Nowy numer 24/2018 Archiwum

Paragraf 1666

Czy Jugendamt działający w Niemczech i Austrii na rzecz ochrony praw dzieci jest instytucją zagrażającą dobru rodziny? – Jego pracownicy robią selekcję, kto z rodziców jest zdolny do wychowywania dzieci, a kto nie – mówi Wojciech Pomorski, któremu 15 lat temu Jugendamt odebrał dwie córki i przez lata uniemożliwiał kontakt z nimi. – Dziś moje geny są już niemieckie.

Kiedy zbliżam się do mojego Alanka z bucikami, zaczyna walić pleckami o ścianę, bo nie chce wyjść z domu – Beata Bladzikowska opowiada o odwiedzinach odebranego jej przez Jugendamt synka, odbywających się dwa razy w tygodniu pod okiem niemieckiej opiekunki.

Niezmienione od 15 lat mieszkanie Wojciecha Pomorskiego wygląda jak w dniu, kiedy jego córeczki zniknęły. Na drzwiach wiszą ich rysunki, na ich łóżkach leżą misie, tak jakby czas się dla niego zatrzymał.

Dotarliśmy do dwójki polskich rodziców, mieszkających w Hamburgu, którym Jugendamt odebrał dzieci. Mimo wielu starań o możliwość ich powrotu, córki i syn naszych rozmówców zostały lub aktualnie są poddawane germanizacji. O Jugendamcie – Urzędzie do Spraw Ochrony Praw Dzieci i Młodzieży od lat jest głośno – panuje opinia, że w imię obrony dziecka nadużywa swoich kompetencji, szczególnie w stosunku do rodzin mniejszości narodowych w Niemczech. Odbiera je rodzicom, utrudnia kontakty z nimi i nie pozwala podczas spotkań z ojcem czy matką porozumiewać się w ojczystych językach, uzasadniając to ochroną dziecka, znajdującego się w sytuacji domniemanego zagrożenia. Czy jest ono prawdziwe czy nie – okazuje się po czasie, ale dzieci przetrzymywane w niemieckich rodzinach zastępczych tracą kontakt z rodzicami i językiem, którym dotąd mówiły w domu.

Dostępne jest 6% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł
  • Gość
    10.06.2018 15:23
    w Polsce sytuacja zaczyna sie robić podobna i nikt o tym nie mówi. Sądy odbierają prawa rodzicielskie z byle powodu. Ostatnio kilka przypadków było nagłośnionych. Strach mieć dzieci w tym państwie. Na przykład, za odmowę umycia noworodka w szpitalu kiedy na świecie to już standard, że nie myje się dzieci z maźi płodowej. Albo za to że rodzice chcą odroczyć szczepienia. Wśród znajomych mam kilku którzy dostali niebieską kartę i mają kontrole z MOPsu bo życzliwemu sąsiadowi przeszkadza płaczacy w nocy noworodek (można zgłosic anonimowy donos...paranoja sięga zenitu i w Polsce w tym naszym jakże "prorodzinnym " państwie PIS...
    doceń 2
  • grażka
    11.06.2018 09:34
    Ani mopsu ani mopryszków wpuszczać nie musisz. Znam przypadek, że panie z MOPR wybrały się na wywiad, bo dziecko urodziło się w domu. Ojciec nie wpuścił, poszły jak niepyszne, dalszych konsekwencji nie było.
    doceń 0
  • Gość
    11.06.2018 21:40
    przyjda z policją - znam przypadek
    doceń 0
  • RK
    12.06.2018 19:06
    Napiszcie najpierw, dlaczego zabrano te dzieci z rodziny.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji