Nowy numer 25/2018 Archiwum

Czarny piątek w Irlandii

Zwycięskim promotorom zmian w irlandzkiej konstytucji trzeba przyznać jedno: nie udawali, że chodzi o ratowanie życia matki. Zupełnie wprost zapowiadali wprowadzenie aborcji na życzenie.

Droga do liberalizacji prawa aborcyjnego (choć należałoby raczej mówić o drodze do prawa bardziej restrykcyjnego wobec nienarodzonych) nie była w Irlandii dokładnie taka sama, jak w innych krajach. Przypomnijmy, że 8. poprawka do konstytucji z 1983 roku, która zrównywała prawo do życia nienarodzonego dziecka z prawem do życia matki, pojawiła się w czasie, gdy coraz silniejsze były tendencje mające na celu liberalizację prawa w tym zakresie. I zarazem stała się przedmiotem wielu nieporozumień: w tamtym czasie proaborcyjni działacze rzeczywiście przekonywali, że poprawka uniemożliwia ratowanie matki w przypadku, gdy jej życie jest zagrożone i nie ma możliwości urodzenia żywego dziecka. Po długoletniej dyskusji, w 1992 roku Sąd Najwyższy w Irlandii rozstrzygnął jednoznacznie, że jest to interpretacja błędna. Dla zwolenników aborcji było to jednak za mało, bo uważali, że brakuje ciągle jednoznacznych przepisów, które umożliwiałyby lekarzom podjęcie decyzji o ratowaniu matki.

I gdy dyskusja była coraz ostrzejsza, pojawiła się głośna sprawa Savity Halappanavar, młodej imigrantki z Indii. W październiku 2012 roku, będąc w ciąży, trafiła do szpitala z objawami sepsy, do której doszło najprawdopodobniej w wyniku komplikacji związanych z infekcją, jaka pojawiła się u dziecka. Lekarze uznali, że dziecko nie ma szans na przeżycie, Savita poprosiła więc o aborcję, na którą jednak nie zgodzili się lekarze (argumentowali, że tętno dziecka jest ciągle wyczuwalne). Tydzień później dziecko urodziło się martwe, a matka zmarła parę dni później… W całej Irlandii doszło do licznych demonstracji kobiet domagających się zmiany w ustawodawstwie. Daleko idące żądania wynikały jednak z fatalnego nieporozumienia i wykorzystywania tragicznego przypadku Savity i jej dziecka: uznano, że kobieta padła ofiarą słynnej poprawki, zrównującej prawo do życia dziecka i matki, gdy tymczasem wspomniany wcześniej wyrok Sądu Najwyższego bez żadnych wątpliwości uznawał prawo do ratowania matki, gdy zagrożone jest jej życie. Głos zabrał również irlandzki episkopat, który w specjalnym oświadczeniu napisał: "Kościół katolicki nigdy nie nauczał, że życie dziecka poczętego jest ważniejsze od życia matki. Ich życie jest jednakowo cenne i święte z uwagi na wspólne im człowieczeństwo". Rada stała episkopatu przyznała, że sam przypadek zmarłej Savity i jej dziecka jest wielką tragedią i wyraziła solidarność z rodziną zmarłej. Istotne dla sprawy było podkreślenie w oświadczeniu episkopatu, że w etyce katolickiej dopuszczalne jest ratowanie życia matki przy pomocy terapii, które mogłyby narazić na szwank jej dziecko, o ile oczywiście zrobiono wszystko dla uratowania obojga. "Aborcja, jako bezpośrednie i świadome zniszczenie jeszcze nie narodzonego dziecka, jest w najwyższym stopniu niemoralna w jakichkolwiek okolicznościach. To jednak jest odmienne od działań medycznych, które nie są świadomie i bezpośrednio nakierowane na położenie kresu życiu dziecka", napisali irlandzcy biskupi.

Przypadek Savity stał się jednak okazją do wznowienia walki o zniesienie 8. poprawki. Tyle tylko, że w trakcie długiej kampanii promocyjnej (sic!) zwolennicy jej uchylenia już całkiem wprost mówili, że chodzi nie tylko o ratowanie życia matki (co rzekomo miała uniemożliwiać poprawka), ale także o aborcji w sytuacji, gdy kobieta grozi popełnieniem samobójstwa. Ponadto rząd – i premier , i minister zdrowia – otwarcie mówili, że w razie wygranej w referendum, dotychczasowe zapisy będą zastąpione możliwością wykonania aborcji na życzenie do 12. tygodnia życia dziecka, a także w przypadku zagrożenia życia lub poważnego zagrożenia zdrowia (fizycznego lub psychicznego) kobiety.

Trzeba przyznać, że w swojej „czarnej promocji” zwolennicy aborcji byli przynajmniej „uczciwsi” niż koledzy i koleżanki z innych krajów, którzy do dzisiaj, gdy niosą proaborcyjne transparenty, próbują przykryć prawdziwe zamiary właśnie hasłami o zagrożonym życiu kobiet (hasło „Ratujmy kobiety” jest tutaj idealnym przykładem).

Tyle tylko, że właśnie przez tę „uczciwość” irlandzkich promotorów aborcji wynik referendum na Zielonej Wyspie wydaje się jeszcze bardziej demoniczny w swojej wymowie. Bo nikt nie udawał, że chodzi tylko o „ratowanie życia matki”. Irlandczycy (najprawdopodobniej) świadomie zagłosowali za prawem do zabijania.

« 1 »
oceń artykuł
  • grażka
    28.05.2018 10:12
    Maria od Bożego Miłosierdzia wręcz głosiła, że ... "Ocaleje: Polska, Irlandia, Malta i Wyspy Owcze, ocaleją, dlatego że bronią zabijania dzieci".
  • Eugeniusz_Pomorze_
    28.05.2018 20:27
    P. P. Marek Jurek i red. Jacek Dziedzina mają rację - dla kraju, którego Suweren w 2/3 jest egoistą wybierającym zło, taka sytuacja to "tragedia narodowa" i "czarny piątek". W takim kraju może się zdarzyć wszystko, i to raczej nic dobrego...

    2000 lat temu pewien Suweren uznał, że: "wie lepiej" i ukrzyżował Niewinnego, który przepowiedział swym rodakom los jaki ich wkrótce spotka, jeśli się nie nawrócą... Suweren jednak przez następne niemal 40 lat żył sobie "mądrze" i "po swojemu", aż do czasu, gdy na tron w Rzymie wstąpił cesarz Wespazjan i do zbuntowanej "mądrej" krainy posłał swego syna Tytusa... Wtedy to ów łatwowierny Suweren na samym sobie przekonał się o "mądrości" swych "elyt"...
  • K
    29.05.2018 21:38
    O negatywnej roli irlandzkich biskupów w tym całym zdarzeniu można przeczytać tutaj: https://www.lifesitenews.com/news/pro-life-leader-explains-how-catholic-bishops-destroyed-the-irish-conscienc (można przetłumaczyć sobie za pomocą tłumacza online, np. google). Niech to będzie swoistym memento dla polskich biskupów, bo niestety wielu ma podobne ciągoty, że przypomnę choćby sprawę podważania poprzedniej inicjatywy w sprawie aborcji. Wtedy abp. Hoser skrytykował zapisy prawne chroniące dzieci i domagał się niekaralności kobiet, które aborcji się dopuściły, a pozbawienie zakazu aborcji sankcji prawnej, oczywiście czyni zakaz bezprzedmiotowym. Nie łudźmy się, bo nie jesteśmy wcale daleko od Irlandii, a dzisiejszy kryzys Kościoła, jest kryzysem ... nie, bynajmniej nie jest to kryzys spowodowany przez świeckich.
  • Piotr
    30.05.2018 22:56
    W maj br. przeprowadzono sondaż opinii Polaków na temat aborcji. 46% jest za zmianą ustawy i dopuszczeniem aborcji na żądanie do 12 tygodnia życia. Mój wniosek jest taki - niedaleko nam do Irlandii. Zamiast walczyć o zaostrzenie przepisów trzeba ewangelizować, edukować, prowadzić kampanie medialne, itp. W przeciwnym wypadku Polska pójdzie śladami Irlandii. Pisanie ustaw tego nie zatrzyma. Wrzucam link do artykułu na ten temat: http://www.rp.pl/Spoleczenstwo/180539907-Sondaz-W-sprawie-aborcji-Polska-jak-Irlandia.html

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji