przewidywało, że był to szczyt możliwości tego zespołu. Islandczycy trafili do trudnej grupy eliminacji MŚ 2018, w której stracili punkty nawet z Finlandią. Ale znakomity finisz dał im ostatecznie awans z 1. miejsca i pierwszy udział w mundialu rozpoczęty remisem z Argentyną. Niezależnie od rezultatów kolejnych meczów to i tak piękny debiut.

Piłka lekiem na nałogi

Progres wyników od 2012 r. nie wziął się z cudownego zrządzenia losu. Islandczycy zaczęli po prostu zbierać owoce rozpoczętego dekadę wcześniej programu inwestycji w infrastrukturę i szkolenie młodzieży.

Niewiele miejsc na świecie jest tak niesprzyjających do uprawiania futbolu jak Islandia. Z powodu bardzo długich nocy i huraganowych wiatrów sezon ligowy trwa tylko 5 miesięcy. Tymczasem przed 2002 r. na atlantyckiej wyspie istniała jedna hala z pełnowymiarowym boiskiem. W takich warunkach nie było możliwości równej rywalizacji z innymi krajami. Szczęśliwie dla islandzkiego związku futbolowego jego interesy okazały się zbieżne z rządowymi. Władze szukały sposobu na walkę z szerzącymi się na wyspie wśród młodzieży alkoholizmem i depresją. Hojnie dofinansowano więc program rozbudowy infrastruktury futbolowej. Dziś na Islandii jest 7 pełnowymiarowych hal i kilkanaście mniejszych, w prawie każdej miejscowości działają orliki, a 30 boisk ma sztuczną trawę, która umożliwia całoroczne treningi.

Jednocześnie ruszył wspierany przez UEFA program szkolenia trenerów. Kursy były łatwo dostępne i refundowane. W rezultacie na Islandii działa ok. 750 trenerów z licencją UEFA (w 115 razy ludniejszej Polsce jest ich ok. 1200). Nawet z małymi dziećmi pracują wykwalifikowani szkoleniowcy. W tak rozwiniętym systemie mała populacja kraju staje się zaletą, trenerzy nie przegapią żadnego utalentowanego piłkarza i są w stanie indywidualnie rozwijać jego umiejętności. Po 16 latach od wdrożenia programu wszyscy są zadowoleni. Islandzki futbol rośnie w siłę, a władze chwalą się spadającym odsetkiem młodzieży uzależnionej od alkoholu. Podobny plan zaczynają realizować Wyspy Owcze i też osiągają coraz lepsze wyniki – w eliminacjach Euro 2016 dwukrotnie pokonały Grecję.

Pracoholik i dentysta

Islandczycy potrzebowali jeszcze osoby, która przekuje rosnący potencjał w dobre wyniki. Tą postacią okazał się selekcjoner Lars Lagerbäck, który wyrobił sobie markę, przez 11 lat trenując reprezentację Szwecji. Awansował z nią na pięć wielkich imprez z rzędu. W tym czasie Szwedzi „prześladowali” Polaków, dwa razy wygrywając z nami w eliminacjach Euro 2000 i Euro 2004. Po odejściu ze stanowiska i krótkim, nieudanym epizodzie z kadrą Nigerii, zatrudnił go islandzki związek futbolowy. Szwed zaraził piłkarzy i cały sztab swoim pracoholizmem. Ponieważ jego dewizą w pracy jest hasło: „nie narzekać”, nie przeszkadzało mu, że w wychodzącej z głębokiego kryzysu finansowego Islandii kadra musiała latać na mecze regularnymi liniami, spędzając długie godziny na przesiadkach. Słabości islandzkiej piłki trener przekuł w atuty. Mając do dyspozycji wąskie grono piłkarzy, postawił na ich maksymalne zgranie, perfekcyjne przygotowanie kondycyjne oraz dopracowanie stałych fragmentów gry.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji