GN 32/2018 Archiwum

A więc wojna!

W negocjacjach w sprawie unijnego budżetu przyda się argument z praworządności.

Wydawało się, że konflikt z Komisją Europejską dogasa z powodu braku paliwa. Aż tu nagle walka rozgorzała z nową mocą, jak w tureckim serialu, w którym w ósmej serii nagle pojawia się żądny zemsty wróg sprzed lat, o którym w pierwszych 140 odcinkach nie było ani słowa.

Komisja Europejska prawdopodobnie przygotowuje kolejny krok w ramach procedury kontroli praworządności. Miałoby to być formalne wysłuchanie Polski w sprawie reformy sądownictwa. Informacja jest nieoficjalna, ale przedstawiciele KE jej nie zaprzeczają.

Ze wszystkich tłumaczeń takiego stanu rzeczy najmniej przekonuje mnie to, według którego Komisja miota się między stanowiskiem swojego szefa Jean-Claude’a Junckera a jego zastępcy Fransa Timmermansa. To prawda, że Juncker wypowiadał się na temat Polski znacznie łagodniej, a Timmermans ostrzej, ale gdyby wiceszef KE był jedynym, który chce kontynuować wojnę, raczej nie osiągnąłby celu. Udział w rozniecaniu konfliktu na nowo miała z pewnością aktywność polskich przeciwników reformy, którzy ostatnio bardzo się uaktywnili, ale i to pewnie by nie wystarczyło. Główny konflikt między Polską a unijną centralą dotyczy pieniędzy. Publikacja informacji, według której Polska straci 23 proc. kwoty, jaką dotychczas dostawała ze wspólnej kasy, była faktycznym początkiem negocjacji w sprawie przyszłego budżetu UE. A w takich negocjacjach argument z praworządności z pewnością się przyda, nawet jeśli procedura nie ma większych szans na finalny sukces.

Pewne jest jedno – KE nie skorzystała z szansy, jaką Polska dała jej parę miesięcy temu, cofając niektóre zmiany w reformie sądów. Obie strony mogły wtedy wyjść z całego zamieszania z twarzą. Zamiast tego Komisja twardo idzie do przodu. W ten sposób Polsce i innym krajom daje odpowiedź na pytanie, czy w rozmowach z nią warto się cofać.

« 1 »
oceń artykuł
  • rzepich
    09.06.2018 14:49
    Argument o rzekomej niepraworządności w negocjacjach budżetowych jest słabo przydatny, bo budżet może być tylko taki, na jaki my (i wszyscy inni) się zgodzimy. Trzeba więc zaprowadzić w Polsce rząd taki, który zgodzi się na wszystko. A obalić ten, który się nie zgadza. W tym celu można próbować wmówić Polakom, że z winy obecnych Władz zabiorą nam coś, czego zabrać nie moga, ani dawać nie mieli zamiaru. Takie Niderlandy znaczy się. Znów będzie tak jak było, zbuntowana kolonia wróci na swoje miejsce w szeregu i przestanie wierzgać w czasie dojenia. Ci co chcą słychać brukselskiego kołchoźnika (taki głośnik propagandowy, podłączony do ginącego we mgle przewodu), niech wiedzą do czego chcą przykładać rękę. A jest ich trochę, sądząc po "gwiazdkach" pod niektórymi postami. Co ja o tym wszystkim myślę, detalicznie i ze szczegółami powiedział dziś Pan Premier we Wrocławiu. Nie da się nic dodać ani ująć. Wszystkim niezaślepionym i nie mającym innych niż polskie "interesów" - serdecznie polecam.
    doceń 2
  • Jurek
    09.06.2018 20:19
    W koncu beda blagac aby Polska wziela te kase z funduszy, a my w drodze laski wyswoadczymy im te przyjemnosc i kase wezmiemy
    doceń 3
  • Bolo
    10.06.2018 11:18
    Te wszystkie fundusze to tylko ułamek tego co tracimy otwierając na oścież swój synek dla Niemieckich produktów. Euroentuzjaści skrzętnie pomijają ten fakt, bo to nie pasuje do promowanego przekazu. A Unia....? Skończy tak jak związek socjalistycznych republik, bo na jej czele stoją ludzie tego samego pokroju co tamci.
  • Mattias Schneiderlein
    10.06.2018 14:14
    Unia jest związkiem wolnych, demokratycznych państw gdzie praworządność jest bardzo ważną podstawą. Ponieważ Polska już do tych nie należy nie ma prawa być w tej Unii. Polska zawsze była podzielona na wschodnią i zachodnią część i od kiedy polski kościół wyraźnie opowiedział się za dyktaturą jednej partii te wschodnie myślenie Polaków posiada ogromną większość i dlatego Polsce bliżej do Rosji niż do zachodu. Moim zdaniem najsprawiedliwsze rozwiązanie byłoby wystąpić z tej nienawidzonej Unii i spróbować szczęścia jako niezależny ale zarazem mocno katolicki kraj. Ten przemysł który Polska uzyskała od zachodu zostanie bo kapitalizm zawsze czuł się najlepiej z dyktatorami. Ci którzy chcieliby żyć jak na zachodzie mieliby jeszcze jeden argument opuścić ten kraj a że zachód może jeszcze wchłonąć z 10 mln. ludzi nie żałowali by tego czynu.
    doceń 8

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji