Nowy numer 38/2018 Archiwum

Donald Trump nie będzie "tracił czasu"

Oficjalna północnokoreańska agencja prasowa KCNA poinformowała w poniedziałek o przybyciu przywódcy Kim Dzong Una do Singapuru, dodając, że będzie on tam rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem o trwałym pokoju i denuklearyzacji.

Kim i Trump przybyli do Singapuru w niedzielę, a we wtorek mają tam się spotkać w ramach pierwszego w historii szczytu przywódców dwóch zwaśnionych krajów. KCNA podkreśla, że szczyt przykuwa uwagę całego świata.

W czasie spotkania Trump i Kim wymienią "zróżnicowane i głębokie opinie" w sprawie "utworzenia nowych relacji KRLD-USA", budowy "trwałego mechanizmu utrzymywania pokoju", "osiągnięcia denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego" oraz innych spraw dotyczących obu stron - podała KCNA, dodając, że wymaga tego "nowa era".

W swoich doniesieniach KCNA oraz północnokoreański dziennik "Rodong Sinmun" potwierdziły również, że Kim przybył do Singapuru na pokładzie samolotu należącego do chińskich linii lotniczych Air China - zauważa południowokoreańska agencja Yonhap.

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo, który przybył do Singapuru wraz z Trumpem, podkreślał w poniedziałek, że całkowita, weryfikowalna i nieodwracalna denuklearyzacja Korei Północnej jest jedynym rezultatem, jaki Waszyngton może zaakceptować. Dodał przy tym, że USA są gotowe udzielić reżimowi gwarancji bezpieczeństwa w zamian za wstrzymanie programów rozwoju broni masowego rażenia.

Prezydent Korei Płd. Mun Dze In wyraził w poniedziałek nadzieję, że szczyt zakończy się sukcesem. Ocenił przy tym jednak, że spotkanie przywódców będzie zaledwie początkiem długiego procesu denuklearyzacji, który może potrwać rok, dwa lub więcej.

Przed wylotem do Singapuru Trump określał swoją podróż jako "misję pokojową" i oceniał, że szczyt z Kimem będzie jednorazową szansą na przełom. Zaznaczał również, że w ciągu pierwszej minuty spotkania zorientuje się, czy Kim rzeczywiście jest skłonny do denuklearyzacji, a w przeciwnym razie nie będzie "tracił czasu".

Północnokoreański przywódca wielokrotnie deklarował w tym roku, że jego celem jest "całkowita denuklearyzacja" Półwyspu Koreańskiego. Wielu ekspertów ma jednak wątpliwości, czy Kim będzie skłonny naprawdę zrezygnować z broni, którą jego kraj rozwijał od dziesięcioleci.

« 1 »

Zobacz także

  • krut00
    11.06.2018 16:13
    Kim został przyciśnięty zapewne przez Chiny więc nie bardzo ma zbyt wielkie pole manewru. Myślę jednak że to początek końca dominacji USA w świecie.
    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama