GN 31/2020 Archiwum

Spełniliśmy postulaty protestujących

O tym, dlaczego rząd nie może przyznać specjalnego dodatku protestującym w Sejmie, kompleksowych rozwiązaniach dla wszystkich niepełnosprawnych oraz zmianach w 500 Plus mówi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Bogumił Łoziński: Dlaczego rząd nie chce zrealizować postulatu protestujących w Sejmie niepełnosprawnych i ich opiekunów, którzy domagają się 500 zł dodatku miesięcznie?

Elżbieta Rafalska: Od początku tego protestu zgłaszane były dwa postulaty. Jeden dotyczył zrównania wysokości renty socjalnej z wysokością najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Drugi postulat w pierwotnej wersji dotyczył dodatku rehabilitacyjnego, który miał być przeznaczony na wydatki, jakie osoby niepełnosprawne ponoszą w związku z korzystaniem z prywatnych usług dotyczących z rehabilitacji czy zakupu sprzętu ortopedycznego, które bardzo obciążają budżety rodzinne. Oba postulaty rząd spełnił. Pierwszy dokładnie tak, jak chcieli protestujący, drugi poprzez wprowadzenie ustawy o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności. Ustawa ta przewiduje rozstrzygnięcia, które pozwolą zaoszczędzić ponad 500 zł, np. zniesienie limitów na rehabilitację leczniczą. Oczekiwanie żywej gotówki nie było na początku artykułowane, pojawiło się w trakcie protestu.

Protestujący domagają się 500 zł dodatku w gotówce, tłumacząc, że potrzeby niepełnosprawnych są różne i nie każdy zaoszczędzi te 500 zł.

Postulat dodatku w gotówce dotyczy tylko jednej grupy – rencistów socjalnych, a więc osób, których niepełnosprawność powstała do 18. roku życia, a jeśli się uczyły – do 25. Wyroki Trybunału Konstytucyjnego jednoznacznie wskazują, że nie można dzielić niepełnosprawnych ze względu na wiek, w którym pojawiła się dysfunkcja. Obecnie osoba, której niepełnosprawność powstała na przykład miesiąc po ukończeniu 25. roku życia, ma o wiele mniejsze uprawnienia do świadczeń. Nie przysługuje jej renta socjalna, może otrzymywać z pomocy społecznej zasiłek stały, a świadczenie dla jego opiekuna wynosi 520 zł. Tymczasem opiekunowie grupy, która protestuje w Sejmie, mają świadczenie pielęgnacyjne w wysokości 1477 zł netto, a dzieci po ukończeniu 18. roku życia otrzymują rentę socjalną, którą teraz podnieśliśmy z 865,03 zł do 1029,90 zł, oraz zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 153 zł. Przyznanie im jeszcze 500 zł dodatku oznaczałoby pogłębienie zróżnicowania, co jest niekonstytucyjne.

Nie można tych 500 zł dodatku przyznać obu grupom?

Rencistów socjalnych mamy 280 tys., skutki finansowe przyznania im dodatku 500 zł miesięcznie wynosiłyby rocznie miliard sześćset milionów zł. Natomiast osób, które mają orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności, jest blisko milion pięćset tysięcy, na wypłacenie tej grupie takiego dodatku potrzeba 9 miliardów złotych. Obecnie nie ma takich możliwości.

Protestujący w Sejmie argumentują postulat otrzymania 500 zł tym, że za rentę socjalną, czyli ok. 900 zł na rękę, nie są w stanie samodzielnie przeżyć, a niektórzy z nich w pewnym stopniu mogliby sami funkcjonować.

Osoby protestujące w Sejmie są we wspólnym gospodarstwie ze swoimi rodzinami. Z tego tytułu, że wymagają całodobowej opieki, ich mamy, jak wcześniej zaznaczyłam, otrzymują świadczenie pielęgnacyjne w wysokości 1477 zł. Jeśli dany niepełnosprawny mógłby samodzielnie funkcjonować, przestałby istnieć powód wypłacania świadczenia pielęgnacyjnego.

Zwracam też uwagę, że na te problemy trzeba patrzeć z szerszej perspektywy. Mamy w Polsce emerytów, którzy otrzymują najniższe świadczenie w wysokości 1029 zł, i takich, którzy po 30 czy 35 latach pracy dostają czasem 1200 zł i muszą się utrzymać. System emerytalny i system zabezpieczenia społecznego muszą być ze sobą spójne, spełniać zasady sprawiedliwości, nie można tego układu rozchwiać. Nie będzie właściwe, jeśli człowiek po 35 latach pracy otrzyma znacznie niższą emeryturę, niż wynosi renta socjalna. Nie każdy musi się w tych sprawach orientować, ale ja jako minister ponoszę odpowiedzialność za całość, za emerytów, za różne grupy niepełnosprawnych, za wykluczonych.

Te argumenty nie przekonują protestujących w Sejmie.

Ponieważ oni domagają się rozwiązań dotyczących konkretnie ich sytuacji. Inne środowiska niepełnosprawnych, z którymi współpracujemy, takich postulatów nie zgłaszają, natomiast postulują systemowe i kompleksowe rozwiązania dla wszystkich.

Jakie są rozwiązania, z których mogą korzystać różne grupy niepełnosprawnych?

Na przykład potrzebne są ośrodki dziennego wsparcia. Osoba niepełnosprawna otrzymuje rentę socjalną. Nie jest ona wysoka, ale osoba taka może siedem, osiem godzin dziennie spędzać w placówkach specjalistycznych, np. w środowiskowym domu samopomocy. Tam uczestniczy w terapii zajęciowej, ma dostęp do rehabilitacji, psychologa, zorganizowane zajęcia, realizuje określony program, nawiązuje relacje z innymi osobami. Możliwość korzystania z takiego ośrodka pozwala rodzicom na podjęcie pracy zawodowej, chociażby w niepełnym wymiarze. W tym roku otwierałam taki dzienny ośrodek w wiejskiej gminie liczącej 21 miejscowości. Osoby niepełnosprawne, które nie miały szansy na funkcjonowanie poza domem, tworzą ten ośrodek, mają różne zajęcia, integrują się z innymi. Okazuje się, że jest to dla nich bardzo ważne miejsce, ponieważ gdy przychodzi weekend, żałują, że nie mogą do niego pojechać. Mamy również miejsca dla dzieci niepełnosprawnych w żłobkach, dajemy większe środki na opiekę nad osobami z autyzmem. Wspieramy aktywność zawodową osób niepełnosprawnych.

Rząd przedstawił projekt Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, który ma się składać m.in. z tzw. daniny solidarnościowej od najlepiej zarabiających, dokładnie czteroprocentowego podatku od nadwyżki powyżej miliona złotych dochodu rocznie. Na co będą przeznaczone środki z tego funduszu?

Przeprowadzimy szerokie konsultacje z różnymi środowiskami osób niepełnosprawnych. Po ich zakończeniu wskażemy te obszary, projekty, które powinny być realizowane w pierwszej kolejności. Nie chcemy tworzyć przekonania, że rząd będzie coś narzucał, choć oczywiście mamy konkretne propozycje, ale chcemy je skonsultować z tym środowiskiem.

Zaprosicie do konsultacji osoby, które protestują w Sejmie?

Oczywiście, tak jak zapraszaliśmy je na spotkania, które również odbywały się w trakcie trwania protestu. Tylko trzeba pamiętać, że potrzeb jest wiele i różne grupy zgłaszają swoje postulaty, dlatego potrzebna jest zdolność do kompromisu. Nie da się od razu rozwiązać wszystkich problemów narosłych przez bardzo wiele lat. Na przykład zbudowanie systemu kompleksowego wsparcia osób ze znacznym stopniem niesamodzielności wymaga czasu.

Podczas konwencji PiS w połowie kwietnia padło dużo obietnic społecznych. Na przykład najniższe emerytury dla matek, które wychowały co najmniej czworo dzieci. Kiedy można się spodziewać realizacji tej obietnicy?

Projekt prowadzi premier Beata Szydło, jest powołany zespół, który przygotowuje założenia ustawy, wstępne deklaracje mówią o wejściu w życie tego projektu od 1 stycznia 2019 roku.

Wiadomo coś o zasadach uzyskiwania tej „matczynej emerytury”? Na przykład, czy kobieta, która nigdy nie pracowała zawodowo, też ją dostanie? Co to dokładnie znaczy „wychować” czworo dzieci? A jak jedno na przykład umrze w wieku 17 lat?

To są pytania, które obecnie zadaje sobie wspomniany zespół i szuka na nie odpowiedzi.

Podobnie w fazie przygotowań jest realizacja innych obietnic, które padły na tej konwencji, np. premii za szybkie urodzenie drugiego dziecka?

Tak, na razie nie zostały uzgodnione szczegółowe propozycje, ale mają być one zrealizowane w przyszłym roku. Chciałabym zwrócić uwagę, że w moim resorcie realizujemy cały szereg projektów społecznych, np. związanych z niepełnosprawnymi, ustawę o rehabilitacji społecznej i zawodowej, o funduszu solidarnościowym, o „matczynych emeryturach”. Front prac jest szeroki, ale musimy przygotować dobre rozwiązania, a często dotyczą one tak skomplikowanych zagadnień, że potrzeba na to czasu.

Największy sukces PiS, co przyznaje nawet opozycja, to program 500 Plus. Czy po dwóch latach od jego wprowadzenia są plany, aby go rozszerzyć, np. znieść kryteria dochodowe przy pierwszym dziecku, albo ograniczyć, nie wypłacając go rodzinom mającym bardzo wysokie dochody?

Po pierwszym roku poddaliśmy go pewnym modyfikacjom, np. uszczelniliśmy, na bieżąco jest monitorowany. Nowością jest, że od 1 lipca można będzie składać wnioski elektronicznie. Od początku mówiliśmy, że objęcie tym programem każdego dziecka to dodatkowe 17 miliardów złotych, a takiej kwoty nie mamy. Po drugie, głównym celem 500 Plus była poprawa dzietności, to nie jest więc zasiłek socjalny, tylko narzędzie polityki prorodzinnej, dlatego kryterium nie jest wysokość dochodu, lecz liczba potomstwa.

Dzięki 500 Plus dzietność wzrosła?

W 2017 r. po raz pierwszy od wielu lat urodziło się ponad 400 tys. dzieci, co pokazuje, że dzietność się poprawiła. Jeśli tę liczbę urodzeń zamienimy na wskaźnik dzietności, to będzie on wynosił 1,45. Wskaźnik dzietności przekraczający 1,4 ostatnio był w Polsce 20 lat temu. Oczywiście to jest tylko jeden rok, procesy demograficzne mierzy się latami, więc poczekajmy na następne lata. Jestem jednak przekonana, że utrzymamy tę tendencję.•

Elżbieta Rafalska

jest ministrem rodziny, pracy i polityki społecznej. Ukończyła Akademię Wychowania Fizycznego, wyczynowo uprawiała koszykówkę. Była nauczycielem akademickim. Ma męża i dwóch synów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama