Nowy numer 25/2018 Archiwum

Rejs stulecia przejdź do galerii

– To ambasador Polski w świecie. Gdziekolwiek się na nim pokażemy, będziemy wzbudzać ogromną sensację – mówi o „Darze Młodzieży” jego komendant, kpt. ż.w. Ireneusz Lewandowski.

Ponad 30 tys. mil morskich, 11 miesięcy żeglugi, 22 porty w 18 krajach świata. Na trasie m.in. Tallin, Kopenhaga, Kapsztad, Dżakarta, Szanghaj, Osaka, San Francisco, Los Angeles, Acapulco i Panama. W każdym mieście spotkania z mieszkańcami, politykami, dyplomatami, ludźmi biznesu, sportu i kultury. Cel jest jeden: promocja wizerunku Polski w 100. rocznicę odzyskania przez nasz kraj niepodległości.

Podczas kluczowej części oficjalnej ceremonii wypłynięcia statku w Rejs Niepodległości orkiestra nie gra poważnych, patriotycznych pieśni. Panuje raczej nastrój rodzinnego pikniku: z głośników płynie „Happy” Pharrella Williamsa, w powietrze unoszą się balony, uczestnicy wydarzenia oklaskują załogę i machają biało-czerwonymi flagami. Dr hab. kpt. ż. w. Henryk Śniegocki przekonuje, że z podobnymi reakcjami fregata powinna spotkać się podczas wpływania do zagranicznych portów. – Amerykanie mają „Eagle”, Meksykanie „Cuauhtémoca”, a my „Dar Młodzieży”. Żaglowce wzbudzają ogromne zainteresowanie ludzi, są obrazem państwa. Dobrze, że mamy tego świadomość – mówi GN prorektor Akademii Morskiej w Gdyni. Jaka jest historia statku, który przez najbliższy rok będzie reprezentował Polskę na świecie?

Statek młodych

Dzień przed wielką fetą trwają próby do koncertów, które mają uświetnić start Rejsu Niepodległości. Bas wali po uszach, powietrze rozdziera pisk gitary elektrycznej. Nieopodal sceny, zupełnie obojętny na te dźwięki, stoi zacumowany „Dar Młodzieży”. Biały kadłub ze złotym napisem lśni w słońcu, a rozwinięty żagiel delikatnie powiewa. Do startu pozostało jeszcze kilkanaście godzin.

Nie byłoby „Daru Młodzieży”, gdyby nie historia „Daru Pomorza”, poprzedniego reprezentanta naszego kraju na morzach i oceanach. Pod koniec lat 70. uznano, że legendarny żaglowiec, który przepłynął pół miliona mil morskich (odległość równa 25 rejsom dookoła świata), powinien przejść na zasłużoną emeryturę. Uczniowie trójmiejskich szkół rozpoczęli zbiórkę na nową fregatę. Chociaż zgromadzili niewielki procent potrzebnej kwoty, ich wysiłek został doceniony: od 1981 r. mogli cieszyć się żaglowcem nazwanym na ich cześć.

Ponad 36-letni statek przepłynął 580 tysięcy mil, widział już m.in. Kanadę, USA i Japonię, a w 1987 r. odbył pierwszą podróż dookoła świata. PRL-owskie władze nie zaangażowały się jednak w to przedsięwzięcie, rejs został sfinansowany przez Australię. Siła jego oddziaływania na światową opinię publiczną była ograniczona. Teraz będzie inaczej. Po ponad 30 latach przerwy potencjał statku zostanie w pełni wykorzystany. Może odwiedzi go nawet sam papież? – Naszym głównym celem rzeczywiście są Światowe Dni Młodzieży w Panamie, ale bardzo poważnie traktujemy wejście do każdego portu. Wszędzie chcemy jak najwięcej mówić o Polsce – mówi GN Wiesław Suchocki, starszy oficer żaglowca.

Wilki i szczury

Statek obsługuje doświadczona załoga złożona z 34 osób. Potrafią zaprowadzić żaglowiec do celu nawet w najgorszych warunkach, ale ich rola nie ogranicza się do tego. Marynarze będą także czuwać nad grupą kilkuset młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z morzem. Wśród nich znajduje się 472 studentów AMG, 62 uczniów średnich szkół morskich oraz 400 laureatów konkursu organizowanego przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Pełni entuzjazmu wchodzą na pokład po wąskim trapie. Wczoraj zapoznali się ze statkiem, dzisiaj zrzucają ciężkie bagaże, wyjmują teczki z dokumentami i meldują się swojemu opiekunowi. Płyną na odcinku Gdynia–Kopenhaga, później zmienią ich kolejni uczestnicy. – Do konkursu wysłałam zdjęcie z pobytu na Mazurach, trzymam na nim wiosło w górze. Później zdałam test z wiedzy o morzu, a teraz już mogę cieszyć się tym, że niedługo wypływamy – mówi pochodząca z Lublina Karolina Wiercińska, laureatka wspomnianego konkursu.

Młodzi będą pełnić wachty, nauczą się rozwijać żagle i sprzątać pokład. Niektórzy marynarze spoglądają na nich nieufnie. Czy dadzą radę? Jak będzie przebiegać współpraca wilków morskich ze szczurami lądowymi? Organizatorzy rejsu uspokajają: większość laureatów ma już pewne doświadczenie żeglarskie. Jedni zdobyli je w szkołach morskich, inni na letnich obozach. Wszyscy otrzymali od lekarzy tzw. morskie świadectwo zdrowia, a w ostatnich miesiącach przeszli odpowiednie szkolenia. Jednemu z nich przyglądamy się na pływalni AMG. – Nasi kursanci wykonują ćwiczenia na tratwie ratunkowej, oddają skoki z wysokości 2,5 m, uczą się właściwych zachowań w wodzie w przypadku awarii statku. W pierwszej kolejności weryfikujemy jednak ich umiejętności pływania – tłumaczy Tomasz Zięba, instruktor indywidualnych technik ratunkowych.

Nie za drogo?

Kilkanaście stopni w dół, prosto wąskim korytarzem, a później przez wąskie drzwiczki w lewo. W kuchni trwają przygotowania do rejsu. Zapasy to podstawa, kucharze muszą wyżywić ok. 100 osób. Na miejscu codziennie będą wypiekać 50 bochenków chleba i 260 bułek. Mięso i wędliny zgromadzili w lodówkach, a świeże warzywa i owoce kupią w portach. Ich zadaniem będzie nie tylko przygotowanie posiłków dla uczestników rejsu. – Na pokładzie będą organizowane przyjęcia. Zmieścimy tutaj 300 osób, które spróbują typowo polskich potraw: żurku, bigosu, knedli, pyz. To dobry sposób na promowanie naszego kraju – mówi GN pracujący w kuchni pan Wacław.

Prowiant stanowi tylko część kosztów rejsu. Kilka miesięcy przed startem statek przeszedł kapitalny remont, za który zapłacono aż 4,5 mln zł. Do tego należy jeszcze doliczyć m.in. wydatki na paliwo, oleje, smary, postoje w porcie i przejścia kanałami. Całkowity koszt rejsu to ponad 20 mln zł. Zebranie pieniędzy nie było łatwe, ostatecznie część wyłożyli sponsorzy, część Polska Fundacja Narodowa.

Czy warto zainwestować w wizerunek Polski tak dużą kwotę? – Nie mam wątpliwości, że tak. Wszystkie wejścia do portów prawdopodobnie będą nagłaśnianie przez lokalne telewizje. Z praktyki wiemy, że do „Daru” zawsze ustawiają się długie kolejki odwiedzających. O rocznicy naszej niepodległości usłyszy masa ludzi – mówi kpt. ż.w. Śniegocki.

Komendant „Daru Młodzieży” zwraca uwagę, że rejs jest szczególnie ważny dla Polonii, mieszkającej w różnych zakątkach globu. Dla wielu statek to kawałek ojczyzny, za którą ciągle tęsknią. – Płyniemy dookoła świata także po to, żeby spotkać naszych rodaków. Kiedy w zeszłym roku byliśmy na Litwie, przyszedł do mnie starszy pan, który z płaczem mówił o tym, jak piękna jest nasza bandera – wspomina kpt. ż.w. Ireneusz Lewandowski.

Maszt i wiatr

– Spędziłem kiedyś pół roku na statku z osiemdziesięcioma rybakami. Zadałem im pytanie: w czym odczuwacie potęgę Pana Boga na morzu? Odpowiedzieli mi, że z jednej strony w Jego opiece, a z drugiej w potężnej sile, którą daje im odczuć – mówi GN o. Edward Pracz, europejski koordynator Duszpasterstwa Ludzi Morza. Kapłan podkreśla, że statek symbolizuje życie człowieka, będące nieustannym pielgrzymowaniem do zbawienia.

Msza św. tuż przed wypłynięciem żaglowca w rejs została odprawiona przy replice ołtarza wykonanego w 1930 r. na potrzeby „Daru Pomorza”. „Dar Młodzieży” nie ma własnego stołu eucharystycznego, nie posiada także kaplicy. Msze św. są tutaj odprawiane w mesie (stołówce) przy zwykłym, drewnianym stoliku. Sprzęt liturgiczny kapłan zawsze ma przy sobie. Na pokładzie statku na razie brakuje kapelana, dołączy do załogi przed dopłynięciem do Panamy. Wcześniej niedzielne Eucharystie na pokładzie prawdopodobnie będą sprawować księża mieszkający w miastach, które odwiedzi fregata. Ojciec Pracz zachęcał wszystkich uczestników rejsu do wykorzystania czasu spędzonego w podróży na zbliżenie się do Boga. – Na morzu jest przestrzeń, można poszukać odpowiedzi na pytanie: kim ja właściwie jestem? – podsumowuje redemptorysta.•

« 1 »
Rejs stulecia

WIARA.PL DODANE 24.05.2018

Rejs stulecia

oceń artykuł
  • emewa
    28.05.2018 23:09
    Zasmucilo mnie, że na rejsie nie będzie kapłanów. Z czego to wynika ? Z oszczędności? Z poprawności politycznej? Naprawdę trudno zrozumieć. Rejs plynie na Światowe Dni Młodzieży na spotkanie z papieżem, a mlodziez jest pozbawiona opieki duszpasterskiej, bez możliwości uczestniczenia w codziennej Eucharystii, bez Sakramentów. Są krótkie odcinki, ale są też dlugie przez ocean indyjski, gdzi porty są prawie co miesiąc? Jak mlodziez ma wzrastać i zbliżać się do Boga bez duszpasterzy. Jestem bardzo zdziwiona ta sytuacją. Poza tym jaką Polske chcemy pokazywac innym? Pyzy, pierogi, bigos, a gdzie Wiara i Tradycja? Organizatorzy zrobcie coś!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji