GN 32/2018 Archiwum

Jako mąż i nie mąż

Można nie uznawać dwóch mężczyzn za małżeństwo, ale trzeba ich traktować jak małżeństwo – wynika z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Gejowski aktywista z Rumunii Relu Adrian Coman w 2010 r. wziął w Brukseli cywilny ślub z mężczyzną z USA. Teraz unijny Trybunał Sprawiedliwości nakazał Rumunii, by pozwoliła Amerykaninowi na stały pobyt na swoim terytorium, czyli potraktowała go jak małżonka Comana. Środowiska LGBT liczą na to, że wyrok będzie precedensem. – Teoretycznie to orzeczenie dotyczy jedynie prawa do pobytu na terenie Rumunii i nie ma wpływu na wewnętrzne prawo innych państw UE. W praktyce jednak, ze względu na element międzynarodowej presji, może być inaczej – przestrzega Karina Walinowicz, prawniczka z Instytutu Ordo Iuris.

Jest swoboda, czyli macie zrobić tak...

TSUE zajął się sprawą na wniosek rumuńskiego Trybunału Konstytucyjnego. Wszystko zaczęło się w 2012 r. Coman mieszkał wtedy w Brukseli, a jego partner, Robert Claibourn Hamilton, w Nowym Jorku. Coman chciał jednak, by Hamiltonowi przyznano prawo stałego pobytu w Rumunii. Powoływał się przy tym na unijną dyrektywę dotyczącą swobody przemieszczania się. Zgodnie z obecnym prawem Amerykanin może przebywać w Rumunii przez 3 miesiące, ale jeśli jest małżonkiem rumuńskiego obywatela, to ograniczenia nie ma. Wniosek Comana został odrzucony, bo w Rumunii związek dwóch mężczyzn nie jest uznawany za małżeństwo. Aktywista poszedł do sądu. Uznał, że on i jego partner są dyskryminowani ze względu na orientację seksualną. Sprawa trafiła przed Trybunał Konstytucyjny. Ten zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem, czy pojęcie „współmałżonka” pojawiające się w dyrektywie o swobodzie przemieszczaniasię dotyczy Hamiltona, czy nie. W styczniu br. wniosek Comana poparł rzecznik generalny, czyli urzędnik doradzający Trybunałowi. 5 czerwca TSUE wydał wyrok, w którym nakazał udzielić Amerykaninowi zgody na stały pobyt w Rumunii. „Chociaż państwa członkowskie mają prawo decydowania, czy chcą dopuścić możliwość zawierania małżeństw homoseksualnych, to nie mogą naruszać swobody pobytu obywatela Unii na swoim terytorium” – ogłosił Trybunał. Unijny sąd uznał zatem, że Rumunia nie musi uznawać ślubów jednopłciowych, ale jednocześnie ma obowiązek przyznania małżeńskiego przywileju człowiekowi, który taki ślub zawarł. „Trybunał stwierdził, że na gruncie dyrektywy w sprawie wykonywania prawa do swobodnego przemieszczania się pojęcie »współmałżonka«, które oznacza osobę związaną z inną osobą związkiem małżeńskim, jest neutralne pod względem płci” – czytamy w komunikacie TSUE. „Trybunał uściślił jednak, że kwestie stanu cywilnego i wiążące się z nim normy dotyczące małżeństwa są materią należącą do kompetencji państw członkowskich i że prawo Unii tej kompetencji nie narusza, a państwa te mają swobodę w zakresie wprowadzenia małżeństwa homoseksualnego” – dodał europejski sąd.

Zdaniem Kariny Walinowicz Trybunał, wbrew temu, co twierdzi, wkroczył w kompetencje państwa. – TSUE miał ocenić, czy pojęcie „małżonek”, które w tej dyrektywie się pojawia, może oznaczać osobę tej samej płci. Zgodnie z prawem państwowym nie może, ale Trybunał orzekł, że na mocy dyrektywy, mimo tego faktu, może. To wprost sprzeczne z zapisaną w traktatach zasadą pomocniczości. Kwestie prawa rodzinnego są oddane państwom członkowskim do ich wyłącznej kompetencji i UE nie może w nie ingerować, a ta decyzja niewątpliwie jest naruszeniem tej zasady – ocenia prawniczka. – Z jednej strony to mały krok, bo nawet w orzeczeniu TSUE wskazuje, że państwa nie muszą rozszerzać definicji małżeństwa o osoby tej samej płci w swoim prawodawstwie. Z drugiej – na mocy dyrektywy takie osoby mogą korzystać z przywilejów, jakie należą się małżonkowi, mimo że dane państwo nie przewiduje takiej możliwości.

Aktywista

Orzeczenie TSUE jest wiążące dla rumuńskiego Trybunału Konstytucyjnego, więc będzie on musiał wydać wyrok korzystny dla pary homoseksualistów. Wszystko wskazuje więc na to, że Coman i Hamilton dostaną od władz w Bukareszcie to, o co walczyli. Wyrok nie oznacza, że pozostałe kraje UE, które nie uznają jednopłciowych małżeństw, będą musiały automatycznie przyznawać prawo pobytu homoseksualistom spoza UE. Mimo to orzeczenie TSUE jest ewidentnym sukcesem gejowskich aktywistów. Relu Adrian Coman się do nich zalicza. Niedawno razem z Hamiltonem wystąpił on w spocie wyprodukowanym przez stowarzyszenie homoseksualistów ACCEPT, w którym krytykowano brak ślubów jednopłciowych w rumuńskim prawie. W latach 1997–2002 46-letni dziś Coman był prezesem grupy ACCEPT. W 2002 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych i zatrudnił się w Funduszu Partnerstwa Bałtycko-Amerykańskiego założonym przez USAID (amerykańską agendę rządową zajmującą się pomocą międzynarodową) oraz Instytut Społeczeństwa Otwartego George’a Sorosa. Pracował przy rozdzielaniu wartego 1,5 mln dol. rocznie wsparcia dla organizacji pozarządowych z Litwy, Łotwy i Estonii. Później związał się z gejowską organizacją ILGA. Współpracował też z grupą International Gay and Lesbian Human Rights Commission, która jest uznawana przez ONZ i doradza mu. W 2009 r. został asystentem eurodeputowanej Moniki Macovei z Partii Demokratyczno-Liberalnej, byłej komunistycznej prokurator. W nowych czasach Macovei zaangażowała się we wspieranie ruchów feministycznych oraz gejowskich i podobnie jak Coman współpracowała z Instytutem Społeczeństwa Obywatelskiego. W 2010 r. Relu Adrian Coman zawarł w Brukseli ślub z Hamiltonem, z którym – jak mówi – znał się od 2002 r. Wprawdzie Hamilton nigdy nie wyprowadził się z Nowego Jorku, gdzie prowadzi studio graficzne, ale Rumun miał mu się oświadczyć przez Skype’a.

W lutym 2013 r. Coman trafił do nowojorskiego biura fundacji Arcus. Organizacja ta została założona przez Jona Strykera, zdeklarowanego geja, członka rodziny, której majątek „Forbes” wyceniał na ponad 7 mld dol. Arcus wspiera postulaty środowisk LGBT. W 2014 r. na jej stronie można było znaleźć informacje o wartym 200 tys. dol. grancie przeznaczonym na przeciwstawianie się nauczaniu Kościoła katolickiego w sprawie homoseksualizmu. Coman został dyrektorem ds. międzynarodowego programu praw człowieka, a później dyrektorem ds. międzynarodowej sprawiedliwości społecznej. „Ze swoim wieloletnim doświadczeniem z pierwszej linii ruchu na rzecz sprawiedliwości społecznej na międzynarodowym poziomie Adrian jest idealną osobą do rozwijania działalności Arcusa” – tak w 2013 r. rekomendował go Kevin Jennings, szef fundacji.

Jak dotąd ruch gejowski nie odnosił większych sukcesów w ojczyźnie Relu Adriana Comana. W rankingu najbardziej „homofobicznych” krajów prowadzonym przez ILGA prawosławna Rumunia plasuje się w czołówce, tuż za Łotwą i Polską. Wielu Rumunów chce, by w konstytucji zapisano, że małżeństwem jest jedynie związek kobiety z mężczyzną, i prawdopodobnie na jesieni odbędzie się referendum w tej sprawie. Jednak korzystny wyrok europejskiego trybunału z pewnością zachęci środowiska gejowskie do działania. Logika podpowiada, że obecna sytuacja prawna nie może się utrzymać zbyt długo. Nie można jednocześnie być i nie być uznawanym za czyjegoś małżonka. Zatem prawo trzeba będzie prędzej czy później zmienić. Pytanie, w którą stronę. •

« 1 »
oceń artykuł
  • Ppp
    25.07.2018 06:53
    Myślę, że to kwestia semantyczna – jeszcze nie ma popularnej nazwy na związek jednopłciowy, będący odpowiednikiem małżeństwa („Razemstwo”?). Sam wyrok jest dla mnie OK – skoro są w związku, to mają prawo być razem.
    Pozdrawiam.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji